Wiesz, Sent, ja za Neda wypowiadać się nie będę, ale zrozumiałem jego wypowiedź w ten sposób, że chodzi mu o to, że styl gry chociażby Hiszpanów, polegający na ciągłym nacieraniu i kontrolowaniu gry, niekoniecznie jest właściwym podejściem. Grę "na fuksa" mam wrażenie, że dopowiedziałeś sobie sam. Chyba że to moje wrażenie - jeśli tak, to wyprowadź mnie z błędu i wskaż mi cytat z Nedowej wypowiedzi, która świadczy o tym, co pisze. Ja po prostu tego nie widzę. No i właśnie:
Drużyna grająca "metroseksualną piłkę" i kontrolująca grę ma zdecydowanie większe szanse (lub przynajmniej perspektywy) na odnoszenie sukcesów niż bezładna zbieranina której szczęśliwie wychodzą strzały lub dwie akcje na mecz.
Nie do końca rozumiem, dlaczego przeciwstawiłeś kontrolowanie gry (które nie jest koniecznie najlepszym sposobem na wygranie meczu - i to się da bardzo łatwo udowodnić na podstawie praktycznych przykładów z ostatnich kilku sezonów piłki czy to klubowej, czy reprezentacyjnej) "bezładnej zbieraninie", której się tylko coś farci co jakiś czas. Bo mam wrażenie, że nikt tutaj o czymś w tym rodzaju nie wspominał.
A nasza reprezentacja - choć daleka od ideału - ma pewną taktykę i styl gry, który co najmniej stara się zrealizować. Ja to po prostu widzę w kolejnych spotkaniach. I o ile wiele jeszcze muszą poprawić - chociażby realizowanie składnych akcji (vide fragmenty drugiego spotkania ze Szkotami) nie falami, tylko przez większość meczu - to muszę przyznać, że ostatnio lepiej graliśmy chyba w trakcie eliminacji do Euro 2008 za Leo. Także naprawdę nie przeginałbym aż tak z tą krytyką naszej obecnej kadry. Bo progres jakiś jest. Pytanie, czy pójdą za ciosem, czy to się wszystko rozpłynie. Ja z odpowiedzią czekam co najmniej do Euro.