Autor Wątek: Fajny film wczoraj widziałem...  (Przeczytany 98592 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Master of Gorzała

  • Wiadomości: 3097
  • Lewacki głos na Twoim forum
Odp: Fajny film wczoraj widziałem...
« Odpowiedź #495 dnia: Styczeń 29, 2022, 23:06:32 pm »
MoG w izolacji edition.

Utalentowany Pan Ripley

Kolega puścił mi tylko scenę, jak Ripley udaje ojca Dickie'go. Nie pamiętam dlaczego, ale był mocno nawalony. Stwierdziłem - obejrzę. Ale nie byłem przygotowany. Film jest dla mnie pojebany i sam nie wiem, czy w dobrym tego słowa znaczeniu. Psychoza na ekranie jest widoczna. Pewnie dzięki grze aktorskiej, bo naprawdę są tam świetne popisy. Może trochę chaotyczny montaż mnie męczył, ale ogólnie od strony technicznej film jest niezły. Trochę za bardzo w stylu lat 90' (choć sama akcja jest chyba w latach 60'), ale ogólnie na plus. Jak pisałem - dobrze zagrany, chociaż chyba koncept "bogatych ludzi, którzy nienawidzą pieniędzy, ale szastają nimi" jest dla mnie męczący. Ale może tak właśnie miało wyjść. Bo ciężko tam znaleźć bohatera pozytywnego w tym filmie. Albo kogoś, za kogo trzyma się kciuki. Z drugiej strony film trzyma w napięciu. Po części czuło się ten ciężar wydarzeń na barkach głównego bohatera. Ale nie z powodu wyrzutów sumienia, a raczej "kiedy nadejdzie catharsis".
Front Zniewolenia Elfiego Ścierwa
Podziemie - Demo Paladyn
Sent ver 0.73 official beta

Sentenza

  • Administracja
  • Wiadomości: 6300
  • demigod
Odp: Fajny film wczoraj widziałem...
« Odpowiedź #496 dnia: Marzec 11, 2022, 22:58:57 pm »
Korzystając z uprzejmości TVN, obejrzeliśmy tego słynnego Jokera. Cóż, na pewno nie jest to film na odstresowanie po ciężkim tygodniu w pracy. Ciężki, przykry i dość niepokojący gdy się zauważa, że na pewnym poziomie "can relate" z głównym bohaterem. Na pewno jest to inna wizja "origin story" naszego ulubionego śmieszka niż ta, do której przywykliśmy. Obejrzeć polecam, choć też nie ukrywam że pierwsze półtorej godziny mocno mnie wymęczyło - akcja się nieco wlecze i jest dość przewidywalna, a ten przytłaczający klimat sprawia, ze ma się ochotę przerwać seans (choć jednocześnie czuje się potrzebę patrzenia co będzie dalej, niczym w horrorach). Finałowe pół godziny wszystko jednak wynagradza, świetnie puentując cały film.

Wielki Czarny Mistrz Podziemia
Znawca Podziemi * Strateg Podziemia * Generał Podziemia * usw.
Nowy, lepszy MoG ver. 2.01b

Non nobis Domine, non nobis, sed nomini tuo da gloriam!

Master of Gorzała

  • Wiadomości: 3097
  • Lewacki głos na Twoim forum
Odp: Fajny film wczoraj widziałem...
« Odpowiedź #497 dnia: Marzec 27, 2022, 22:55:26 pm »
Co do Jokera - żona była zaniepokojona, bo po seansie wyszedłem z bananem na twarzy. Cóż.

THE BATMAN

Może to jest odpowiedź WB, na Disneyowego Marvela? Nie róbmy sagi, wielkich crossoverów tylko różne - luźne historie w klimatach superbohaterskich? Bo film jest niezły. Ugryźli trochę Batmana z innej strony. Bardziej detektywistycznie w klimacie neo-noir niż zawiadiakę z peleryną. Brakowało mi tylko playboyowatego Bruce'a Wayne'a, ale ogólnie mało było go "w cywilu". Szanuje za to, że nie mieliśmy następnej "origin story". Oczywiście Mroczny Mściciel Patisona nie jest weteranem, ale nie jest to "tu będę miał jaskinię, tam będzie batmobil, bla bla bla". I dobrze, bo chyba każdy wie jak "powstał" Batman. Jak nie, to wyczytaj na wikipedii.

Co do samego Roberta - nie mam zastrzeżeń. Widywałem gorszych w tej roli. To o wiele mroczniejsza wersja Bruce'a Wayne'a, trochę bardziej "emo", ale nie ogląda się go źle. Nie wiem czy będzie dalej grał tą rolę, ale jeżeli tak, to z chęcią zobaczę jego dalsze perypetie.

Scen akcji jest mało i liczyłem na większą brutalność. Przyzwyczajony do Batmana z serii gier Arkham liczyłem na złamane kończyny, a były tylko nosy. Nie jest źle, ale mogłoby być lepiej. Zwłaszcza, że morderstwa popełniane przez  antagonistę są odrażające. Widziałem porównanie do "Siedem" i coś w tym jest. Nie ma "gore" na ekranie, ale można się domyśleć co się działa z denatami. Najgorszy był pościg. Liczyłem na "WOW" jak się pojawi Batmobil. Rzekomo takie mieli odczucia widzowie. Biorąc pod uwagę, że widziałem już samochód na grafikach promocyjnych, to nie zrobił na mnie wrażenia. Lepszy niż Nolanowski, ale to Muscle Car z silnikiem odrzutowym. Nic szczególnego, ale nie tragicznie.

Sama fabuła bardzo przypomina Batman: Hush, ale bez plottwista, bo od początku wiadomo, że to Człowiek-Zagadka (choć w napisach jest "Riddler"). Z resztą nawet w pewnym momencie mignął na ekranie wyraz "Hush", stąd wiem, że inspirowali się tym rozdziałem w komiksach.

Dobra, ale teraz to co najważniejsze.

Jest "woke", ale bez przesady. Catwoman przebąkuje coś o "białych, bogatych mężczyznach" i obrabianiu "prezesów funduszy hedgingowych" (inwestowała w Gamestop?). Thomas i Martha Wayne nie są tak nieskazitelni jak w komiksach (a panieńskie nazwisko Marthy to... Arkham - nawiązanie oczywiste) i ogólnie wplątana w to jest walka klas (choć nie tak jak w Jokerze). Apropo Catwoman, to Zoe Kravitz jest spoko, ale do Michelle Pfifer jej daleko. Zwłaszcza, że nie ma bicza. #whipmebabeonemoretime

Ogólnie film jest spoko, ale jak się nie jest fanatykiem Batmana, to poczekać na TV. Albo pójść do kina, żeby film zarobił i sequel może będzie lepszy? Mam tylko nadzieje, że to wpychanie Jokera (BO MUSI BYĆ) jednak będzie pominięte, bo akurat Człowiek Nietoperz ma świetną rogue gallery i nie trzeba co chwile wymyślać klauna na nowo. Dajmy mu odpocząć. Weźmy Hugo Strange'a. Idealnie się nada do tego ciężkiego i opresyjnego klimatu.

No i film mógłby być krótszy. Nie dłuży się, ale mogliby sobie z 30 min obciąć.
Front Zniewolenia Elfiego Ścierwa
Podziemie - Demo Paladyn
Sent ver 0.73 official beta

Master of Gorzała

  • Wiadomości: 3097
  • Lewacki głos na Twoim forum
Odp: Fajny film wczoraj widziałem...
« Odpowiedź #498 dnia: Kwiecień 15, 2022, 22:50:41 pm »
Śmierć Stalina

Skondensowane, czarnohumorzaste opisanie dni po śmierci Stalina. Gierki polityczne, rosyjska swołocz i głupoty komunizmu. To wszystko podlane dobrym humorem, wyśmienitą gra aktorską (Jason Isaacs jako Żukow!) i gorzkim moralniakiem sprawia, że film ogląda się z przyjemnością. Bo z jednej strony mamy pokazaną głupotę sowietów, małostkowość polityków, a z drugiej kontrastują aresztowania przez NKWD, czy też egzekucje - koniecznie ze skazanymi krzyczącymi "Za Stalina!". Zwłaszcza obecnie, na czasie polecam. Zwłaszcza, że spakowali to do około 1h 30 minut.

Polecam.
Front Zniewolenia Elfiego Ścierwa
Podziemie - Demo Paladyn
Sent ver 0.73 official beta

Master of Gorzała

  • Wiadomości: 3097
  • Lewacki głos na Twoim forum
Odp: Fajny film wczoraj widziałem...
« Odpowiedź #499 dnia: Maj 03, 2022, 18:26:04 pm »
Sonic: Szybki jak Błyskawica (1)

Zabierałem się trochę do tego filmu jak pies do jeża (kek). Nie dlatego, że nie chciałem go obejrzeć. Po prostu moja żona nie chciała. Ale dała się przekonać. Zdecydowanie nie żałuje(my). Sonic (film i postać) jest zabawny i lekki. Nie niszczy materiału źródłowego i widać, że robił to ktoś, kto ma jakiekolwiek pojęcie o grze. Ludzcy aktorzy trochę się gubią gadając w próżnię, ale dynamika pomiędzy komputerowo wygenerowanym niebieskim jeżem, a Cyklopem Władcą Pączków jest poprawna. Całe szczęście nie próbowano tam wcisnąć logiki, czy jakiś dylematów moralnych w film. To jest dla dzieci, ale bawi też dorosłych. I o to chodzi chyba w takich produkcjach, nie?
No i Jim Carrey jako Robotnik. Nie wiem, czy dali mu wolną rękę, czy ktoś to napisał, ale widać, że facet dobrze się bawił. Wzorował się chyba trochę na Willu Ferrelu z "Zoolandera" (asystent, którego gnębi i który robi mu Latte) i to dobrze, bo Mugatu był ekstra.

Polecam.

Fantastyczne Zwierzęta: Tajemnice Dumbledore'a.

Nie lubię specjalnie "umroczniania" filmów, a w tym wypadku mamy tego krocie. Chyba ktoś zapomniał, że to franczyza dla dzieci/nastolatków? Etapowanie przemocą wobec zwierząt straumatyzuje bąbelki, a dorosłych wpędzi w manipulacyjne poczucie wstrętu do głównego złego. Voldi chociaż miał zwierzaczka! W każdym razie, zakulisowe perypetie filmu daję się we znaki produkcji. Zmiana z Depp'a na Mikelsena nie pomogła. Gra poprawnie, ale jakoś ciężko mi "przywiązać" się do postaci, która co film wygląda inaczej. Nie mogli wziąć Farrela? Inna sprawa, że nawet nie poruszają tej kwestii w scenariuszu. Do tego Ezra Miller też nie jest w najlepszej pozycji, więc jego wątek (który powinien zostać zamknięty w pierwszej części) został zepchnięty na bok. Sam Credence wygląda jak Snape.
Fabularnie jest bez sensu. Jak udoroślić film wg. Hollywood? DEJ POLITYKĘ! Jako, że to okres historycznie pomiędzy I WŚ, a II WŚ mamy niemiecki rząd, gestapowców i wybory prezydenta magicznego świata (czy coś). Niestety, JK Rowling nie oglądała chyba Monty Pythona i Świętego Graala, bo "Obce baby rozdające miecze to kiepska legitymacja władzy". W tym wypadku jednak mamy zwierzątko, które nie dosyć, ze widzi przyszłość, to jeszcze czystość serca na kogo spojrzy. Tak też wybierani są przywódcy w magicznym świecie, gdzie większość to rasiści z mentalnością tłumu.
Ciekawą opcją w siódmej części HP, było przedstawienie Dumbledore'a jako nie do końca nieskazitelną postać. Cóż, ten film całkowicie wyrzuca ten koncept przez okno, bo:

(click to show/hide)

Produkcja niestety stoi na niskim poziomie. Koncept był może i okej, ale wykonanie tragiczne.

Sonic: Szybki jak Błyskawica 2

Nie jest tak dobry jak pierwsza część, ale na pewno opłaca się go zobaczyć. Chociażby po to, by pokazać, że na dobre adaptacje gier jest miejsce na wielkim ekranie. Film momentami się dłuży i przesadza z żartami (jak Deadpool 2), ale dodatek Tailsa i Knucklesa do obsady jest dobrym posunięciem. Carrey jest (paradoksalnie) trochę mniej szalony w tej części, ale jego wąsy wynagradzają wszystko. Idris Elba jako czerwony kolczakowaty (hmm) jest poprawny i nawet przez chwilę groźny. Niestety James Marsden i jego filmowa partnerka są w filmie już chyba na siłę. To samo z siostrą żony "Władcy Pączków". Sam wątek z nimi jest też słaby, przez co film jest trochę poniżej oczekiwań, ale nadal warto się wybrać. No i raczej trzecia część będzie, co cieszy. Sonic with guns!
Front Zniewolenia Elfiego Ścierwa
Podziemie - Demo Paladyn
Sent ver 0.73 official beta

Sentenza

  • Administracja
  • Wiadomości: 6300
  • demigod
Odp: Fajny film wczoraj widziałem...
« Odpowiedź #500 dnia: Maj 03, 2022, 20:08:28 pm »
Fantastyczne Zwierzęta: Tajemnice Dumbledore'a.
I see what you did here  ;D
AFAIK zwierzęta od początku miały być dla dorosłych - prawdopodobnie dlatego, że chyba tylko oni pamiętają jeszcze o tej serii i są skłonni rzucić kasą (bo dzieciaki nie czytają już książek i tylko siedzą w tych swoich telefonach). I niestety, trafia przez to na ten sam problem, co dwie ostatnie ksiązki - dla dorosłej publiki pisze się inaczej niż do dzieci, zaczyna zbyt poważnie traktować samą siebie i łączyć się z prawdziwym światem. Problem polega na tym, że świat Harrego działa tylko wtedy, jak nie myślisz za bardzo o tym "mugolskim", bo inaczej zaczynasz dostrzegać jakie to wszystko jest bez sensu. Magia, która jednocześnie potrafi z dupy rozwiązać każdy problem, a jednocześnie jest bezsilna wobec trywialnych spraw - wszystko w zależności od tego, czego wymaga akurat fabuła. Czarodzieje dla których wynalazek windy czy kibla stanowi niezrozumiały fenomen, a z drugiej ignorowanie że mugole mają karabiny, czołgi i inne rzeczy które mogłyby sobie poradzić z magią. I tak dalej i tak dalej. To działało w pierwszych książkach, jak akcja byla albo TYLKO w prawdziwym świecie albo TYLKO w fantastycznym hogwarcie (plus mocno przygodowa fabuła), ale nie jak zaczynały się przenikać.

I to samo jest z tą nieszczęsną trylogią filmową - temat pisania ksiązki przez Nweta zamknęła w większości jeszcze przed akcją pierwszego filmu, skupiała się na jakiś pierdołach odnośnie polityki stanów zjednoczonych, niby odwoływała się do książek, ale nieudolnie starała się w to wszystko wplątać nazizm, rasizm i co tam jeszcze jest modne  w hollywood. Już nie mówię o tej nieszczęsnej nagini, bo na siłę trzeba zrobić nostalgia baita i nawiązanie do real current world issues... nawet magia i tytułowe zwierzęta pojawiają się jakby po to, by je odhaczyć że były.

Na marginesie tego wątku z dumbledorem z ksiązki nie lubiłem, właśnie kojarzyło mi się z takim edgy na siłę, że nawet dobrzy muszą mieć mroczne sekrety. W przypadku dumbledore'a ostatecznie działało, bo ten mroczny sekret był in-lore nieco przerysowany.
Na marginesie te wybory brzmią właśnie jak taka typowa głupota gdzie fikcja niepotrzebnie próbuje się na siłę urealniać, przez co zaczynasz dostrzegać jakie to wszystko jest bez sensu :p



A co do sonica - z tymi aktorami to podejrzewam, że są tylko dlatego, że są tańsi niż CGI. Więc na siłę trzeba znaleźć im coś do roboty.

Wielki Czarny Mistrz Podziemia
Znawca Podziemi * Strateg Podziemia * Generał Podziemia * usw.
Nowy, lepszy MoG ver. 2.01b

Non nobis Domine, non nobis, sed nomini tuo da gloriam!

Master of Gorzała

  • Wiadomości: 3097
  • Lewacki głos na Twoim forum
Odp: Fajny film wczoraj widziałem...
« Odpowiedź #501 dnia: Maj 03, 2022, 23:00:22 pm »
I see what you did here  ;D

Już bardziej się postarałem z wyszukaniem polskiego tłumaczenia cytatu z Monty Pythona. :<
AFAIK zwierzęta od początku miały być dla dorosłych - prawdopodobnie dlatego, że chyba tylko oni pamiętają jeszcze o tej serii i są skłonni rzucić kasą (bo dzieciaki nie czytają już książek i tylko siedzą w tych swoich telefonach). I niestety, trafia przez to na ten sam problem, co dwie ostatnie ksiązki - dla dorosłej publiki pisze się inaczej niż do dzieci, zaczyna zbyt poważnie traktować samą siebie i łączyć się z prawdziwym światem.
Co chwile wrzuca się "millenialsom", że są gówniarzami mentalnie i w ogóle weź się ogarnij. A właśnie millenialsi chodzą na filmy z HP.
Druga sprawa, że można zrobić film, który pokazuje wartości uniwersalne. Takie też były książki i filmy HP. Przyjaźń i miłość to silne emocje, zło jest złem itd. Skoro Stephen King może przyklasnąć motywom przewodnim Pottera, to reszta świata też. Nie trzeba do tego na siłę "udoroślania" produkcji.
Jak dla mnie, to znowu jakieś upolitycznianie filmów. Pewnie Grindewald to low-key Trump.
Problem polega na tym, że świat Harrego działa tylko wtedy, jak nie myślisz za bardzo o tym "mugolskim", bo inaczej zaczynasz dostrzegać jakie to wszystko jest bez sensu. Magia, która jednocześnie potrafi z dupy rozwiązać każdy problem, a jednocześnie jest bezsilna wobec trywialnych spraw - wszystko w zależności od tego, czego wymaga akurat fabuła. Czarodzieje dla których wynalazek windy czy kibla stanowi niezrozumiały fenomen, a z drugiej ignorowanie że mugole mają karabiny, czołgi i inne rzeczy które mogłyby sobie poradzić z magią. I tak dalej i tak dalej. To działało w pierwszych książkach, jak akcja byla albo TYLKO w prawdziwym świecie albo TYLKO w fantastycznym hogwarcie (plus mocno przygodowa fabuła), ale nie jak zaczynały się przenikać.
Ta, zawsze mnie zastanawiała i bawiła myśl, że Voldi mógł być ściągnięty strzałem z glocka. :P Zwłaszcza, że Premier UK był w książkach kanonicznie poinformowany o tym, co się dzieje. Dajcie mi fan fick, gdzie Tony Blair John Major wzywa SAS do zamordowania Voldemorta.
I to samo jest z tą nieszczęsną trylogią filmową - temat pisania ksiązki przez Nweta zamknęła w większości jeszcze przed akcją pierwszego filmu, skupiała się na jakiś pierdołach odnośnie polityki stanów zjednoczonych, niby odwoływała się do książek, ale nieudolnie starała się w to wszystko wplątać nazizm, rasizm i co tam jeszcze jest modne  w hollywood. Już nie mówię o tej nieszczęsnej nagini, bo na siłę trzeba zrobić nostalgia baita i nawiązanie do real current world issues... nawet magia i tytułowe zwierzęta pojawiają się jakby po to, by je odhaczyć że były.
To samo jest i to w większym stopniu, w "Tajemnicach...". Angry Joe powiedział (lub ktoś z jego ekipy), czemu nie mogli po prostu wykorzystywać umiejętności Newta jako zoologa w ich problemach? Coś jak Pokemon/Harry Potter.
Na marginesie tego wątku z dumbledorem z ksiązki nie lubiłem, właśnie kojarzyło mi się z takim edgy na siłę, że nawet dobrzy muszą mieć mroczne sekrety. W przypadku dumbledore'a ostatecznie działało, bo ten mroczny sekret był in-lore nieco przerysowany.
Trochę to psuło ymydż Albusa, fakt. Siódmą część czytało się trochę jak całkowicie oderwaną od reszty. "It's like bad fanfick".
Na marginesie te wybory brzmią właśnie jak taka typowa głupota gdzie fikcja niepotrzebnie próbuje się na siłę urealniać, przez co zaczynasz dostrzegać jakie to wszystko jest bez sensu :p
Dokładnie. Zwłaszcza, że gubią się w swoim lore. Bo oczywiście każdy kumał, że raczej każde państwo ma swojego premiera magicznego czy coś. Ale tutaj mamy przewodniczącego wszystkich czarodziejów na całym świecie? I mam zrozumieć, że skoro Niemiecki premier stwierdził, że uniewinniają Grindewalda (nie ma wytłumaczone dlaczego), to USA by stwierdziło "cool I guess"?
Jak się chce zbudować jakiś system polityczny w fikcyjnym świecie, to niech to ma ręce i nogi. Albo niech się za to nie zabierają. Nie oglądali Gwiezdnych Wojen i nie widzieli, że to głupota?

A co do sonica - z tymi aktorami to podejrzewam, że są tylko dlatego, że są tańsi niż CGI. Więc na siłę trzeba znaleźć im coś do roboty.
Hmm. Ale Jim Carrey'a mają. Myślę, że to kwestia, że w pierwszej części miało to wywołać efekt "isekai", czyli komuś trzeba tłumaczyć lore. W drugiej części już jest tego mniej. Może w trzeciej zredukują ich role do jeszcze mniejszej. Jim podobno w jednym wywiadzie rozważał zakończenie kariery po Sonicu 2.

Szalony świat Louisa Waina

Jasna cholera, miała być komedia! Na plakacie Bennedict Cumberbatch z kotkiem na głowie! Skąd ci ninja krojący cebule?!
W każdym razie, film typu "biopic" opowiadający o życiu Louisa Waina - ilustratora w wiktoriańskim Londynie, który urzekł cały świat swoimi rysunkami z kotami zachowującymi się jak ludzie. W filmie pokazany, jakoby dzięki jego twórczości koty są najpopularniejszymi zwierzakami domowymi na świecie. Nie wiem, ciężko powiedzieć czy tak było naprawdę. W każdym razie facet lekkiego życia nie miał - utrzymywał swoje siostry i matkę, ożenił się z guwernantką swoich młodszych sióstr przez co popełnił mezalians. Jego żona umiera niedługo po ślubie na raka piersi. Mnie najbardziej dotknęła śmierć jego pierwszego kota, bo był bardzo podobny do mojej kotki, który zmarła parę lat temu. Do tego historia chorób psychicznych w rodzinie, u niego też. Cumberbatch lubi chyba takie role dziwnego, niezrozumiałego na swoje czasy geniusza. Jak w "Sherlocku" czy też "Grze Tajemnic".
Jak lubicie kotki, to polecam. Jest sporo. Szkoda tylko, że materiał jest dosyć ciężki.
Front Zniewolenia Elfiego Ścierwa
Podziemie - Demo Paladyn
Sent ver 0.73 official beta

Master of Gorzała

  • Wiadomości: 3097
  • Lewacki głos na Twoim forum
Odp: Fajny film wczoraj widziałem...
« Odpowiedź #502 dnia: Maj 11, 2022, 20:48:19 pm »
Nieznośny ciężar wielkiego talentu.

Nick Cage gra Nicka Cage'a w filmie o Nicku Cage'u. Trochę tam rozprawiania się z tym czym jest aktorstwo - sztuką, pracą czy formą eksrpesji. Trochę o filmach ogólnie - ze standardowym przytykiem, że albo mamy kino niezależne, albo Marvela i SW. Trochę o relacjach międzyludzkich - przyjaciele, rodzina. Nick jest rozdarty pomiędzy byciem aktorem ambitnym, traktującym aktorstwo jak pracę, a supergwiazdą - ten ostatni manifestuje się jako "Nicky", z którym prowadzi dialog pod wpływem alkoholu.
Czegoś mi brakowało w tym filmie, ale był też pozytywnym dziełem na wieczór. Chemia pomiędzy Pedro Pascalem, a Cage'm w filmie jest super, ale tu chyba bardziej wychodzi kunszt aktorski niż scenariusz. Mały plottwist na koniec.
Front Zniewolenia Elfiego Ścierwa
Podziemie - Demo Paladyn
Sent ver 0.73 official beta

Master of Gorzała

  • Wiadomości: 3097
  • Lewacki głos na Twoim forum
Odp: Fajny film wczoraj widziałem...
« Odpowiedź #503 dnia: Czerwiec 19, 2022, 01:15:17 am »


Wiking

Pokoloruj mnie jako literackiego ignoranta, ale nie wiedziałem czego mam się spodziewać po filmie. W sumie nie czytałem o nim nic, nie oglądałem zwiastunów, ale polecano mi. To poszedłem.

Główny bohater - Amleth - jest synem wojowniczego króla. Władyka ten zostaje zamordowany przez swojego brata. Niestety nie udaje mu się też zgładzić księcia, który ucieka i poprzysięga zemstę. Więcej o fabule pisać nie będę, bo imię głównego bohatera powinno już coś mówić, jak nie, to polecam bryki chociażby.
To rzadkość obecnie w kinie, żeby robić takie filmy, a szkoda. Nie znajdziemy tu wielkich, batalistycznych scena, ale walki wyglądają satysfakcjonująco. CGI się zdarza, ale jest znikome w porównaniu do wspaniałych zdjęć krajobrazu, czy też zwyczajnych makiet na planie filmu. Wszystko jest - wierząc pewnym źródłom z yt - dobrze odwzorowane na epokę i chociażby obrzędy wikingów pokazane tam są autentyczne, albo chociaż aspirują do takich.
Gra aktorska jest w porządku, chociaż wolałbym, żeby główny bohater nie garbił się cały czas przy chodzeniu. Wiem, że wtedy można nawet od frontu eksponować swoje ogromne kaptury, ale za każdym razem miałem ochotę zakupić mu pajączka do skorygowania postawy. Właściwie to najlepiej zagrali w tym aktorzy, którzy są tam dosyć krótko - Ethan Hawke i Willem Dafoe. Oczywiście nie chcę ująć nic głównym bohaterom, ale widać lata kunsztu u tych dwóch.
Film potrafił przy okazji zadawać trudne, choć nieskomplikowane pytania dotyczące ludzkiej natur. Odwrócił też moje oczekiwania w kilku momentach, ale nie robiąc z tego szopki.
No i giną ruscy. Polecam.

Doktor Strange w multiwersum obłędu

Świeżo po seansie jestem. Trochę zwlekałem z seansem, bo nie miałem parcia na film. Lubię i Bennedicta Cumberbatcha i jego postać w MCU, ale oceny rzekomo są średnie. Nie jest to wybitne dzieło, ale na pewno coś świeżego w MCU. Koncepcja lekkiego horroru/dreszczowca jest w sam raz dla Doktora S. i chciałbym, żeby się ku temu trochę bardziej skłaniali. Z drugiej strony film ma być dla nastolatków również, co kastruje trochę możliwości twórcze. Nie lubię jumpscare'ów i tony gore w horrorach, raczej budowanie atmosfery przyciąga moją uwagę. Tutaj jest trochę tego i tego, ale czego spodziewać się po Samie Riami. Jest nawet cameo od Bruce'a Campbella. Film niestety rozkłada się przy nowym nabytku - Americe (I shit you not) Chavez. Dziewczyna jest naprawdę drewniana co widać chociażby przy Eliabeth Olsen, która naprawdę dała Wandzie Maxmioff niezły charakter. Apropo jej roli i ogólnie wszystkich w filmie - trailer oglądałem gdzieś przy okazji i udało im się ukryć główne clue filmu. Propsy za to. Szkoda tylko, że to następny film z czwartej fazy MCU, gdzie mamy fabułę, ale wygląda to tak, jakby była dodatkiem do wielkiego odkrycia "O co chodzi w tej fazie?" później. Niemniej, moim zdaniem warto zobaczyć. Aczkolwiek po niepotrzebnej Czarnej Wdowie, nudnych Eternals i chińskim (jak z bazaru) Shangi-Chi może tylko wydaje mi się, że to dobry film? Cameo były spoko! Chociaż po najnowszym Spider-Manie też się chowają.
Źle się nie bawiłem, ale brakowało mi takiego przytupu. Wyszło sterylnie, chociaż miejscami wywołało dreszcze.
Front Zniewolenia Elfiego Ścierwa
Podziemie - Demo Paladyn
Sent ver 0.73 official beta