Autor Wątek: Disciples - Sesja  (Przeczytany 10266 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

xilk

  • Wiadomości: 1079
  • Deszczowy Sługa Chaosu
Odp: Disciples - Sesja
« Odpowiedź #15 dnia: Czerwiec 04, 2014, 18:32:54 pm »
Marius nie zamierzał zostawać dłużej na polu też masakry. Wszyscy obrońcy opadali już z sił, dlatego próba przebicia się i ucieczki przez las była ich jedyną szansą. Dlatego posłuchał rozkazu i zamierzał z dwoma towarzyszami trzymać się razem:
- Panowie, biegnijmy ile sił w nogach, ale nie rozdzielajmy się, bo samodzielnie tego na pewno nie przeżyjemy. - Stwierdził młody giermek.
Deszczowy samotnik ŚP
Anioł Śmierci Podziemia

The Pretender - Trilogy

Morean

  • Wiadomości: 320
  • Ocean Soul
Odp: Disciples - Sesja
« Odpowiedź #16 dnia: Czerwiec 05, 2014, 09:58:38 am »
Sir Thomas nie musiał powtarzać dwa razy. Lucas posłuchał rokazu i ile sił w nogach dołączyć do odwrotu. Trzymał się blisko Lothora i Mariusa, jako tako zdobyli w bitwie już jego zaufanie, potrafili walczyć, także nie będzie problemem załatwienie kilku szkieletów blokujących drogę.
- Jestem tuż obok - rzekł do Mariusa.
Ave Crux, Spes Unica Mea! | Et lux in tenebris lucet, et tenebrae eam non comprehenderunt.
Pracowity Sługa Beliara | Złoty Czempion ŚP | Czempion Podziemia | Tropiciel Turnieju Chowanego | FEiE

Podziemie - Poszukiwacz

wardasz

  • Wiadomości: 922
Odp: Disciples - Sesja
« Odpowiedź #17 dnia: Czerwiec 05, 2014, 11:17:19 am »
Lothor w biegu dźgnął kolejnego z chochlików próbujących zaatakować Lucasa, przebijając na wylot jego niewielką głowę, po czym stanął obok kolegów. Rycerz powinien wspierać słabszych, do kroćset! Kapłanów w szczególności. Chwilowo jednak chochliki cofnęły się, więc nie było z kim walczyć. Giermek odetchnął z ulgą, po czym wydarzyły się naraz dwie straszne rzeczy. Raz, sir Thomas dał sygnał do odwrotu. Gdzie do cholery słynna waleczność i nieustępliwość imperialnej armii??? Kolejny zdarzenie jednak sprawiło że pierwsze stało się pozytywne. W pomiędzy zombie, chochliki i inną drobnicę wmieszał się inny oddział. Lothorowi aż włosy dęba stanęły gdy zobaczył idące powoli, ciężko opancerzone szkielety czy puste zbroje poruszane siłą woli zamkniętej w nich duszy, unoszące się za nimi krwistoczerwone widma oraz szkielet smoka wielkości dwóch słoni. Czym prędzej odwrócił się na pięcie i ruszył biegiem za kolegami.
chcesz czegoś? pisz pw, powiem ci gdzie mnie można znaleźć

Dollan

  • Wiadomości: 1041
  • El Magnifico
Odp: Disciples - Sesja
« Odpowiedź #18 dnia: Czerwiec 07, 2014, 13:37:24 pm »
Ogółem do ucieczki rzuciło się kilkunastu żołnierzy. Wśród czmychających z pola walki oprócz dwóch Giermków i Ucznia dało się rozpoznać dwóch czy trzech rycerzy, jakiegoś kapłana i łucznika. Pozostali wyglądali nadzwyczaj niecharakterystycznie, i ciężko było określić jakiej są profesji. Nikogo to jednak specjalnie nie obchodziło i każdy pędził jedynie na złamanie karku przed siebie. Za plecami uciekinierzy słyszeli okrzyki dogorywających towarzyszy, którzy mieli mniej szczęścia i dali się złapać. Gdy po kilku minutach szaleńczego biegu odgłosy nieprzyjaznych kreatur ucichły, żołnierze pozwolili sobie na chwilę postoju.
- Gdzie jesteśmy? - spytał łucznik, opierając broń o pobliskie drzewo.
- Cholera wie. - odparł stojący obok rycerz w średnim wieku. - Biegliśmy cały czas prosto, więc rzeka powinna być niedaleko.
- Nie jestem pewien, czy to, co robiliśmy można nazwać "biegnięciem prosto" - zauważył młody kapłan. - Ten slalom między drzewami mógł nam trochę namieszać w głowie.
- Niech to szlag.... - mruknął inny wojownik. - W dodatku zgubiliśmy szefów.
- Znajdą się.
- A jeśli się nie znajdą? Pierwszy lepszy patrol weźmie nas za dezerterów.
- Mieliśmy rozkaz...
- Tak? A kto o tym zaświadczy? Ty czy ja? - splunął - Bez szefów jesteśmy poważnie udupieni.
- To co, może tam wrócimy i ich poszukamy? Nieumarli to na pewno w gruncie rzeczy dobre serduszka mają, pomogą nam szukać - burknął łucznik.
- Dobra, dajmy temu spokój. Lepiej ruszajmy, bo jeszcze zombiaki zdążą tu podreptać naszym śladem.

wardasz

  • Wiadomości: 922
Odp: Disciples - Sesja
« Odpowiedź #19 dnia: Czerwiec 15, 2014, 13:21:50 pm »
Lothor nie miał zamiaru wracać na pole rzezi, w poszukiwaniu dowódcy czy też chwały... nawet w jego małej i dziwnej główce pojawiła się myśl, że jeśli wróci to nikt o nim nie zaśpiewa. Ignorując rozmowę towarzyszy ruszył w kierunku gdzie (przynajmniej jego zdaniem) powinien być obóz.
chcesz czegoś? pisz pw, powiem ci gdzie mnie można znaleźć

Morean

  • Wiadomości: 320
  • Ocean Soul
Odp: Disciples - Sesja
« Odpowiedź #20 dnia: Lipiec 28, 2014, 16:46:57 pm »
Lucas widząc zachowanie Lothora spodziewał się, że znowu napyta sobie biedy. Odważniak. Tak niby takich osobników zwano. Cóż, było zawsze lepiej trzymać się blisko faceta, który ma jaja, niż kastrata. Ruszył więc za Rekrutem, próbując go wpierw dogonić, a gdy się z nim zrównał, nieśmiało zaczął rozmowę:
- Hej, jestem Lucas. To ja wspomogłem Cię trochę w trakcie walki. Dokąd tak pędzisz?
Ave Crux, Spes Unica Mea! | Et lux in tenebris lucet, et tenebrae eam non comprehenderunt.
Pracowity Sługa Beliara | Złoty Czempion ŚP | Czempion Podziemia | Tropiciel Turnieju Chowanego | FEiE

Podziemie - Poszukiwacz

xilk

  • Wiadomości: 1079
  • Deszczowy Sługa Chaosu
Odp: Disciples - Sesja
« Odpowiedź #21 dnia: Lipiec 29, 2014, 20:58:20 pm »
Marius zdołał ledwo co odetchnąć, a zobaczył, że pozostała dwójka rekrutów rusza dalej.
- Hej, poczekajcie! - Zawołał Giermek. - Nie tak szybko.
Młody mężczyzna podbiegł do młodszych kolegów, po czym zatrzymał ich mówiąc:
- Panowie, nie było dotąd okazji się przedstawić. Jestem Marius i sądzę, że powinniśmy nadal trzymać się razem. I nie mówię tutaj tylko o naszej trójce, ale też o pozostałych ocalałych. Zatem, dajcie mi chwilkę.
Po tych słowach młody Giermek ruszył ku grupie pozostałych ocalałych i spojrzał na starszego rycerza:
- Panie, czy wśród ocalałych jest osoba, która zna te okolice lub chociaż wie, w jakim kierunku geograficznym jest rzeka i to całe Towerhall? Skoro jesteśmy w lesie, to północ nie będzie problemem znaleźć. I czy nie będzie najlepszą opcją znaleźć jakieś schronienie w pobliżu rzeki i tam poczekać na Sir Thomasa i Sir Gabriela?
Deszczowy samotnik ŚP
Anioł Śmierci Podziemia

The Pretender - Trilogy

Dollan

  • Wiadomości: 1041
  • El Magnifico
Odp: Disciples - Sesja
« Odpowiedź #22 dnia: Sierpień 03, 2014, 12:27:38 pm »
- Znam te okolice - mruknął po chwili rycerz - Jeśli siły Erhog dotarły już tutaj, to najlepiej schronić się w mieście.
- A co z dowódcami, mój panie?
- Poczekamy na nich w Towerhall. Skoro nas tam pokierowali to muszą znać drogę.
     Mariusa nie do końca satysfakcjonowała ta odpowiedź, ale mina starszego wojownika wyraźnie sugerowała, że na inną nie ma co  liczyć. Rycerz najwyraźniej nie miał ochoty na dłuższe pogawędki z żółtodziobem. Sam Giermek dołączył więc znów do Lothora i Lucasa i w ich towarzystwie kontynuował podróż. Po kilkunastu minutach ciągłego marszu, imperialni żołnierze zauważyli rzekę wyłaniającą się zza szeregu drzew. Gdy już opuścili gęstwinę, ruszyli w kierunku miasta. A przynajmniej taką mieli nadzieję, gdyż drogę znał najwyraźniej tylko prowadzący rycerz. Dopiero po kilku godzinach żmudnej podróży dostrzegli unoszące się nad horyzontem kłęby dymu. Jako, że słońce powoli już chowało się, by ustąpić miejsca księżycowi i gwiazdom, ciężko było rozpoznać - czy to dym unoszący się z kominów, czy może z płonących chat? Nastrojów nie polepszył też widok leżącego po drugiej stronie rzeki, zmasakrowanego ciała.
     Noc już władała okolicą, gdy oddział dotarł do miasta Towerhall. To, co zobaczyli, nie napawało entuzjazmem. Przed główną bramą leżało mnóstwo pogniecionej broni i pancerzy, w ziemię wbite były tu i ówdzie strzały, a na uboczu płonął stos ułożony z ciał zabitych. Zapewne leżeli tam nie tylko atakujący. Pod wyżej wymienioną bramą zaś stał uszkodzony taran oblężniczy, który najwyraźniej przed zakończeniem swojej kariery zdążył narobić niemałych szkód. Wrota były wyraźnie naprawiane w pośpiechu, w wyłomach mocowano deski by wytrzymać napór wroga jeszcze choć przez chwilę. Wyglądało na to, że wojna dotarła również tutaj. Gdy tylko grupka ocalałych z bitewnej rzezi żołnierzy podeszła bliżej palącego się stosu, w ich stronę poleciało kilka strzał i bełtów. Lothor w ostatniej chwili uchylił się przed jedną z nich.
- Nie strzelajcie! Swoi! - krzyknął łucznik, który (wnioskując z prowadzonych po drodze rozmów) miał na imię Konrad.
- Coście za jedni? - spytał głos dochodzący z wieży strażniczej.
- 12. batalion piechoty! - odparł rycerz, zwany Nicolasem.
- Niech mnie demony! Otwierać bramę! - rozkazał głos, który najwyraźniej należał do dowódcy obrony. Po chwili wrota lekko się uchyliły, do tego z przeraźliwym zgrzytem. Wymaszerował zza nich żołnierz, który wyglądał, jakby ostatni raz odpoczywał tysiąc lat temu.
- Sierżant Cornelius Gratz, straż miejska Towerhall, wasza łaskawość - podoficer pomimo swojego wyglądu stanął na baczność i zasalutował tak sprężyście, że nawet najokrutniejszy kierownik musztry uroniłby łzę wzruszenia.
- Co tu się stało, sierżancie?
- No więc... kilka godzin temu od strony lasu nadeszli nieumarli. Na zewnątrz było sporo cywilów, więc zanim się obejrzeliśmy wróg miał już kilkudziesięciu potencjalnych rekrutów. Zamknęliśmy bramę, ale wtedy sprowadzili taran pchany przez kilku większych. To znaczy, na początku myślałem, że to było kilku większych, ale gdy zobaczyłem, że to same pancerze bez nikogo w środku, to aż krew zmroziła mi się w środku. Komendant uważał, że damy im radę w polu i rozkazał wyjście na zewnątrz. - sierżant na chwilę zamilkł, po czym spojrzał na płonący stos ciał - Teraz leży gdzieś tam, razem z połową naszego garnizonu. Zdołaliśmy uszkodzić im machinę, a potem jeszcze trochę ich wystrzelaliśmy, zanim się cofnęli. Spaliliśmy zwłoki wszystkich poległych. Przynajmniej mamy pewność, że będą mogli w spokoju zasiąść obok Wszechojca, a nie po wieki służyć pod rozkazami jakiegoś stukniętego nekromanta. Na szczęście przybyliście nam z odsieczą. Kiedy możemy się spodziewać reszty waszego oddziału? - widząc tępe spojrzenia przybyszów, Cornelius rzucił im podejrzliwe spojrzenie - Nasz goniec przekazał wam wiadomość, prawda?

wardasz

  • Wiadomości: 922
Odp: Disciples - Sesja
« Odpowiedź #23 dnia: Sierpień 03, 2014, 12:52:15 pm »
-Reszta oddziału... - Lothor wbił wzrok w ziemie - może znajdzie się jedna czy dwie grupki, takie jak my, które dołączą niedługo, może ktoś błąka się po lesie... większość pewnie przyjdzie wraz z nowymi przyjaciółmi... - spojrzał ze smutkiem w oczach na sierżanta - wpadliśmy w zasadzkę podczas zwiadu. Padł rozkaz by się wycofać, nam się udało, innym jak widać nie...
Rozejrzał się po okolicy. Masa złomu, uszkodzony taran, połamane drewno, wybita brama... mur jako tako cały, da radę się bronić... w tym momencie Lothorowi przypomniały się wszystkie ballady opiewające bohaterskich obrońców miast i wiosek, odpierających zmasowane ataki wielokrotnie liczniejszego wroga. Co ciekawe, było ich o stokroć więcej niż ballad opiewających jakiekolwiek wyprawy zwiadowcze... Tak, to jest chwila na jaką czekał.
-No ale cóż, skupmy się na tym co mamy. Wypadało by umocnić bramę i zabrać stąd ten taran, najlepiej do środka-taki wielki pień na pewno znajdzie swoje miejsce na barykadzie... lub na głowach umarlaków, zrzucony z murów - uśmiechnął się - Jeżeli pozostaniemy wewnątrz miasta powinniśmy wytrzymać... ciekawe czy można by wykorzystać jakoś te zbroje, co już przestały chodzić... - spojrzał z uwagą na walający się wszędzie złom. Z grubsza były to pancerze dla człowieka, tylko czy bezpiecznym jest je zakładać?
chcesz czegoś? pisz pw, powiem ci gdzie mnie można znaleźć

Dollan

  • Wiadomości: 1041
  • El Magnifico
Odp: Disciples - Sesja
« Odpowiedź #24 dnia: Sierpień 09, 2014, 14:14:53 pm »
- Nie ryzykowałbym - odezwał się kolejny głos. Jego właściciel po chwili wyłonił się zza pleców Corneliusa i okazał się być magiem. Zdradzała to jednak tylko szata, gdyż z twarzy nie przypominał czarodzieja a raczej jakiegoś początkującego adepta. - Wciąż są przesiąknięte zaklęciami nekromantów, a ich oczyszczenie zajęłoby zbyt dużo czasu i wymagało zbyt wielu środków.
- Witajcie, ekscelencjo. - Gratz skłonił się lekko na widok czarownika, a następnie zwrócił się do Lothora i jego kompanów - Panowie, oto Dominic Vandfort, nasz lokalny mag. Pomagał nam odeprzeć atak nieumarłych.
- To była akurat tylko straż przednia. Prawdziwy atak dopiero nadejdzie, sierżancie. - rzekł Dominic przyglądając się jednocześnie linii drzew, z której wyszli poprzednio wrogowie.
- Zapewne macie rację, ekscelencjo. - Cornelius spojrzał na resztki 12. batalionu - Jeśli chcemy przeżyć do świtu, musimy przygotować obronę. Jest dużo rzeczy do zrobienia, a czasu niewiele.
- Naturalnie, możecie liczyć na naszą pomoc, sierżancie. - odparł Nicolas.
- Doskonale, doskonale - mruknął Dominic, spoglądając na Lucasa - Mam w mojej wieży kilka niespodzianek dla tych przyjemniaczków, ale przydałaby mi się twoja pomoc, nowicjuszu.
- Ja natomiast chciałbym, żeby część pańskich ludzi pomogła nam wykorzystać resztki tarana do umocnienia bramy, sir - dodał Gratz.
- Oczywiście. Marius, weź trzech ze sobą i zajmij się tym.
- Wypadałoby też sprawdzić, czy wszystkie stanowiska na murach są odpowiednio przygotowane - tu sierżant zerknął na Lothora - Zajmiesz się tym, chłopcze?
Kiedy już wszyscy odeszli w stronę swoich zajęć, Nicolas zaczepił jeszcze Corneliusa.
- Sierżancie, ten wasz mag nie wygląda na doświadczonego...
- Och, to tylko pozory, sir. Jest może trochę za młody, trochę zbyt nowoczesny, ale powinien pan zobaczyć jak miota tymi zaklęciami, sir. Walczy jak prawdziwy demon.
Rycerz pokiwał tylko głową, po czym ruszył razem z Gratzem za bramę.

wardasz

  • Wiadomości: 922
Odp: Disciples - Sesja
« Odpowiedź #25 dnia: Sierpień 10, 2014, 14:12:48 pm »
     Lothor bez słowa ruszył w kierunku wejścia na mury. Co on miał zrobić? Skontrolować stanowiska bojowe? Czyli że co? Faktycznie, idealna osoba do takiej roboty. Gdyby ktoś mógł zobaczyć wnętrze Lothorowej głowy przeraził by się pewnie widząc tą nawałnicę legend, podań, ballad i opowieści, które kiedykolwiek słyszał i które teraz przeglądał. Co takiego mogło by się przydać?
     Na szczycie muru było ledwie kilku żołnierzy, obserwujących ciemny horyzont, starających się stać możliwie najdalej od pozatykanych w uchwyty na blankach pochodni, płonących oślepiającym blaskiem. Wszędzie wokoło stały łuki w skórzanych łubiach, kołczany pełne strzał i bełtów, oparte o blanki kusze, dzbany, sterty kamieni wielkości ludzkiej głowy. Jednocześnie wszystkiego tego było dość mało.
     "Okej, łuki i kusze oraz amunicja są" zanotował Lothor w pamięci "jest oliwa, są kamienie, ino mało ich. Brakuje czegoś dużego do zrzucenia im na głowy." Stanął na zwieńczeniu bramy, obok jedne go z żołnierzy. Widział stos, niesiony właśnie ku brami taran, porozrzucane wszędzie elementy zbroi. Zaklął pod nosem. Nieumarli są na tyle sprytni by użyć taranu. Oby nie robili wyłomów w murze, tylko skupili się na bramie. Przydało by się tu przygotować im jakąś niespodziankę... może rów ogniowy, albo coś dużego spadającego na głowy zombiaków... ogień i broń miażdżąca zawsze są polecane przeciwko nieumarłym, czy to zombie, czy szkielety. Ale puste, chodzące zbroje...
     Zszedł na dół i odszukał sierżanta. Minę miał dość poważną.
-Mało oliwy i czegokolwiek co można by było zrzucić z muru, wypadało by więcej znaleźć. Poza tym wydaje mi się że jest dobrze. Przydało by się jednak wykombinować jakąś niespodziankę przed bramą lub nad nią. Nie wiem, może rów ogniowy wykopać czy coś... plus coś dużego, ognistego do zrzucenia im na głowy. Może mebel jaki...
chcesz czegoś? pisz pw, powiem ci gdzie mnie można znaleźć

xilk

  • Wiadomości: 1079
  • Deszczowy Sługa Chaosu
Odp: Disciples - Sesja
« Odpowiedź #26 dnia: Sierpień 14, 2014, 11:41:29 am »
Marius nie zamierzał narzekać na zadanie, ani zgrywać niepotrzebnie bohatera. Wziął ze sobą trójkę ludzi, po czym ruszyli w kierunku uszkodzonego taranu.
- Dobra, najpierw wypadałoby sprzątnąć te zbroje, żeby nie walały się nam pod nogami. - Powiedział Marius, po czym on i jego towarzysze wzięli się do roboty.
Mężczyźni wzięli zbroje i rozrzucili je po kawałku, mając nadzieję, że dzięki temu znów nie powstaną w nadchodzącej bitwie. Następnie, kiedy mieli już okolicę czystą, stanęli wokół tarana i używając wszystkich sił jakie mieli, powoli, ale skutecznie zaczęli go transportować w kierunku Towerhall. Nie było to łatwe zadanie, gdyż jeszcze nie odzyskali wszystkich sił po odwrocie ze zwiadu. Jednak w końcu grupa Mariusa przytaszczyła ten wielki kawał drewna do środka osady. Młody Giermek zaczął się zastanawiać, jak brzmiała druga część rozkazów, ale na swoje szczęście szybko sobie ją przypomniał:
- Dobra, trzeba... teraz umocnić tym... bramę... - Zaczął Marius, próbując nie stracić tchu.
Giermek porozdzielał zadania wśród swoich towarzyszy. Jednemu kazał iść sprawdzić, jak wygląda brama i w których miejscu warto ją wzmocnić, drugiego posłał po narzędzia. Sam Marius i ostatni żołnierz chwilę odsapnęli, po czym zaczęli przyglądać się taranowi, szukając najlepszych opcji jego wykorzystania do umocnienia bramy.
Deszczowy samotnik ŚP
Anioł Śmierci Podziemia

The Pretender - Trilogy

Dollan

  • Wiadomości: 1041
  • El Magnifico
Odp: Disciples - Sesja
« Odpowiedź #27 dnia: Listopad 01, 2014, 14:17:13 pm »
Przygotowania trwały pełną parą. Taran oblężniczy został rozebrany niemal w połowie, a następnie użyto wyrąbanych z niego części do załatania bramy. Z początku wyglądała sito, podziurawiona przez pociski i zaklęcia. Wytrwała praca grupki żołnierzy doprowadziła wrota do stanu przypominającego sito z dość nieumiejętnie i groteskowo pozapychanymi dziurami. Czegóż się można było jednak spodziewać, wszak żaden z szeregowców nie był cieślą. Mimo wszystko, Imperialni mieli nadzieję, że dzięki temu obrona zdoła wytrzymać nieco dłużej. Reszta machiny oblężniczej została jedynie podciągnięta bliżej bramy tak, by po jej zamknięciu nieco blokować dostęp wrogich wojsk.
- Mnogo ich wybijemy, zanim zdołają go przesunąć - zauważył jeden z oficerów.
Jednocześnie kilkanaście metrów przed murami rozlano resztki oliwy w linii prostej. Dowódcy mieli nadzieję, że zdołają rozdzielić wojska nieumarłych na dwie grupy po jej podpaleniu i nieco osłabić natarcie. Wciąż łudzili się, że te kilka dzbanów i parę przybitych desek powstrzyma hordę niezmordowanych trupów. Zwłaszcza biorąc pod uwagę, że nawet przy wsparciu dopiero co przybyłej grupy żołnierzy mieli niemal dwukrotnie mniej ludzi niż przed pierwszym atakiem.

Podczas, gdy ostatni ludzie umykali za mury, Marius i Lothor siedzieli na wieży i zza blank wyglądali nadciągających wrogów. Mieli podnieść alarm gdyby tylko coś dostrzegli, a do utrzymania tego punktu obserwacyjnego otrzymali pomoc w formie dwóch najwyżej 16-letnich młodzieńców z krótkimi łukami, którzy już teraz trzęśli się jak osika. Oprócz tego, dostali kilka kamieni, zacinającą się kuszę i trzy oszczepy. To nawet nie było żałosne wyposażenie - żałosne wyposażenie przynajmniej sprawia wrażenie, jakby próbowało być użyteczne, ale mu nie wychodzi. Ten złom nawet nie silił się na pozory. Lucas i Dominic wciąż jeszcze nie wrócili, ale nikt specjalnie się tym nie przejmował. Perspektywa bycia wkrótce rozerwanym na strzępy przez na wpół przegniłe, bezmyślne zwłoki lub spopielonym przez spaczonych nekromantów (którym według opowieści z oczu buchają płomienie, z ust leje się smoła a jednym skinieniem palca mogą wkraść się do umysłu i wyciągnąć z niego najgorsze koszmary) była zbyt zajmująca.
- Czujecie to? - odezwał się zza ich pleców Nicolas, wyrosły jak spod ziemi, po czym potężnie wciągnął powietrze. Zaczynało się robić coraz jaśniej i na obrońców spadł chłodny, poranny wiatr ze wschodu. - Cuchnie trupem.
Żołnierze również odetchnęli głęboko. Faktycznie, oprócz smrodu spalenizny dobywającego się ze stosu na dole i zapachu ryb z magazynu leżącego zaledwie dwie ulice od murów obronnych uwagę zwracał jeszcze jeden element. Wkrótce mimowolni posiadacze tego elementu zapachowego pojawili się na horyzoncie.
- Idą, psubraty - rycerz splunął przez blanki, po czym sięgnął po miecz - Lepiej zmówcie szybko jakąś modlitwę, młodziaki, bo będziemy wkrótce gościć śmierć we własnej osobie.

wardasz

  • Wiadomości: 922
Odp: Disciples - Sesja
« Odpowiedź #28 dnia: Listopad 04, 2014, 10:51:01 am »
-Dobra, chyba się zaczyna - powiedział Lothor, wstając - A już myślałem że nie przyjdą... ehhh, cała noc nieprzespana, i nie potrzebnie, bo atak rankiem... to pewnie taktyka tego przeklętego ścierwa...
     Podszedł do leżącej pod parapetem muru kuszy, podniósł ją i spojrzał na nią krytycznie. Następnie rzucił okiem na stojące obok oszczepy. Nigdy nie walczył żadną z tych broni. Spojrzał na Mariusa.
-Umiesz to obsługiwać? Bo ja nie bardzo. W ogóle zastanawiam się co my tu robimy... niżej, na murach, zrobiłbym o wiele więcej niż na szczycie wierzy. Jestem wojownikiem, nie strzelcem.
« Ostatnia zmiana: Listopad 04, 2014, 10:55:50 am wysłana przez wardasz »
chcesz czegoś? pisz pw, powiem ci gdzie mnie można znaleźć

xilk

  • Wiadomości: 1079
  • Deszczowy Sługa Chaosu
Odp: Disciples - Sesja
« Odpowiedź #29 dnia: Grudzień 14, 2014, 20:51:33 pm »
Marius został wyrwany z odmawiania modlitwy przez głos swego towarzysza broni:
- Umiesz to obsługiwać? Bo ja nie bardzo. W ogóle zastanawiam się co my tu robimy... niżej, na murach, zrobiłbym o wiele więcej niż na szczycie wierzy. Jestem wojownikiem, nie strzelcem. - Powiedział Lothor.
- Na walkę na dole będzie jeszcze czas. - Odparł Marius. - Na razie weź jednego młodego i zacznijcie ogłaszać alarm. Niech ktoś też poinformuje magów, że będą nam potrzebni. My w tym czasie spróbujemy ostrzelać nieco przeciwnika, choć tym sprzętem wiele nie zdziałamy.
Marius chwycił kuszę i czekał na nadchodzących wrogów. Cicho pod nosem wymawiał słowa modlitwy, która miała dodać mu odwagi i poprawić koncentrację.
Deszczowy samotnik ŚP
Anioł Śmierci Podziemia

The Pretender - Trilogy