Autor Wątek: Anime  (Przeczytany 32513 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Sentenza

  • Administracja
  • Wiadomości: 5942
  • demigod
Odp: Anime
« Odpowiedź #150 dnia: Październik 02, 2018, 21:24:13 pm »
Właśnie Char wydał mi się taki nijaki, ale może to też przez wycinanie scen nieistotnych dla fabuły. Szczerze mówiąc Zechs z Winga, mimo że rżnie niemal wszystko z Chara, był dla mnie ciekawszą postacią. Dunno, może na jego legendę wpływają późniejsze serie, tbh sam zacząłem tego gundama bo chcę obejrzeć Char's Counterattack.

Na szczęście Gundam Z jest póki co znacznie lepszy. Wprawdzie bohater jest póki co pasywno-agresywną fają którą najchętniej byś zbitchslapował, ale samo story już po czterech epkach wygląda ciekawiej, niż pierwszy gundam po trzech filmach :X

Wielki Czarny Mistrz Podziemia
Znawca Podziemi * Strateg Podziemia * Generał Podziemia * usw.
Nowy, lepszy MoG ver. 2.01b

Non nobis Domine, non nobis, sed nomini tuo da gloriam!

Master of Gorzała

  • Wiadomości: 2932
  • Lewacki głos na Twoim forum
Odp: Anime
« Odpowiedź #151 dnia: Październik 03, 2018, 19:33:31 pm »
Anyway. Jeżeli chcesz space opere z postaciami podobnymi do tych w Gundamie, polecam Legend of Galactic Heroes. Jestem prawie pewien, ze Reinhard z LogH jest wzorowany na Charze. Tylko lepiej.

Wysłane z chińskiego tostera przy użyciu Tapatalka

Front Zniewolenia Elfiego Ścierwa
Podziemie - Demo Paladyn
Sent ver 0.73 official beta

Sentenza

  • Administracja
  • Wiadomości: 5942
  • demigod
Odp: Anime
« Odpowiedź #152 dnia: Październik 05, 2018, 09:00:18 am »
Szczerze okazuje się, że zeta jest faktycznie ZNACZNIE lepsza, mimo ze bohater jest z początku tak antypatyczny, że masz ochotę mu przyjebać. Co zabawne, faktycznie prawie zawsze znajdzie się w tym momencie ktoś, kto w ten pysk mu da, więc jego bucowatość nawet aż tak nie przeszkadza :p Jest też znacznie więcej Chara, więc to też plus. Póki co zostanę więc przy tym, zwłaszcza że już 10 epków obejrzałem :p

Wielki Czarny Mistrz Podziemia
Znawca Podziemi * Strateg Podziemia * Generał Podziemia * usw.
Nowy, lepszy MoG ver. 2.01b

Non nobis Domine, non nobis, sed nomini tuo da gloriam!

Sentenza

  • Administracja
  • Wiadomości: 5942
  • demigod
Odp: Anime
« Odpowiedź #153 dnia: Październik 18, 2018, 17:06:10 pm »
Ok, z czasem Zeta też zaczyna przynudzać, gdyż zamienia się w serię bitew które niewiele wnoszą do całości, ale przynajmniej pod koniec znowu zaczyna się trochę rozkręcać i nie jest tak aż tak kiczowata jak pierwszy gundam. Zaczynam się tylko bać, że Char's Counterattack będzie strasznym cashgrabem. Postaci, które miałyby sobie skoczyć do gardeł są tutaj dobrymi kumplami, i to pomimo złych doświadczeń z przeszłości.

A skoro mowa o Charze - coś dla ciebie mog :P

Wielki Czarny Mistrz Podziemia
Znawca Podziemi * Strateg Podziemia * Generał Podziemia * usw.
Nowy, lepszy MoG ver. 2.01b

Non nobis Domine, non nobis, sed nomini tuo da gloriam!

Sentenza

  • Administracja
  • Wiadomości: 5942
  • demigod
Odp: Anime
« Odpowiedź #154 dnia: Październik 25, 2018, 17:45:28 pm »
przegląda sobie człowiek spokojnie reklamy, a tu...

welp, that was unexpected

Wielki Czarny Mistrz Podziemia
Znawca Podziemi * Strateg Podziemia * Generał Podziemia * usw.
Nowy, lepszy MoG ver. 2.01b

Non nobis Domine, non nobis, sed nomini tuo da gloriam!

Master of Gorzała

  • Wiadomości: 2932
  • Lewacki głos na Twoim forum
Odp: Anime
« Odpowiedź #155 dnia: Październik 27, 2018, 19:30:37 pm »
Ta. Tez się zdziwiłem. Ciekawe czy Mr Jedi dalej trzyma na tym łapkę.

Wysłane z chińskiego tostera przy użyciu Tapatalka

Front Zniewolenia Elfiego Ścierwa
Podziemie - Demo Paladyn
Sent ver 0.73 official beta

Sentenza

  • Administracja
  • Wiadomości: 5942
  • demigod
Odp: Anime
« Odpowiedź #156 dnia: Październik 27, 2018, 22:46:13 pm »
No właśnie to jest rzecz która mnie najbardziej ciekawi, bo gość był w porządku jak mało który. Stare logo i stylistyka okładki dają nadzieję.

Zastanawiam się tylko na ile takie pismo ma dziś rację bytu - te 20 lat temu, gdy byliśmy młodzi, net dopiero raczkował i tylko niektórzy znali angielski, takie Kawaii było de facto jedynym okienkiem do świata mangi i anime, więc wszystko co tam pisano traktowaliśmy jak prawdę objawioną. Dzisiaj człek jest starszy, bariera językowa jest mniejsza, anime i rekomendacje ma na wyciągnięcie ręki, zaś sama prasa (która i bez tego wymiera) musi ostro rywalizować z milionem kanałów na youtube.

W ogóle obejrzałem wczoraj MAcrossa Plus  - zabawna OAVka, bo mechy są tam doklejone mocno na siłę byle odklepać licencję, zaś stylistycznie anime wygląda jak coś między Ghost in the Shell a Cowboyem Bebopem. To ostatnie jednak nie powinno jednak dziwić, bo za całą trójką stoi jedna osoba :p Fabuła szczerze mówiąc specjalnie nie porywa, bo to niemalże kalka Top Guna, ale wizualia są pierwsza klasa - nie przestaje mnie zadziwiać jak Watanabe zdobywał te budżety na swoje produkcje :P
« Ostatnia zmiana: Październik 27, 2018, 22:49:50 pm wysłana przez Sentenza »

Wielki Czarny Mistrz Podziemia
Znawca Podziemi * Strateg Podziemia * Generał Podziemia * usw.
Nowy, lepszy MoG ver. 2.01b

Non nobis Domine, non nobis, sed nomini tuo da gloriam!

GuRt

  • Wiadomości: 1662
  • None was given.
Odp: Anime
« Odpowiedź #157 dnia: Październik 29, 2018, 22:22:52 pm »
A wiecie, że to już będzie drugi numer po powrocie? :^)


Mr Jedi to ogarnia, jest bardzo spoko. I pomimo internetu itp., pismo czyta się bardzo przyjemnie. Niby wszystkiego można się dowiedzieć samemu z neta, ale jednak czuć, że piszą to ludzie z zajawką, poczuciem humoru i polotem. No i po polsku - nie jest to jakiś mocarny argument sam w sobie, ale w połączeniu z w/w zajawką, humorem i polotem, to już jednak unikat.
Wielki Klasztor - Regent Arcanusa - Strażnik Wiedzy

You've got to risk it to get the biscuit.

Sentenza

  • Administracja
  • Wiadomości: 5942
  • demigod
Odp: Anime
« Odpowiedź #158 dnia: Grudzień 23, 2018, 23:08:57 pm »
Dawno tu nie pisałem, a ponieważ jestem parę gundamowych serii dalej, mogę zarzucić kilkoma mini-reckami.

Gundam Zeta - jak pisałem, dość nierówna. Na początku sam masz ochotę przyłożyć głównemu bohaterowi. Później się rozkręca. Następnie zaczyna się lekko dłużyć i przynudzać, bo zbyt duzo uwagi poświęca kolejnym bitwom a zbyt mało temu co one wnoszą do historii czy szerszej polityki w świecie przedstawionym. Na koniec na szczęście znowu się rozkręca i choć pod paroma względami jest mocno przewidywalna, finał jest jednym z mocniejszych w ogóle. Na pewno nie było to coś, czego bym się spodziewał. Z tego powodu nie polecam wersji filmowej, ponieważ zmienia cały przekaz końcówki. Ogólnie jednak warto obejrzeć, bo to chyba najlepsza gundamowa seria telewizyjna, przynajmniej gdy mowa o universal century.

Gundam ZZ - przepraszam fanów jeśli tacy są, ale ta seria to rak i nic więcej. Zeta kończy się w zasadzie w połowie wojny, do tego dość mrocznie. Co więc robi ZZ? Atakuje widza głupawym, slapstickowym humorem a'la pierwszy dragon ball, wciągając w to nawet jednego z większych skurwysynów z Zety. Nie jest to zresztą jedyna rujnowana postać, ponieważ jedną wciąga się niepotrzebnie w naciągany jak guma od starych gaci romans, zaś inne, jak ważny dla fabuły Zety Char, zostają kompletnie zignorowane. Najgorsza jest jednak grupka głównych protagonistów, ponieważ tak niedającej się lubić grupki gnojków to dawno nie widziałem. Całośc sprawia wrażenie, jakby robila to zupełnie inna ekipa, chcąca sparodiować poprzedni sezon - coś jakby wziąć Star Wars Holiday Special i zrobić z niego episode 7. Wprawdzie tak po 20 odcinkach seria robi się TROCHĘ lepsza, ale nadal nie na tyle, by chciało się to oglądać. Seria ma dość mocno wywalone na wydarzenia z Zety, a gdy decyduje się je kontynuować, robi to kompletnie bez polotu i często bez sensu. Dopiero trzy ostatnie odcinki robią się ciekawe, ale tto za mało i za późno, by w jakikolwiek sposób odratować ZZ. Wiem, że seria ta miała skomplikowaną genezę i ze dwa razy ją przerabiano w trakcie kręcenia (np. kompletnie usunięto z niej chara i amuro, mimo ze ten pierwszy miał pod koniec wrócić), ale jako widz nie powinienem szukać usprawiedliwień dla zrujnowanych wątków, postaci czy zwyczajnie czasu, jaki zmarnowałem oglądając to badziewie. Bonusowe ujemne punkty za design Mechów,  który idzie w kompletne transformersy, do tego każdorazowo podpisane u dołu ekranu, by dzieci wiedziały o jakie zabawki męczyć rodziców.

Chars Counterattack - Wielki finał rywalizacji Chara i Amuro. Dzieło, przez które zacząłem nabierać opinii, że o ile gundamowe serie tv są dość nierówne, tak pełnometrażowe filmy nigdy nie są dobre, zaś ich fani są jeszcze gorsi od fanów SW. Nawet nie chodzi o to, że film jest zły - zgodnie z moimi obawami z października, okazał się po prostu rozczarowującym cashgrabem. Po pierwsze, film kompletnie ignoruje rozwój wzajemnych relacji naszych bohaterów w Zecie. Po drugie, kompletnie ignoruje wątek z ZZ, iż to najpewniej char stoi za porwaniem pewnej ważnej postaci i dlatego nie raczył pojawić się w tej serii. Po trzecie wreszcie, nagle totalnie z dupy stawia go na czele całego Zeonu, choć nigdy nie identyfikował się on z jego ideami i metodami. Film niby udaje kontynuację i wielki finał, ale w praktyce jest to bardziej film rocznicowy z okazji dziesięciolecia serii, który sens ma jedynie wtedy gdy uzna się, że Zeta i ZZ nigdy nie miały miejsca (lub że char nie jest charem, ale jego klonem stworzonym z meteriału zebranego po bitwie o A baoa qu).
Niestety jednak nawet przy takim spojrzeniu film jest dość badziewny, ponieważ co to za świętowanie rocznicy, jeśli powracajacych postaci jest dosłownie pięć? Tak dochodzimy więc do mojego największego zarzutu względem filmu - wyjątkowo badziewnego scenariusza. Po pierwsze, wiele rzeczy, jak nagły powrót chara (i to jeszcze z wielką flotą) dzieje się "bo tak". Po drugie, motywacja chara i jego relacja z amuro sportretowane są naprawdę kiepsko, z totalnie idiotycznym finałowym wyznaniem. Po trzecie wreszcie , mimo iż film ma dwie godziny akcja gna w nim na złamanie karku i ciężko za nią nadążyć. Wszystko  dzieje się zaś przez jedną idiotyczną decyzję - wciśnięcie do filmu dwójki nowych młodych protagonistów, którzy nie wnoszą do niego absolutnie niczego, za to zabierają czas antenowy zużywając go głównie na tłumaczenie podstaw uniwersum i opowiadanie o wydarzeniach z poprzednich trzech sezonów. Mimo wszystk ojednak film nie jest tak zły jak ZZ. Był w tym wszystkim jakiś dobry zamysł, po prostu jego wykonanie leży totalnie, pozostawiając spory niedosyt. Ostatecznie też ratuje go jedna rzecz - absolutnie urywająca dupę jak na tamte czasy animacja oraz jedne z najbardziej kultowych designów w całym uniwersum.
Choć więc nie oceniam tego filmu jakoś strasznie wysoko, w ostateczności można go obejrzeć. Jeśli zignorowac fakt, że popełnia on niemal wszystkie błędy gwiezdnych wojen od disneya (tworzenie na raz kontynuacji i remake'a, bez oddania starym bohaterom sprawiedliwości i wciskaniu kompletnie nieinteresującego "nowego pokolenia"), da się czerpać z niego jakąś przyjemność. Podobnie też jak w przypadku SW disneya, nigdy nie zrozumiem skąd biorą się te dobre opninie o Counterattacku wsród fanów - chyba tylko stąd, że niektórzy lubią odtwarzanie w kółko jednego wyświechtanego schematu.

Szczerze, w tym momencie zastanawiałem się czy warto bawić się dalej w gundama, skoro tendencja po Zecie była raczej spadkowa. Wtedy jednak sięgnąłem po OAVki i boy oh boy, z dnia na dzień zmieniły one moją opinię o uniwersum o 180 stopni. O tym jednak opowiem następnym razem...
« Ostatnia zmiana: Grudzień 23, 2018, 23:12:11 pm wysłana przez Sentenza »

Wielki Czarny Mistrz Podziemia
Znawca Podziemi * Strateg Podziemia * Generał Podziemia * usw.
Nowy, lepszy MoG ver. 2.01b

Non nobis Domine, non nobis, sed nomini tuo da gloriam!

Master of Gorzała

  • Wiadomości: 2932
  • Lewacki głos na Twoim forum
Odp: Anime
« Odpowiedź #159 dnia: Luty 09, 2019, 09:46:22 am »
Wyszedł nowy Full Metal Panic!, a ja dowiedziałem się dopiero przedwczoraj. Plusem jest, że mogę Invisible Victory obejrzeć na raz, ale minusem, że się chyba starzeje bo nie wykryłem tego tytułu.

Na razie jestem po dwóch odcinkach i widać, że trzyma klimat The Second Raid, jak i nowelek. Niestety, ale pominęli nowelke Dancing Very Merry Christmas, która do fabuły jako-tako nie wnosiła nic, ale była ostatnim "sielskim akcentem" historii. Bo potem robi się stety lub niestety mroczno i ponuro momentami. Ciekaw jestem czy zrobią następne sezony. Bardzo bym chciał.
Front Zniewolenia Elfiego Ścierwa
Podziemie - Demo Paladyn
Sent ver 0.73 official beta

Sentenza

  • Administracja
  • Wiadomości: 5942
  • demigod
Odp: Anime
« Odpowiedź #160 dnia: Luty 10, 2019, 15:34:40 pm »
Ok, miało być trochę szybciej, ale cóż. Jak ostatnio pisałem, w gundama ciężko wejść. Problemem jest nie tylko to, że ma kilkanaście serii, podserii i alternatywnych uniwersów, ale przede wszystkim te pierwsze są koszmarnie nudne i przereklamowane. Ich znajomośc nie jest może niezbędna, ale wszystkie późniejsze serie odwołują się do ich fabuły, tak więc traci się nieco kontekstu oraz smaczków. Jeśli ktoś więc ma opory i czuje wewnętrzny przymus by jednak obejrzeć wszystko po kolei od początku, do Gundama może się zwyczajnie zrazić. Wiem, że ja po ZZ i Charze miałem ochotę dać sobie spokój, gdyż jedna znośna Zeta to było jednak trochę za mało by zmusić się do oglądania kolejnych potencjalnie nudnych serii. I wtedy dotarłem do War in the Pocket oraz reszty OAVek z początku lat 90.

War in the Pocket to krótka, sześcioodcinkowa seria, której akcja toczy się pod koniec One Year War znanej z pierwszego Gundama. Choć zaczyna się ona mocnym uderzeniem w postaci ataku zeońskich komandosów na arktyczną placówkę federacji, dośc szybko przeniesieni zostajemy do oddalonej od głównego konfliktu kolonii, gdzie śledzimy losy naszego głównego bohatera, ośmioletniego Alfreda. Szczerze mówiąc był to moment, gdy głośno westchnąłem gdyż nie znoszę dziecięcych bohaterów, ale trzeba oddać twórcom jak idealnie uchwycili oni jego psychikę. Wojna jest dla niego czymś cool, razem z kolegami żywo interesują się sprzetem wojskowym, od nauki wolą gry z dużą ilością strzelania i rozpierduchy, a największym skarbem oraz wyznacznikiem statusu w grupie jest dla nich "prawdziwa" żołnierska naszywka z insygniami. Nie mają oni pojęcia o polityce, ich ulubioną stroną konfliktu jest ta, która ma fajniejsze mechy. Jego nudne, codzienne zycie zmienia się jednak, gdy jeden z zeońskich oddziałów zapędza się do kolonii w poszukiwaniu tajemniczego sprzętu, który federacja wywiozła w ostatniej chwili z arktycznej bazy. Zaprzyjaźnia się on bowiem z zestrzelonym pilotem jednego z atakujących mechów, który z kolei stara się trzymać go na oku, by nie wydał nikomu jego prawdziwej tożsamości.
Ciężko powiedzieć mi o tym anime coś więcej by nie zdradzić całej jego fabuły, ale mogę powiedzieć jedno - mało które jest tak depresyjne, jak War in the Pocket. Jasne, Gundam znany jest z tego, że stara pokazywać ile cierpienia przynoszą wojny oraz jak prący do nieograniczonej władzy politycy obu stron napuszczają na siebie uczciwych ludzi zmuszając ich do zabijania się nawzajem nakręcając spiralę nienawiści, ale to właśnie War in the Pocket nadaje temu wszystkiemu wyjątkowego dramatyzmu, gdyż pokazuje wydarzenia z perspektywy szarych mieszkańców kolonii. Depresyjny wydźwięk fabuły podkreśla również fakt, iż akcja toczy się w ostatnich dniach wojny, gdy jej losy są już właściwie przesądzone i nic nie musiało się potoczyć tak, jak się potoczyło, zaś niektórzy bohaterowie do samego końca żyją w niewiedzy co do konsekwencji swoich czynów.

next on, Stardust Memory - seria zdecydowanie lżejsza, niemniej nadal interesująca. Jej akcja toczy się między oryginalnym Gundamem a Zetą, stanowiąc niejako wyjaśnienie czemu Federacja zdecydowała się na bardziej opresyjną politykę opartą na tytanach. OAVka zaczyna się naprawdę mocnym uderzeniem - niewielka grupka oficerów zeonu, która nigdy nie złożyła broni po oficjalnym zakończeniu One Year War, wykrada z australijskiej bazy federacji tajny prototyp nowego Gundama uzbrojonego w głowicę nuklearną. Niemal natychmiast ogłaszają swój sukces w ogólnoświatowej transmisji, zarzucając federacji dwulicowość oraz chęć narzucenia koloniom swej woli za pomocą siły (broń nuklearna zostala bowiem przed laty zakazana i miała pozostac zamknięta), wzywając przy tym do dołączenia do prowadzonej przez nich antyfederacyjnej operacji Stardust. W odpowiedzi grupka ocalałych z ataku pilotów federacji wraz z naszym głównym bohaterem Kou Urakim rusza więc w pościg za oficerami Zeonu oraz wykradzioną przez nich głowicą.
Choć anime traci niestety  z czasem  wigor oraz popada w aż nazbyt wyświechtane w tym uniwersum schematy, nadal jest całkiem udaną miniserią. Designy są ciekawe, bohaterowie w większości dobrze zarysowani, jest kilka niezłych cameo, a do tego coraz śmielej zaczyna pokazywać jak brudna jest w tym uniwersum polityka, szczególnie ze strony Federacji oraz dostarczającego uzbrojenia Anaheimu. Nie jest to jeszcze poziom późniejszego, przeginającego w zupełnie drugą stronę retconnu (obecnie wygląda to jakby federacja w sumie od zawsze była antypatyczna, i że to wręcz z jej winy równie zły klan Zabich doszedł do władzy w Zeonie), ale całkiem ciekawy twist na temat znanych motywów.

ostatnią OAVką, o której chciałbym dzisiaj opowiedziec, jest 08 MS Team - serię tę okresliłbym jako "ZZ zrobiona dobrze". Z początku lekka, z czasem zdecydowanie cięższa, ale nigdy do poziomu, by przytłaczała negatywnymi emocjami (w przeciwieństwie do późniejszej mangowej adaptacji, która posuwała się nawet do scen grupowych gwałtów i, w efekcie, samobójstw). Teoretycznie jest to gundamowa wersja wojny w Wietnamie, jednak mało oryginalna fabuła pt. "zeon buduje superbroń, musimy zająć ich bazę" oraz położenie nacisku na miłosny trójkąt bohaterów strasznie ten wątek rozmydla, sprowadzając cały ten wietnam do umiejscowienia akcji w dżungli. Mimo to akcję śledzi się jednak przyjemnie, głównie dzięki bohaterom, którzy nie w przeciwieństwie do ZZ nie zachowują się jak grupka rozpieszczonych gówniarzy. Ponieważ akcja toczy się w trakcie One Year War, raz jeszcze mamy tutaj liczne odwołania do wydarzeń z oryginalnego gundama, nadając im zdecydowanie więcej głębi. Raz jeszcze też anime eksploruje wątki "przeciętni zeończycy to tak naprawdę sympatyczni rewolucjoniści, Zabich staramy się ignorowac bo nie pasują do tezy o sympatycznych przeciętnych zeończykach, zaś dowódcy federacji, w przeciwieństwie do swych żołnierzy, to dranie i śmiecie". Miłe jest jednak, iż podobnie jak w War in the Pocket oraz Starduście, praktycznie wszyscy bohaterowie są zwykłymi dorosłymi ludźmi i nie muszą polegać na kosmicznej magii newtype'ów, by osiągać swoje cele.

Summa summarum, OAVki nie tylko mi się podobały, ale wręcz zmieniły moje postrzeganie wcześniejszych serii. Wprawdzie oryginalnego gundama, ZZ oraz Chara nadal uważam za niezbyt udane, jednak dzięki OAVkom przedstawione w nich wydarzenia nabierają znacznie większej głębi. Gdy człowiek widzi, że bitwa pod odessą z oryginalnego gundama nie była tylko kolejną bitwą tygodnia, ale faktycznie odbiła się na wydarzeniach z 08 MS cz  IGLOO (o tym innym razem), to nagle nabiera się do tego uniwersum większego szacunku. Nawet nie dlatego że te wszystkie anime są jakieś super, tylko ze względu na skalę i rozmach tego wszystkiego. Z tego powodu nie mogę niestety zalecić ominięcia pierwszych serii i przeskoczenia od razu do OAVek (mimo ze teoretycznie można je obejrzeć bez znajomości czegokolwiek), ale mogę powiedzieć, że MIMO WSZYSTKO warto się przez nie przemęczyć by jeszcze bardziej docenić o ile lepsze są te późniejsze.

Na dziś to tyle, w następnym odcinku moich gundamowych przygód raz jeszcze przekonamy się, że regułą jest iż gundamowe filmy ssą, zaś OAVki ciągną serię do góry za uszy. F91, IGLOO i Unicornie, nadchodzimy!

Wielki Czarny Mistrz Podziemia
Znawca Podziemi * Strateg Podziemia * Generał Podziemia * usw.
Nowy, lepszy MoG ver. 2.01b

Non nobis Domine, non nobis, sed nomini tuo da gloriam!

Master of Gorzała

  • Wiadomości: 2932
  • Lewacki głos na Twoim forum
Odp: Anime
« Odpowiedź #161 dnia: Luty 14, 2019, 02:20:02 am »
A ja skończyłem FMP!: IV. I jestem sfrustrowany. Nie zrozumcie mnie źle. Sezon jest bardzo dobry i dlategoż taka reakcja. Chodzi tylko o pewne istotne rzeczy. Mianowicie teasowali plakatem nowego sezonu (dowiedzialem sie dopiero po obejrzeniu) wydarzenia z nowelki Dancing Very Merry Christmas. A książka jest ekstra. Nie wnosi, jak wspominałem, za dużo do main fabuły, ale rozwija jakby motywacje postaci, które są przedstawione tam. Ale skipnęli DVMC i poszli od razu w Continuing On My Own, Burning One Man Force (najlepsza część notabene) i Come Make My Day. Nowelki były - w końcu to shorty - krótkie, ale na każdą przypadło 4 odcinki. Szkoda, że tak mało. No, ale dochodzimy do sedna. Piątego sezonu (w którym mogliby zakończyć historie) nie zapowiedziano. A całkiem niezłą oglądalność miało FMP! IV. Było w top ten anime oglądanych w sezonie, mimo ponad 10 letniej przerwy. Jeżeli to był tylko marketing na książki (ale wątpie, już dawno wyszły), albo liczyli na nie wiadomo jaką widownie, ale się przeliczyli to szkoda. Bo jeżeli to tylko budowanie napięcia przed jeszcze jednym sezonem - wybaczę. Ale niech nie dadzą nam czekać 10 lat znowu, bo chyba przyjadę do tej Japonii i jebne jakiemuś executive'owi.
Front Zniewolenia Elfiego Ścierwa
Podziemie - Demo Paladyn
Sent ver 0.73 official beta

Sentenza

  • Administracja
  • Wiadomości: 5942
  • demigod
Odp: Anime
« Odpowiedź #162 dnia: Luty 14, 2019, 20:45:45 pm »
Niestety, rynek anime przypomina teraz bardzo rynek gier. Robienie byle jak, byle szybko, nostalgia baity, a jeśli projekt nie przynosi wszystkich pieniędzy świata, to jest traktowany jako porażka i trafia do wora, a wór do jeziora. no a przynajmniej do czasu, póki ktoś znowu nie uzna, że można znowu spróbować nostalgia baitu by zarobić parę groszy.

Coś podobnego spotkało Inazumę, gdzie chcieli zrobić cały cross-project z grą, anime, merchem i beliar wie czym jeszcze oraz wyrobić się mniej więcej na mistrzostwa świata. Ofc gra się wyłożyła bo zamiast robić ją samemu to zlecili ją na zewnątrz i nie wyszła do dziś, pierwszy sezon nowego anime wyszedł pół roku później niż miał, bo ciągle się łudzili że da się go zgrać w czasie z premierą gry, dodatkowo został on strasznie pocięty i skrócony o połowę wzgledem oryginalnego planu, by szybciej dojść do arcu mistrzostw świata który i tak zaczął się pół roku po ich zakończeniu gdy cały szał na piłkę dawno opadł, zaś ten nowy arc, choć zdecydowanie lepiej prowadzony niż jego pocięty poprzednik, zaczął z kolei cierpieć na wyjątkowo badziewną animację, co wcześniej serii się nie zdarzało. Smutne to i straszne zarazem

Wielki Czarny Mistrz Podziemia
Znawca Podziemi * Strateg Podziemia * Generał Podziemia * usw.
Nowy, lepszy MoG ver. 2.01b

Non nobis Domine, non nobis, sed nomini tuo da gloriam!