Autor Wątek: Władcy Losu - Sesja  (Przeczytany 9945 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Dollan

  • Moderator
  • Wiadomości: 1041
  • El Magnifico
Odp: Władcy Losu - Sesja
« Odpowiedź #15 dnia: Sierpień 07, 2015, 15:58:19 pm »
Dzień miał się już ku końcowi, gdy Marek wraz ze swoją eskortą dotarł do bram Villa Krassa. Otoczony niezbyt wysokim murem i okazałymi ogrodami, przepiękny dom wzbudził podziw legionistów. Młody centurion odetchnął - wreszcie był w domu.


Dziedziniec Villa Krassa

Gdy tylko przeszedł przez bramę, zobaczył czekającą na niego rodzinę. Antoniusz, Oktawian, nawet Lepidia trochę wystawała zza togi ojca. No i ta jego nowa kobieta... na bogów, wyglądała jak prawdziwa dzikuska. Długie, ciemne włosy, tatuaże na szyi, cała ubrana na czarno. Brakowało tylko Otylii, pewnikiem znowu ją zmogła choroba. Pierwszy podszedł do niego brat.
- Witaj w domu, bracie - rzekł Antoniusz, ściskając się serdecznie z Markiem. - Dobrze widzieć, żeś cały i zdrowy.
- I ja się cieszę na twój widok. - odparł Marek, po czym zwrócił się w stronę Oktawiana. - Ojcze.
- Synu - pan rodu Krassusów ograniczył się tylko do uściśnięcia dłoni. Wydawało się, że przez chwilę na jego twarzy zagościł nawet delikatny uśmiech, co bardzo dużo mówiło w przypadku człowieka, który rzadko okazuje jakiekolwiek emocje. Ten potężnie zbudowany mężczyzna, o ciele pokrytym bliznami, za młodu był generałem wojsk w Brytanii. Zawsze było surowy dla swych dzieci, lecz Marka traktował najlepiej. Antoniuszowi wypominał, że zamiast wstąpić do armii zabrał się za filozofię i sztukę, zaś Otylii miał za złe, że jej ciągłe choroby utrudniają znalezienie małżonka. (Oktawian ma Próg Obłędu 11, ale do tej pory zyskał już 8 PO)
- Pozwól, że ci przedstawię - kontynuował Oktawian, wskazując na kobietę do tej pory stojącą o krok za nim po jego prawej - To Vestra, moja nowa żona.
- Miło mi cię poznać. Twój ojciec opowiadał mi o Tobie wiele dobrego - rzekła Vestra, szczerze się uśmiechając. Albo po prostu doskonale udając szczery uśmiech.
- Mnie również jest miło - odparł dużo chłodniejszym tonem Marek. Jego wzrok skupił się na Lepidii, nieśmiało kryjącej się za Oktawianem. Wyciągnął do niej ostrożnie rękę - Witaj, siostrzyczko.
Dziewczynka zareagowała kolejnym krokiem w tył. Trudno było się jej dziwić, wszak przez pół życia nie widziała najstarszego brata.
- Nie martw się, wkrótce się przełamie - pocieszył brata Antoniusz.
- Oby. A gdzie Otylia?
- Znowu choruje, niestety. Na pewno się ucieszy na wieść, że przybyłeś.
- No dobrze, pójdźmy już do środka. Robi się chłodno, a poza tym zbliża się pora kolacji - zwrócił uwagę Oktawian - Marku, przebierz się i odpocznij chwilę, bo chyba miałeś jakieś przygody po drodze...
Marek zauważył, jak ojciec pytająco spogląda na plamy krwi po starciu z robakami.
- To prawda, Brytania przywitała nas wyjątkowo emocjonująco. Opowiem wam przy kolacji, jeżeli zechcecie.

Wszyscy poza Markiem skierowali się do jadalni, zaś on sam wezwał pobliskiego sługę by ten pomógł mu zdjąć zbroję i przyniósł świeże ubranie. Jego głowę zaprzątały teraz głównie Vestra i Otylia, więc nie chciało mu się samemu fatygować z tymi czynnościami.

Sentenza

  • Administracja
  • Wiadomości: 5570
  • demigod
Odp: Władcy Losu - Sesja
« Odpowiedź #16 dnia: Sierpień 08, 2015, 19:20:09 pm »
[nie wiem, czy to zawieszenie akcji byśmy mogli interweniować, ale z mnikjomem postanowiliśmy nie podejmowac się żadnej akcji]

Wielki Czarny Mistrz Podziemia
Znawca Podziemi * Strateg Podziemia * Generał Podziemia * usw.
Nowy, lepszy MoG ver. 2.01b

Non nobis Domine, non nobis, sed nomini tuo da gloriam!

Dollan

  • Moderator
  • Wiadomości: 1041
  • El Magnifico
Odp: Władcy Losu - Sesja
« Odpowiedź #17 dnia: Sierpień 12, 2015, 20:38:33 pm »
Marek, kiedy już założył świeżą koszulę, dostarczoną mu przez sługę, postanowił udać się do pokoju Otylii. Od dawna nie widział swojej siostry, lecz przez ten czas najwyraźniej stan jej zdrowia się nie poprawił. Miał nadzieję, że swoją wizytą zdoła ją chociaż trochę rozweselić.

Gdy młodzieniec dotarł już do komnaty swojej siostry, minął się w drzwiach ze służką, która najwyraźniej przyniosła kolację dla chorej dziewczyny. Otylia leżała pod okazałym baldachimem i wpatrywała się z rezygnacją w stojącą przed nią miskę, zawierającą coś, co na pierwszy rzut oka wyglądało jak błoto, i zapewne podobnie smakowało. Jednak gdy zobaczyła swojego brata przestępującego próg pokoju, natychmiast się rozchmurzyła.
- Marku! - krzyknęła z radości i spróbowała się podnieść, jednak ból, który ją przeszył chwilę po oderwaniu głowy od poduszki zmusił ją do kapitulacji.
- Kochana siostrzyczko... nie masz pojęcia jak się cieszę, że cię widzę - rzekł Marek, uśmiechając się serdecznie. - Jak się czujesz?
- Nienajlepiej, prawdę mówiąc - rzeczywiście, jej i tak blada przez większość czasu twarz teraz jakimś cudem była jeszcze bledsza. Nie wróżyło to dobrze. - Nie wiesz nawet jak bardzo ci zazdroszczę, że jeździłeś po całym świecie i widziałeś tyle wspaniałych miejsc.
- Noo, może nie po całym świecie, ale kilka historii mógłbym ci opowiedzieć.
Na twarzy Otylii zagościł uśmiech niebywałego szczęścia. Dziewczyna od zawsze była ciekawa świata, ale ze względu na swój stan zdrowia nigdy nie odjeżdżała zbyt daleko od Villa Krassa. Każda okazja do posłuchania o odległych krajach była dla niej prawdziwym błogosławieństwem.

Marek zaczął opowiadać, o bitwach i pościgach, o przeprawach przez góry i lasy, a nawet o budowaniu łaźni w obozie Aquippa we wschodniej Galii - żadna historia nie była nudna dla kogoś, kto sporą część życia spędził w czterech ścianach domu rodzinnego. Jednocześnie jednak zwrócił uwagę na dziwny zapach unoszący się w powietrzu. Będąc tyle lat w wojsku człowiek zapamiętuje każdy zapach występujący przy chorobie, od smrodu zwróconego jadła aż po odór rzadkiego kału, ale nie był to żaden z nich. Marek jednocześnie próbował nie wypaść z rytmu opowiadania swoich przygód i dojść źródła tego dziwnego zapachu - wstając, pochylając się jakoby w celu zaczerpnięcia oddechu, kręcąc się po pokoju zasłaniając się sprawdzaniem, czy aby na pewno służba właściwie sprząta pokój jego ukochanej siostry. I jeśli się nie pomylił, to woń roztaczała pościel Otylii i jej... włosy. Niezręcznie mu było jednak pytać o ten drażniący zapach, więc postanowił odłożyć swoje dochodzenie na kiedy indziej.

Kilka godzin później, po skończonej rozmowie z siostrą i kolacji z resztą rodziny, Marek udał się do swojej komnaty. To był męczący dzień, a biorąc pod uwagę chorobę Otylii, nieufność Lepidii i rażącą go szczególnie obecność Vestry, kolejne dni nie zapowiadały się dużo lepiej.



----------------------------------------------------------------------------

Dollan

  • Moderator
  • Wiadomości: 1041
  • El Magnifico
Odp: Władcy Losu - Sesja
« Odpowiedź #18 dnia: Sierpień 12, 2015, 21:24:43 pm »
Choć już od dawna nie odpoczywał w tak wygodnym łożu, to Marek nie spał spokojnie. Dręczyły go koszmary. Widział samego siebie, w środku wielkiej bitwy niedaleko potężnego muru. Dookoła niego jego ludzie ginęli jeden po drugim pod ciosami mrocznych sylwetek, a on nie mógł się ruszyć, by im pomóc. Gdy tak bezradnie patrzył na masakrę legionistów, nagle pojawiła się przed nim potężna, opancerzona sylwetka dzierżąca olbrzymi topór. Marek poczuł, jak nogi się pod nim uginają, mimo to sięgnął po miecz i przyjął postawę bojową. Przerażający przeciwnik ruszył na młodego centuriona z rykiem, powalając go na ziemię i wytrącając mu broń z ręki. Zakręciło mu się w głowie, a szalejąca dookoła bitwa zaczęła się rozmywać, po chwili był już tylko on i jego adwersarz. Złowrogi wojownik chwycił mocniej swój topór i wziął potężny zamach, który niechybnie rozłupałby czaszkę Marka na tysiące kawałków... gdyby nie to, że w tym momencie młody Krassus obudził się z wrzaskiem i runął na podłogę wraz z pościelą. Od razu po wylądowaniu na deskach instynktownie wyciągnął ręce przed siebie, jak gdyby chciał zasłonić się przed ciosem - dłuższą chwilę zajęło mu zorientowanie się, że jest bezpieczny w swoim pokoju.
- Mój panie! - do pomieszczenia wpadł strażnik z mieczem w dłoni a tuż za nim dwaj słudzy, jeden z miotłą a drugi z długą, drewnianą łyżką służącą do gotowania zupy. Najwyraźniej szykowali się do bitwy. - Czy wszystko w porządku?
- Tak... w porządku. - Marek wziął głęboki oddech i starł pot z czoła - Miałem tylko zły sen.
- Ach - odrzekł strażnik, najwyraźniej odrobinę zawiedziony.
- Czy życzysz sobie, panie, ziół na uspokojenie? - zapytał jeden ze sług.
- Tak, tak, poproszę. - kiedy słudzy już wyszli, Marek usiadł na krześle przy stole i wziął jeszcze kilka głębokich oddechów. Nigdy dotąd nie miał tak realistycznych koszmarów, był cały roztrzęsiony.

Po chwili usłyszał odgłos kroków dochodzący z korytarza. Pomyślał w pierwszej chwili, że to słudzy wracają z ziołami, potem jednak zdał sobie sprawę z tego, że ziół nie da się tak szybko zaparzyć.
- Co u licha?
« Ostatnia zmiana: Sierpień 23, 2015, 20:57:37 pm wysłana przez Dollan »

mnikjom

  • Wiadomości: 330
Odp: Władcy Losu - Sesja
« Odpowiedź #19 dnia: Sierpień 14, 2015, 03:21:45 am »
- Znając szczęście Węzła, w pobliżu znajdują się świniobodobne robaki chodzące na dwóch nogach. Lepiej aby tego nie przespał...
Niech idzie i to sprawdzi.

Sugestia (koszt 1, mod. trud. 0) Zasugerowanie Markowi by poszedł sprawdzić z jakiego powodu są te krzyki
Rolled 1d10 : 4, total 4

Dominium Teunotter - Obywatel
Zabójca Potworów

Księstwo Linz


Dollan

  • Moderator
  • Wiadomości: 1041
  • El Magnifico
Odp: Władcy Losu - Sesja
« Odpowiedź #20 dnia: Sierpień 23, 2015, 20:57:10 pm »
Czyżby ktoś obcy szwędał się po domu? Marek chwycił za leżący obok stojaka na pancerz miecz i delikatnie uchylił drzwi. Wyjrzał ostrożnie na korytarz, jednak jedyne co dostrzegł to cień jakiejś osoby przemykający po ścianie. Nie był to strażnik, gdyż wtedy cień rzucałby też jego oręż, nie był to też sługa gdyż z reguły nocą przesiadują oni w swoich kwaterach. Lepiej pójdę za nim, pomyślał młody Krassus.

Chwilę później Marek skradał się już korytarzem, starając się nie zgubić tajemniczego jegomościa. Cały czas trzymał dłoń na rękojeści miecza tak, by w każdej chwili być gotowym na zaatakowanie. W końcu cień się zatrzymał i Marek zdał sobie sprawę z tego, że nieznajomy stoi tuż przed pokojem Otylii. Nim zdołał przemyśleć, kto mógłby chcieć o tej porze zakradać się do komnaty jego siostry, tajemnicza postać zdjęła kaptur i oczom Marka, ostrożnie wychylającego się zza rogu, ukazały się długie, czarne włosy. To Vestra! Chce zamordować Otylię? Nie, gdyby chciała to zrobiłaby to już dawno temu, a nie czekałaby na powrót Marka. Z towarzyską wizytą raczej nie przyszła, czego więc ta dzikuska chce? Marek był zdezorientowany.

Dollan

  • Moderator
  • Wiadomości: 1041
  • El Magnifico
Odp: Władcy Losu - Sesja
« Odpowiedź #21 dnia: Sierpień 28, 2015, 21:12:28 pm »
Marek postanowił zaczekać, aż Vestra wejdzie do środka, a następnie zakradł się tuż pod same drzwi. Najpierw przyłożył ucho do desek, próbując cokolwiek usłyszeć. Ku jego zdumieniu, nie słyszał nawet kroków - Vestra poruszała się delikatnie jak kot. To było w sumie całkiem zrozumiałe, nie chciała obudzić Otylii. Wciąż jednak niezrozumiałe było, po co przyszła do jej pokoju. Marek zajrzał ostrożnie do środka przez niewielką szparę i z trudem zdołał dostrzec, jak Vestra wyjmuje coś ze swojej torby. Serce zaczęło mu szybciej bić. Przez głowę przeszła mu myśl, że to może być trucizna. Zaciśnął mocniej dłoń na rękojeści miecza, gotów w każdej chwili wskoczyć do pomieszczenia. Wytężył wzrok i spostrzegł, że to, co wyjęła jego macocha to najwyraźniej mieszek. Czyżby z ziołami? Odłożyła go na stół i znów sięgnęła po coś do torby, tym razem była to niewielka miska. Ją również położyła na stole, po czym wysypała do niej zawartość mieszka, która rzeczywiście okazała się być jakimiś ziołami. Jednak kiedy wyciągnęła również krzemienie i zaczęła wzniecać nad miską ogień, Marek postanowił dłużej nie czekać. Otworzył drzwi i zdecydowanym krokiem wmaszerował do środka. Na jego widok Vestra aż podskoczyła z przerażenia, jednak szybko się uspokoiła.
- Nie strasz tak biednej niewiasty, Marku - rzekła cicho kobieta nie przerywając prób wzniecenia iskry.
- Można wiedzieć, czemu zakradasz się do pokoju mojej siotry? I to w środku nocy?
- Ciszej, na bogów, jeszcze ją obudzisz - skarciła go macocha. - Jest wystarczająco słaba i bez nieprzespanej nocy. A jeśli musisz wiedzieć, próbuję spalić te zioła. Mają właściwości lecznicze, a jeśli będzie wdychała we śnie powstały z nich dym powinna się jutro czuć dużo lepiej.

Dollan

  • Moderator
  • Wiadomości: 1041
  • El Magnifico
Odp: Władcy Losu - Sesja
« Odpowiedź #22 dnia: Sierpień 30, 2015, 18:32:05 pm »
Marek, pomimo szczerych chęci, nie dostrzegł w zachowaniu Vestry nic godnego potępienia.
- Dobrze, więc... nie będę ci już przeszkadzał.
Kobieta nic nie odpowiedziała, tak więc młodzieniec wyszedł z pokoju i zamknął za sobą drzwi. Chwilę później był już z powrotem w swojej komnacie, gdzie czekały na niego zioła zaparzone przez sługę. Nie miał jednak ochoty ich pić, więc od razu położył się do łóżka. Spokojny tym razem sen przyszedł zaskakująco szybko, choć zanim to się stało Marek miał wrażenie, jakby za oknem coś hałasowało. Nie miał już jednak ani ochoty, ani siły zastanawiać się, co to może być. Jeszcze znowu zrobiłby z siebie idiotę.


-----------------------------------------------------------


Z samego rana, młodego centuriona obudziła biegająca za drzwiami co i rusz służba. Marek podniósł się i usiadł na łóżku, wziął głęboki oddech i podrapał się po głowie. Nie wyspał się, ale oto najwyraźniej już coś się działo w domu. Będąc na wpół przytomnym, wyszedł z pokoju i omal nie wpadł na pędzącego korytarzem strażnika.
- Na Jowisza! - wykrzyknął legionista, gwałtownie zatrzymując się przed swoim panem. - Wybaczcie mi, mój panie.
- Co tu się wyprawia? - zapytał Marek, przecierając oczy ze zmęczenia.
Strażnik przez chwilę stał nieruchomo, z wyrazem twarzy nie zdradzającym absolutnie niczego. Dopiero po chwili przełknął ślinę i odpowiedział.
- Wasza siostra, panie... zmarła. We śnie.


- Niech to wszystkie demony porwą! - ryknął wściekły Oktawian, rzucając o ścianę kolejnym już glinianym garnkiem. Chwilę później z impetem kopnął stojące obok krzesło, po czym podniósł je z podłogi i cisnął je za okno. Oparł się o ścianę i zaczął głośno dyszeć. Twarz miał całą czerwoną, a zęby zaciśnięte tak mocno, że zaraz mogłyby pęknąć. - Niech was szlag! Wszystkich! (Oktawian dostaje 2 PO. Jest na granicy obłędu)

Po drugiej stronie pomieszczenia, przy łóżku, na którym leżała martwa Otylia, stali Antoniusz i Vestra. Czarnowłosa kobieta wpatrywała się w zimne ciało swojej pasierbicy nie tyle ze smutkiem, co z przerażeniem w oczach. Nie reagowała na szalejącego męża, zupełnie jak gdyby strach całkowicie ją zmroził. Antoniusz z kolei stał ze spuszczoną głową i gdyby ktoś przyjrzał mu się dokładnie zauważyłby, że z trudem powstrzymywał się od płakania.
- Ojcze, co się stało? - do pokoju niczym błyskawica wpadł Marek. Rozejrzał się i zobaczył ciało swej siostry. Spojrzał na Antoniusza, a ten na chwilę podniósł głowę i zwrócił się w stronę brata. Oczy zachodziły mu już łzami. - Ojcze!
- Co u licha, nie widzisz?! Przeklęci, przeklęci wszyscy... bogowie! Bogowie, przeklinam was, słyszycie?! - ryknął stary Krassus przez okno.
- Musimy spalić ciało - powiedziała Vestra, jakby w końcu doszło do niej to, co się stało. - Jak najszybciej.
- Jak to spalić? - zdziwił się Antoniusz.
- Oszalałaś, durna kobieto - Oktawian powoli podszedł do ciała swojej córki i przyklęknął przy niej. Wziął jej zimną jak lód dłoń do ręki i pocałował. Przez chwilę Markowi wydawało się, że widział jak pojedyncza łza spływała jego ojcu po policzku, ale jeśli nawet tak było, to szybko się otrząsnął. - Złożymy ją w krypcie, jak nakazuje obyczaj. A dopóki nie przybędzie kapłan z balsamami, będzie spoczywała tutaj.
- Ale... - zaczęła znowu Vestra.
- Żadnego "ale"! - warknął Oktawian. - Nie pozwolę, żeby moją córkę po śmierci zhańbiły jakieś barbarzyńskie rytuały!
- Musimy spalić jej ciało, na bogów! To naprawdę bardzo ważne! - odparła Vestra, cała już rozdygotana. - Marku, przemów swemu ojcu do rozsądku!
- Synu, zabierz ją stąd, albo nie będę mógł za siebie poręczyć!

mnikjom

  • Wiadomości: 330
Odp: Władcy Losu - Sesja
« Odpowiedź #23 dnia: Sierpień 30, 2015, 18:44:50 pm »
- Wiecie co? Przydało by się tym razem coś zrobić. Węzeł nie ma się najlepiej. Proponuję przekonać ich do spalenia ciała. Co wy na to?

Dominium Teunotter - Obywatel
Zabójca Potworów

Księstwo Linz


Sentenza

  • Administracja
  • Wiadomości: 5570
  • demigod
Odp: Władcy Losu - Sesja
« Odpowiedź #24 dnia: Wrzesień 03, 2015, 20:36:31 pm »
-osobiście przekonałbym  jednak marka, by posłuchał ojca, a następnie przepytał vestrę. Nie działajmy pochopnie, zorientujmy się co i jak. Ojca i tak łatwiej będzie przekonać jak się nieco uspokoi.

Wielki Czarny Mistrz Podziemia
Znawca Podziemi * Strateg Podziemia * Generał Podziemia * usw.
Nowy, lepszy MoG ver. 2.01b

Non nobis Domine, non nobis, sed nomini tuo da gloriam!

Dassanar

  • Wiadomości: 513
  • Swordmaster
Odp: Władcy Losu - Sesja
« Odpowiedź #25 dnia: Wrzesień 08, 2015, 20:07:32 pm »
- Zgadzam się z przedmówcą. Nie ma co szarżować. Zwłaszcza, że siłą rzeczy nim już trochę potelepaliśmy...
P.A. 69%


-NAJLEPSZY LITERAT ŚWIĘTEGO PRZYMIERZA-


Dollan

  • Moderator
  • Wiadomości: 1041
  • El Magnifico
Odp: Władcy Losu - Sesja
« Odpowiedź #26 dnia: Wrzesień 08, 2015, 20:24:22 pm »
Marek był rozdarty. Z jednej strony nie chciał sprzeciwiać się ojcu w tej trudnej chwili - widział bowiem, że Oktawian jest na skraju załamania. Z drugiej strony, przerażenie które widział w oczach Vestry było wielce niepokojące. Ostatecznie jednak nie zdołał się zmusić do poparcia Vestry.
- Masz rację, ojcze - rzekł. - Vestro, chodź ze mną.
- Ale... ale ja... - kobieta spojrzała błagalnie na Antoniusza, szukając wsparcia chociaż u niego. Ten jednak pokręcił tylko głową, a potem usiadł przy ciele Otylii i pocałował ją w czoło. Zrezygnowana, powolnym krokiem opuściła komnatę razem z Markiem, spoglądając jeszcze kątem oka na swoją martwą pasierbicę.
- To bardzo źle, że nie wstawiłeś się za mną - powiedziała do Marka, gdy znaleźli się już poza zasięgiem słuchu Oktawiana. - Miejmy nadzieję, że bogowie mimo wszystko będą nad nami czuwać.

Sentenza

  • Administracja
  • Wiadomości: 5570
  • demigod
Odp: Władcy Losu - Sesja
« Odpowiedź #27 dnia: Wrzesień 08, 2015, 20:32:34 pm »
-Myślę, że teraz jest dobra okazja by dopytać o co chodzi tej jędzy. Panowie? Ja niestety znam się głównie na wpływaniu na innych

Wielki Czarny Mistrz Podziemia
Znawca Podziemi * Strateg Podziemia * Generał Podziemia * usw.
Nowy, lepszy MoG ver. 2.01b

Non nobis Domine, non nobis, sed nomini tuo da gloriam!

Fenrir

  • Wiadomości: 864
Odp: Władcy Losu - Sesja
« Odpowiedź #28 dnia: Wrzesień 08, 2015, 21:12:41 pm »
- Niech będzie...

Sugestia (koszt 1, mod. trud. 0)

Sugeruje Markowi, aby wypytał Vestre co się stało w sypialni siostry i o co jej chodzi.

Rolled 1d10 : 10, total 10
« Ostatnia zmiana: Wrzesień 10, 2015, 22:01:52 pm wysłana przez Fenrir »
Poszukiwacz Podziemia
               
Treser Podziemnych Bestii

Dollan

  • Moderator
  • Wiadomości: 1041
  • El Magnifico
Odp: Władcy Losu - Sesja
« Odpowiedź #29 dnia: Wrzesień 11, 2015, 19:42:27 pm »
W Sali Losów zagrzmiał głos Opiekuna...

Ishardiakharze, zdajesz sobie chyba sprawę z tego, iż tak nieostrożne korzystanie z mocy może być katastrofalne w skutkach? Oby Wszechświat okazał się dziś łagodny...

(wypadła krytyczna porażka, przez co Sugestia się nie udaje, ale Fenrir musi rzucić jeszcze raz żeby sprawdzić, czy ta porażka niesie ze sobą jakieś kolejne skutki)