Autor Wątek: Fajny film wczoraj widziałem...  (Przeczytany 90615 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Sentenza

  • Administracja
  • Wiadomości: 6282
  • demigod
Odp: Fajny film wczoraj widziałem...
« Odpowiedź #480 dnia: Wrzesień 09, 2021, 20:10:12 pm »
Cytuj
Film nie jest wybitny, ale jasna cholera tego potrzebowało DC.

To w sumie trochę smutne, że sięgnęliśmy takiego dna, że już "nie jest wybitny" uchodzi za rekomendację obejrzenia. Nie żebym coś miał do "legionu", bo sam planuję kiedyś obejrzeć, ale nie najlepiej to świadczy o reszcie filmów.
Inna sprawa, że jak już mieli dobry film, to i tak go położyli marketingiem.
Cytuj
Może trochę przesadzam, ale dawno już nie miałem tak, że podczas seansu zastanawiałem się kiedy film się skończy.
Ja tak miałem ostatnio z "Moim sąsiadem Totoro" xD Niby taka klasyka, a przez pierwszą połowę filmu tylko spoglądaliśmy jak nie na zegarek, to na siebie z głupimi minami. Szczerze mówiąc fabuła i dialogi w tym filmie są cienkie jak dupa węża (i to nawet biorąc poprawkę na to, że to film dla dzieci), ale o dziwo  gdy seans dobiegł końca, oboje czuliśmy jakieś takie ciepło w środku. I nie było to połączenie tego alkoholu, burgerów oraz sushi które wcześniej zamówiliśmy, po prostu jakoś tak nam się udzieliła pozytywność tego filmu, nawet zaczęliśmy nucić jego główny motyw. Człowiek chyba faktycznie już dziecinnieje na starość

Ale Lego the movie to ty szanuj :X

Wielki Czarny Mistrz Podziemia
Znawca Podziemi * Strateg Podziemia * Generał Podziemia * usw.
Nowy, lepszy MoG ver. 2.01b

Non nobis Domine, non nobis, sed nomini tuo da gloriam!

Master of Gorzała

  • Wiadomości: 3079
  • Lewacki głos na Twoim forum
Odp: Fajny film wczoraj widziałem...
« Odpowiedź #481 dnia: Wrzesień 09, 2021, 20:20:02 pm »
To w sumie trochę smutne, że sięgnęliśmy takiego dna, że już "nie jest wybitny" uchodzi za rekomendację obejrzenia. Nie żebym coś miał do "legionu", bo sam planuję kiedyś obejrzeć, ale nie najlepiej to świadczy o reszcie filmów.
Inna sprawa, że jak już mieli dobry film, to i tak go położyli marketingiem.
To taka figura retoryczna. Nie wiem, czy znajdę wybitny film w klimatach superbohaterskich.


Ja tak miałem ostatnio z "Moim sąsiadem Totoro" xD Niby taka klasyka, a przez pierwszą połowę filmu tylko spoglądaliśmy jak nie na zegarek, to na siebie z głupimi minami. Szczerze mówiąc fabuła i dialogi w tym filmie są cienkie jak dupa węża (i to nawet biorąc poprawkę na to, że to film dla dzieci), ale o dziwo  gdy seans dobiegł końca, oboje czuliśmy jakieś takie ciepło w środku.
Cóż, sztuka ma wywoływać emocje. Ja znowu pamiętam, że chyba oglądałem "Ruchomy zamek Hauru". Ale za cholere nie wiem o czym był. "O dziewczynie skaczącej przez czas" też oglądałem. Też nie wiem o czym było. Ja to jednak jestem chyba shounen weebem.
I nie było to połączenie tego alkoholu, burgerów oraz sushi które wcześniej zamówiliśmy,
Yo what the fuck. Co to za kombo. Co wyszło z Ciebie na drugi dzień w kiblu?

po prostu jakoś tak nam się udzieliła pozytywność tego filmu, nawet zaczęliśmy nucić jego główny motyw. Człowiek chyba faktycznie już dziecinnieje na starość
To raczej taka odskocznia od całego cynizmu świata. Zwłaszcza, że też jesteś cyniczną mendą jak ja, więc #relatable.
Ale Lego the movie to ty szanuj :X
Jak żadną inną animacje z Willem Ferrelem.
Front Zniewolenia Elfiego Ścierwa
Podziemie - Demo Paladyn
Sent ver 0.73 official beta

Master of Gorzała

  • Wiadomości: 3079
  • Lewacki głos na Twoim forum
Odp: Fajny film wczoraj widziałem...
« Odpowiedź #482 dnia: Wrzesień 11, 2021, 21:05:09 pm »
Teściowie

Nie przepadam za polskimi produkcjami filmowymi, jak i serialowymi. Uważam je za najczęściej oderwane od rzeczywistości, albo zbyt mocno przerysowane. Ale "Teściowie", to naprawdę fajnie spędzone 82 minuty. Film opowiada rodzicach niedoszłych państwa młodych, na weselu do ślubu, który się nie odbył. Nie znamy przyczyny od początku, z resztą ona sama nie jest ważna. Nadmienię tylko, że to tym razem pan młody "ucieka". Rodzice pana młodego to bogata elita warszawska, ale jak to bywa w takich małżeństwach - płomień miłości wygasł już dawno. W tej roli Dorociński i Ostaszewska. Na pierwszy rzut oka właściwie idealna para, może trochę snobistyczna, ale dopiero później wychodzą szkielety z szafy. Rodzice panny młodej (Woronowicz i Kuna) to inna para kaloszy. On, raczej nieudacznik, którego żona ustawia do pionu całe życie, ona - zawistna kobieta z klasy robotniczo-chłopskiej. Religijni, mają nawet księdza w rodzinie.

Samo wesele jest tutaj tylko tłem, a nie motywem. Oczywiście każdy raczej się zaśmieje na widok pijanej babci, dziewczyny, która opieprza faceta, że pije, rzucając tekstem "Dobrze się bawisz?". Ot, standardowe, choć trochę przerysowane polskie wesele. Ale nadaje to konwersacjom pomiędzy dwoma małżeństwami realizmu i chwile wytchnienia. Lub też samemu widzowi. Co jakiś czas pojawiający się kelner z prośbą, o nie palenie w budynku, szef sali pytający, czy podawać jedzenie, wodzirej pijany jak szmeterling i standardowo kucharz z flaszką.

Na pochwałę zasługuje praca kamery i montaż. Większość scen jest nagrywana w ruchu, przejścia pomiędzy salą, zapleczem, kuchnią przypominają "long walk" z "Chłopaków z Ferajny".

GDYBY TYLKO KURWA TEN JEBANY CWEL Z TYŁU NIE KOPAŁ W MÓJ FOTEL, TO BAWIŁBYM SIĘ WYŚMIENICIE.

polecam.
« Ostatnia zmiana: Wrzesień 11, 2021, 21:11:07 pm wysłana przez Master of Gorzała »
Front Zniewolenia Elfiego Ścierwa
Podziemie - Demo Paladyn
Sent ver 0.73 official beta

Sentenza

  • Administracja
  • Wiadomości: 6282
  • demigod
Odp: Fajny film wczoraj widziałem...
« Odpowiedź #483 dnia: Wrzesień 12, 2021, 11:00:56 am »
To taka figura retoryczna. Nie wiem, czy znajdę wybitny film w klimatach superbohaterskich.
niby też racja. Ale nawet w tych klimatach są filmy dobre i przeciętne, a mam wrażenie że obecnie doczekanie się choćby przeciętnego to już święto.


Cytuj
Cóż, sztuka ma wywoływać emocje. Ja znowu pamiętam, że chyba oglądałem "Ruchomy zamek Hauru". Ale za cholere nie wiem o czym był. "O dziewczynie skaczącej przez czas" też oglądałem. Też nie wiem o czym było. Ja to jednak jestem chyba shounen weebem.
szczerze, "Ruchomy zamek" oglądaliśmy jakoś dwa tygodnie temu i też bym ci nie potrafił powiedzieć o co chodziło w tym filmie :P Co najważniejsze załapałem (może poza twistem ze strachem, ale to dlatego że wspomina się to mimochodem gdzieś na samym początku filmu), ale nawet doczytując nieco na wiki by wszystko uporządkować i tak miałem wrażenie, że wiele rzeczy działo się just because.

Cytuj
Yo what the fuck. Co to za kombo. Co wyszło z Ciebie na drugi dzień w kiblu?
nie zdążyłem się przyjrzeć, za szybko uciekło


GDYBY TYLKO KURWA TEN JEBANY CWEL Z TYŁU NIE KOPAŁ W MÓJ FOTEL, TO BAWIŁBYM SIĘ WYŚMIENICIE.

polecam.
Trzeba go było kopnąc w twarz, hehe  8)

Ale to przerysowanie chyba było celowe, by pokazać całe spektrum naszego społeczeństwa. Bo dobrze zrozumiałem, że ten film jest trochę jak "wesele" Wyspiańskiego? W sensie, mało fabuły jako takiej, a więcej scenek mówiących o tym jacy jesteśmy?

Wielki Czarny Mistrz Podziemia
Znawca Podziemi * Strateg Podziemia * Generał Podziemia * usw.
Nowy, lepszy MoG ver. 2.01b

Non nobis Domine, non nobis, sed nomini tuo da gloriam!

Master of Gorzała

  • Wiadomości: 3079
  • Lewacki głos na Twoim forum
Odp: Fajny film wczoraj widziałem...
« Odpowiedź #484 dnia: Wrzesień 26, 2021, 00:29:10 am »
niby też racja. Ale nawet w tych klimatach są filmy dobre i przeciętne, a mam wrażenie że obecnie doczekanie się choćby przeciętnego to już święto.
Przeciętne wychodzą często. Naprawdę złe jak Iron Man III zdarzają się raz na jakiś czas. Przynajmniej od Marvela. Inna sprawa z DC...
Ale to przerysowanie chyba było celowe, by pokazać całe spektrum naszego społeczeństwa. Bo dobrze zrozumiałem, że ten film jest trochę jak "wesele" Wyspiańskiego? W sensie, mało fabuły jako takiej, a więcej scenek mówiących o tym jacy jesteśmy?
Tu jest właśnie na odwrót. Jakby poprowadzić fabułę, a w tle jest "wesele" wyspiańskiego. Widać te wszystkie "typowe" weselne scenki, ale są tylko wstawką raz na jakiś czas. Jak na przykład podchodzący niedoszła szwagierka do ojca niedoszłego pana młodego mówiąca "odchodze od twojego brata". Wcześniej jest może 10 sekund tego, że się chłop spił. Nie wiem co było w międzyczasie. Czy przygruchał młodszą dupeczkę jak brat? Zarzygał się? Co było potem? Nieważne. Ale jest fajnym tłem.

Gdybym miał zapłacić za ten film, pewnie bym się nie ruszył, ale, że mam abonament to byłem na Shangi-Chi: Legenda Wchodzenia w dupę Chinom.Szedłem nie spodziewając się absolutnie niczego. Trochę od niechcenia. Ale to MCU, więc wolę być na bieżąco. Szkoda tylko, że dosłownie każda postać jest ciekawsza od głównego bohatera. Nie wiem czy to kwestia scenariusza, czy Simu Liu jest taki drewniany, ale chłop nie zapada w pamięci. Ot kolejny "superbohater - początek". Ma złego ojca. Co prawda okazuje się, że nie jest na szczęście komicznie zły, ale można stwierdzić, że jest antagonistą. I tutaj pragnę zachwalić odtwórcę roli tatka. Zdecydowanie ciekawszy niż protagonista. Siostra protagonisty też. Jego przyjaciółka/sidekick też.
Film na pewno pokazuje świat mocno komiksowy. Nikogo już nie dziwi bardzo, jak ma supermoce. Jasne, jest to rzadkość, ale połowa ludzkości wyparowała w pewnym momencie. Handluj z tym. Metaverse wygląda ciekawie, a tutaj widać zaczątki tego. Wali w klatkach pomiędzy Wongiem z Doktora Strange i Emilem "Abomination" Blonskym? Ekstra! W tle inna walka z gościem/panną, którzy ewidentnie byli po eksperymentach Aldricha Killiana z Iron Mana 3. No i nawiązanie do "Mandarina" też się znajdzie. Miło wiedzieć, że budują jakąś spójną całość.
Wyszedłem z większą nadzieją na Fazę 4, niż wchodziłem. Może to moja naiwność? Bo jak wspominałem żonie - pierwszy kapitan Ameryka też nie był fajny, ale antagonista był odegrany dobrze, a potem sam Steve naprawdę błyszczał? Z resztą "Zimowy Żołnierz" i "Wojna Bohaterów" to jedne z moich ulubionych filmów z MCU, więc nawet z gówna da się bata ukręcić.

Chyba, że będzie jak z Iron Manem. Z filmu na film gorzej. Cóż. Czas pokaże.
Front Zniewolenia Elfiego Ścierwa
Podziemie - Demo Paladyn
Sent ver 0.73 official beta

Master of Gorzała

  • Wiadomości: 3079
  • Lewacki głos na Twoim forum
Odp: Fajny film wczoraj widziałem...
« Odpowiedź #485 dnia: Październik 13, 2021, 18:12:04 pm »
Nowy Bond.

Od początku. Czołówka jest do chrzanu. Nie wiem co myśleli sobie producenci biorący Billie Eilish do tego. Podobno film ma być dla pokolenia #metoo. Mamy jakieś pokolenie #metoo? Myślałem, że problem molestowania seksualnego jest ponadczasowy, a nie związany z jakimś pokoleniem. Druga sprawa, że Billie Eilish jest raczej piosenkarką młodego pokolenia, a James Bond to relikt przeszłości. Sam Daniel Craig jest przecież już też wiekowy. Reprezentuje starą (dobrą) kinematografię.
FABUŁA! Znowu 007 jest ściągany z emerytury. To chyba motyw przewodni każdego z filmów z Craigiem. Zawiódł się na związku z Madeline Swan (słabo pamiętałem Spectre chyba), Felix Leiter prosi go o pomoc i musi odnaleźć jakiegoś naukowca. Jest w to zamieszany Blofeld z poprzedniej części i tyle, żeby nie spoilerować.
Pierwsza połowa filmu jest niezła. Fajne pościgi, dobre sceny akcji, spoko humor. Nic nadzwyczajnego, ale jest solidnie i ogląda się to dobrze. Niestety, ale jakoś po godzinie akcja mocno zwalnia, skupiają się na jakiś dziwnych wątkach pobocznych i do końca jakoś ten film się nie może odnaleźć w tym wszystkim. Wraz z widzem. Sam film jest za długi. Prawie 3 h w kinie. Główny złoczyńca pojawia się na początku, ale dowiadujemy się o nim cokolwiek dopiero pod koniec. Z resztą sama kreacja Ramiego Malika też nie jest popisowa, choć wydaje mi się, że to kwestia scenariusza niż umiejętności aktorskich.

Ogólnie to nie za bardzo polecam film. Z resztą ja malkontent jestem, bo z Craigowych filmów lubię tylko Casino Royale, ale też nie do końca.

Natomiast. SPOILERY!

(click to show/hide)
Front Zniewolenia Elfiego Ścierwa
Podziemie - Demo Paladyn
Sent ver 0.73 official beta

Sentenza

  • Administracja
  • Wiadomości: 6282
  • demigod
Odp: Fajny film wczoraj widziałem...
« Odpowiedź #486 dnia: Październik 19, 2021, 18:44:02 pm »
(click to show/hide)
(click to show/hide)
Ja w każdym razie odpuszczam, nie podobał mi się żaden wcześniejszy bond z craigiem, to i taki dla generacji metoo mnie nie przekona.

Choć ja bym nawet true love przeżył, tylko nie w tak infantylnym wydaniu. Szczególnie, że to niby miałbyć hurr realizm durr

Wielki Czarny Mistrz Podziemia
Znawca Podziemi * Strateg Podziemia * Generał Podziemia * usw.
Nowy, lepszy MoG ver. 2.01b

Non nobis Domine, non nobis, sed nomini tuo da gloriam!

Master of Gorzała

  • Wiadomości: 3079
  • Lewacki głos na Twoim forum
Odp: Fajny film wczoraj widziałem...
« Odpowiedź #487 dnia: Październik 29, 2021, 01:05:30 am »
Diuna.

To chyba najwierniejsza adaptacja książki jaką widziałem. Nie tylko, jeżeli chodzi o zmiany w scenariuszu, ale także klimat i przesłanie filmu. Tak naprawdę największym odstępstwem jest zmiana płci Lieta Kynes'a, ale to postać drugoplanowa. Reszta? Niemalże perfekcyjnie oddane na wielkim ekranie to, co na kartach powieści. Można? Można. Nie to co zmiany we Władcy Pierścieni czy też (brr) w Hobbicie.

Nie będę pisał o fabule, bo ani w książce, ani w filmie nie chodzi o jakieś zwroty akcji czy inteligenckie zagrywki. Obydwa dzieła przedstawiają pewną filozofię, ubraną w fabułę. Z resztą sam pierwowzór na początku każdego rozdziału ma "spoilery", bo jest tam fragment z historii spisanej przez Księżniczkę Irulanę. W Diunie chodzi o coś większego i głębszego. Poza tym, że jest to książka o ekologii (ale nie natrętnie), to jest o przeznaczeniu, samospełniającej się przepowiedni, genetyce i wolnej woli. Każda z postaci tam jest niezwykła, magiczna i ponad wszelkimi ramami.

Ale jak wypada sam film?

Fantastycznie.

Nie tylko strona wizualna, która często jest przywoływana w dyskusji o filmie. Bo wygląda to wszystko zjawiskowo. Obco, ale sensownie. Minimalistycznie, ale okazale. Muzyka jest kapitalna. Hans Zimmer znowu daje popis swoich umiejętności, ale wykonanie jak i umiejscowienie w filmie różnych motywów jest perfekcyjne. Widać, że reżyser wie co robi, ma wizje i konsekwentnie ją realizuje. Blade Runner 2049 pokazał, że Denis Villeneuve potrafi nakręcić wspaniałe dzieło od strony wizualnej. Ale to w Diunie dostał jeszcze większy budżet i moim zdaniem lepszy materiał źródłowy na przepiękne zdjęcia i efekty specjalne.

Aktorzy wykonują solidną pracę. Nie ma perełek, ale Chamalet jako Paul jest bardzo dobry. Mam trochę żal, że Jessikę przedstawili jako dosyć rozemocjonowaną kobietę. W książce była bardziej wyrachowana. Może to zabieg w celu dehumanizowania ją w drugiej części? Czy też postawiona jako kontrast do nieludzkiego uniwersum i innych postaci.

Moje przeżycia - bo to dobre określenie po seansie - są oparte na przeczytanych 4 tomach Diuny. Nie jestem w stanie stwierdzić, czy nowy widz pogubi się w uniwersum. Pewnie tak, bo nie ma na przykład wytłumaczone dlaczego nie strzela się do siebie laserami, tylko walczy wręcz. W ogóle mało jest ekspozycji. Film raczej stawia na znajomość źródła, lub też przyjmowanie pewnych rzeczy "na klatę" niż zabawę w tłumaczenie każdego terminu, postaci i planety. Ale moim zdaniem to dobrze. Hollywoodzkie filmy ostatnimi czasy przyzwyczaiły nas do tłumaczenia wszystkiego, włącznie z podróżą w czasie i przepisem na jajecznicę głównego bohatera. Może dzięki takiemu podejściu zachęci do czytania książki? Wiem, że film powinien sam się bronić, ale tak czy siak tak jest. Pierwowzór będzie tylko wartością dodatnią, a nie czymś wymaganym przed seansem.

Warto pójść do kina chociażby po to, żeby pokazać, że we współczesnej twórczości jest miejsce na wysokobudżetowe i jednocześnie ambitne filmy. Zwłaszcza, że Science Fiction szoruje po dnie trochę w tej dziedzinie.

Front Zniewolenia Elfiego Ścierwa
Podziemie - Demo Paladyn
Sent ver 0.73 official beta

C

  • Wiadomości: 1344
  • Masztalerz
Odp: Fajny film wczoraj widziałem...
« Odpowiedź #488 dnia: Listopad 20, 2021, 21:28:20 pm »
Parę tygodni temu obejrzałem Diunę. Na film poszedłem nie przeczytawszy książki i nie wiedząc prawie nic o uniwersum ponad to, co zobaczyłem w grze Dune II, na przykład zbajerowane czołgi rodu Harkonnenów.
(click to show/hide)
Nie no, tak na poważnie, to poza oglądaniem gameplayu z Dune II rozmawiałem trochę z kolegą ze spoilera powyżej na temat uniwersum i dowiedziałem się paru ciekawostek.

Film był ucztą dla oczu, począwszy od pięknego wyglądu młodego Paula Atrydy. Ścieżka dźwiękowa kompozycji Hansa Zimmera naturalnie była odpowiednio epicka i wywołująca ciarki, jak zwykle. Samo wymyślone przez Herberta uniwersum w którym zwaśnione rody walczą o wpływy w imperium ludzkości i snują intrygi by zyskać przychylność imperatora, zostało przedstawione bardzo ciekawie. Podobają mi się anachronizmy technologiczne, np. powrót do broni białej wymuszony wynalezieniem i popularyzacją osobistych pól siłowych, które skutecznie blokują pociski z broni długiej (tego nie wyjaśniono w filmie, podobnie jak tego, co stało się z komputerami i kim sa mentaci - opowiedział mi o tym znajomy). Zamiast zwykłych karabinów w użyciu są wyrzutnie zatrutych strzałek, ciężkie lasery służące forsowaniu fortyfikacji, i zdalnie sterowane przypominające mechaniczne insekty groty-gończaki. Wymyślne spolszczenia fikcyjnych nazw skopiowane z tłumaczeń opowiadania bardzo mi się spodobały. Fascynujące są ważkopodobne ornitoptery, które zastąpiły helikoptery, i fremeńskie wynalazki pozwalające przeżyć na Arrakis, pokroju filtraków i dudników (?). Albo cały wymyślny system zbierania przyprawy z powierzchni planety, oparty na łazikach (?) transportowanych przez carryalle (zapomniałem polskiej nazwy).

No nie wiem, co tutaj napisać. Film przedstawił bardzo interesujący świat. Poza zagrywkami politycznymi rodów fascynująca jest też brutalna kultura Fremenów z ich kultem zabójczego szaj-huluda czyli pustynnego czerwia. Nie jestem bardzo wymagającym widzem. Wsiąkłem w film i czekam na kontynuację, a nawet mam ochotę przeczytać książki, by poeksplorować świat przedstawiony nieco głębiej. 10/10.

mieszkaniec piwnicy ('''podziemia''')

Master of Gorzała

  • Wiadomości: 3079
  • Lewacki głos na Twoim forum
Odp: Fajny film wczoraj widziałem...
« Odpowiedź #489 dnia: Grudzień 12, 2021, 18:42:06 pm »
Po krótce.

Eternals

Drewniana gra aktorska, fabuła sztampowa. Film zapowiada ciekawsze rzeczy, niż sam przedstawia. Zabawne chyba tylko to, że Kit Harington (Jon Snow) i Richard Madden (Robb Stark) rywalizują o kobietę o imieniu "Sersi". Poza tym reszta humoru jest nieistniejąca. Może i by było ciekawsze, gdyby nie to, że musimy poznać na ekranie kilku bohaterów na raz. Sami aktorzy też nie przekonują do siebie. Salma Hayek chce być chyba najmniej czasu na ekranie, Angelina Jolie połknęła kij od szczotki, reszty nawet nie pamiętam.

Spencer

Myślałem, że to ja nie lubię świąt. Ten film miał mnie zbliżyć do postaci Diany, jako takiej "normalnej" osoby zamkniętej w klatce królewskiej Rodziny. Niestety, ale po pierwsze Kirsten Stewart nadal po tylu latach nie potrafi zamknąć ryja jak gra (mouth breathing), a po drugie wyszła jak pretensjonalna kurwa. Naprawdę ma mnie przekonywać problem pierwszego świata, taki jak wyznaczona sukienka na odpowiednią godzinę? Do tego ciągłe porównywanie Diany do Anne Boleyne jest żenujące. W jednej scenie majordomo opowiada Dianie, jak rozmawiał z kolegą na służbie (były wojskowy), a następnie jego kolega umiera mu na rękach w dziurą w głowie. Co na to Lady D? "MOJE PROBLEMY SĄ WIĘKSZE!". Nigdy nie lubiłem stawiania na piedestał Diany, ten film nie zmieni tego podejścia.

Wszyscy Święci New Jersey

Jako fan Rodziny Soprano szedłem z zainteresowanie, ale nie przesadnym. Wyszło "okej" dla fanów (głównie dzięki inside jokes) i niezrozumiale chyba dla reszty. Nie jest to gangsterski film a'la Chłopcy z Ferajny. Do tego narracje prowadzi zza grobu postać z Rodziny Soprano, efektywnie spoilując fabułę serialu. Szkoda.

Venom 2

Nie podobała mi się jedynka. Taki średniak. Czy dwójka jest lepsza? Nie sądzę. Ale szanuje za niezłe tempo filmu. Niecałe dwie godziny, a przedstawił wszystko co potrzebował. Tom Hardy wygląda, jakby był bezdomny, kłóci się z Venomem jak gejowska para. Nawet się rozłączają na chwile, a potem do siebie wracają. Zabawne.
Główny zły - Carnage/Cleetus - nie jest jakoś fascynujący. Ale chyba nie miał być. Ot symbiot plus morderca.
Suicide Squad był lepszy.
Front Zniewolenia Elfiego Ścierwa
Podziemie - Demo Paladyn
Sent ver 0.73 official beta

C

  • Wiadomości: 1344
  • Masztalerz
Odp: Fajny film wczoraj widziałem...
« Odpowiedź #490 dnia: Grudzień 26, 2021, 20:41:40 pm »
Magnaci i Czarodzieje (2021)
Gównopost w formie filmowej. Prawie nic nie zrozumiałem z fabuły. Myślałem, że "Stachu Jones" to pseudonim gościa, nie imię postaci w filmie. Legendarny mem, ale nie oglądało mi się filmu przyjemnie mimo przaśnego klimatu i niezłej postprodukcji. 4/10

mieszkaniec piwnicy ('''podziemia''')

Master of Gorzała

  • Wiadomości: 3079
  • Lewacki głos na Twoim forum
Odp: Fajny film wczoraj widziałem...
« Odpowiedź #491 dnia: Grudzień 28, 2021, 01:07:05 am »
Spider Man: No Way Home

Hej, Disney, idźcie do Sony (daleko nie macie) i zobaczcie jak traktuje się swoje dziedzictwo. Tak, może i ten film to "tylko" nostalgia done right, ale robi to naprawdę dobrze. Po pierwsze, wreszcie jest jakaś poważna stawka w tych nowych Spider Manach. Lubię Toma Hollanda, ale jego solo filmom czegoś brakowało. Gravitas. Wszystko było takie "bezpieczne". Antagoniści raczej też bez wyrazu, mimo gwiazdorskiej obsady. No to powitajmy znowu Doktora Octaviusa, Zielonego Goblina czy Elektro! Co z tego, że to odsmażony kotlet - jest pyszny! Zwłaszcza, że o ile Otto czy Goblin nie potrzebowali "poprawek", to Jamie Foxx jako Elektro zyskał w moich oczach. Niestety doktor Connors raczej ma małą rolę, to samo Sandman, ale to już prawie jak Sinister Six. Duży plus na ściągnięcie ich wszystkich tu.

Gra aktorska jest wspaniała. Willam Dafoe chyba po prostu czekał na powrót, bo absolutnie daje popis. Sam protagonista też przechodzi metamorfozę na ekranie. Dostaje kopa w brzuch, ale podnosi się z tego. Jak przystało na bohatera. Co nie zmienia faktu, że widać wreszcie clue samej postaci Spider Mana - "I'm gonna give him issues" powiedział kiedyś Stan Lee o koncepcji pajęczaka. No i tutaj widać, że to problemy są. I tego moim zdaniem brakowało w poprzednich produkcjach.

Naprawdę polecam film, ciężko jest mi stwierdzić, który obraz w tym roku zrobił na mnie większe wrażenie - Diuna czy Spidey. Na pewno dotykały mnie inaczej. Na nowym pajęczaku siedziałem i szturchałem żonę mówiąc "WIDZIAŁAŚ?!", albo tupiąc nóżkami jak małe dziecko w oczekiwaniu na prezent. Ale było też trochę zwilżonych oczu. Zwłaszcza w jednej scenie.  Za stary się na to robię.

Nie będę nic spoilował nawet w tagach. Bo przecieki zainteresowani widzieli, ale jest "treat". Naprawdę. Widać, że to list miłosny do franczyzy Spider Mana w każdej postaci. Brawo Sony. Brawo.
Front Zniewolenia Elfiego Ścierwa
Podziemie - Demo Paladyn
Sent ver 0.73 official beta

Sentenza

  • Administracja
  • Wiadomości: 6282
  • demigod
Odp: Fajny film wczoraj widziałem...
« Odpowiedź #492 dnia: Grudzień 28, 2021, 22:09:44 pm »
jeśli Spiderman to "nostalgia done right" to Matrix 4 jest "nostalgia done meh".

Recenzje na necie są zdecydowanie przesadzone. Siadając w kinowym fotelu spodziewałem się gówna, dostałem zaś... no, takie nijakie coś. Fabularnie nie odbiega specjalnie od matrixa 2 i 3. Jest na siłę, jest przekombinowane i nie ma czaru oryginału, ale nie obraża też jakoś szczególnie naszej inteligencji. Momentami przesadza niestety z nostalgia baitami (są dobre, ale co za dużo to niezdrowo) i na siłę stara się być meta, co też po pewnym czasie zaczyna męczyć. Film oczywiście dość na siłę stara się być diverse empowerment czymśtam (białych mężczyzn jest mało, pełnią głównie rolę antagonistów, zaś jeden z dwóch "dobrych" jest oczywiście gejem, obviously), chociaż na szczęście jest to trzymane dość w tle i nasza nowa kolorowowłosa protagonistka Bugs okazuje się całkiem sympatyczna. Najbardziej w fabule żałuję tego, że jest mało oryginalna. Film nie robi niczego, by nas zaskoczyć, na każde możliwe pytanie pada najbardziej sztampowa odpowiedź (z tym kluczowym "czemu matrix nadal stoi" na czele).

Na wstępie napisałem, że czwórka nie odbiega specjalnie od 2 i 3. Trochę skłamałem, bo jest jedna zasadnicza różnica - co by o oryginalnych sequelach nie mówić, wszyscy pamiętamy walki w tych filmach. Może jak się przyjrzeć były głupie, ale jednak przeszły do klasyki. W czwórce tego nie ma. Starć niby jest sporo, ale wszystkie są takie jakieś... bez polotu? Kilkunastu chłopa nie potrafi trafić w cel z odległości metra, wszyscy są zawsze jakoś tak stłoczeni, do tego ten montaż a'la szeregowiec ryan (szybkie i krótkie ujęcia, na których tak naprawdę niewiele widać).

Jest jednak jeden mały plus w tym wszystkim. Film może specjalnie nie zachwyca, ale przynajmniej też nie obraża. Nie ma tu takiego festiwalu srania na oryginał jak to było w gwiezdych wojnach disneya, neo nadal jest bohaterem we własnym filmie (jeśli pominąć jeden czy dwa głupie motywy). Raczej nie będę do niego zbyt często wracał, ale też nie muszę udawać, że nigdy nie powstał. Kto wie, może też spłodzi od razu piątkę która pchnie sprawy nieco odważniej naprzód, skoro i tak już jesteśmy skazani na rebooty i sequele co kilkanaście lat...

Wielki Czarny Mistrz Podziemia
Znawca Podziemi * Strateg Podziemia * Generał Podziemia * usw.
Nowy, lepszy MoG ver. 2.01b

Non nobis Domine, non nobis, sed nomini tuo da gloriam!

Sentenza

  • Administracja
  • Wiadomości: 6282
  • demigod
Odp: Fajny film wczoraj widziałem...
« Odpowiedź #493 dnia: Grudzień 29, 2021, 06:36:19 am »
bezczelny self-digest z discorda, bo jednak mam za dużo do napisania otym filmie :P

Cytuj
MoG — Yesterday at 11:17 PM
Drinker był bardziej srogi w swej ocenie
[11:17 PM]
https://youtu.be/p8n8WdpW9tA
The Critical Drinker
The Matrix Resurrections Should Never Have Been Made

[11:18 PM]
Ale tak mam w sumie wyjebane na ten film, ze obejrzałem i po spoilerach - ugh, ale gówno.
[11:18 PM]
Obejrzę kiedyś. Nie nabije statystyk
Sent — Today at 5:54 AM
nie musisz się tym martwić, i tak podobno jest flopem xD

Cytuj
@MoG
Bo nikt mnie nie przekona, że Reaktywacja była dobrym filmem. Byla przeciętna. Rewolucje były porażka.

Sent — Today at 5:55 AM
dla mnie oba były przeciętne, rewolucje miały po prostu ten problem że setupowano wiele pytań, na które udzielono sztampowych odpowiedzi
[5:55 AM]
i czwórka ma podobny problem, choć imho ta krytyka na necie jest sporo przesadzona
[5:57 AM]
jest to ostro przeciętny film z niezapadającymi w pamięć walkami (co faktycznie w przypadku matrixa to zbrodnia) i bez którego seria spokojnie by się obeszła, ale osoby typu drinker jadą już chyba po nim dla atencji i masowania ego republikańskich świrów
[5:58 AM]
bo źle się tego nie oglądało, po prostu nic nie wniosło do serii i ciężko z tego cokolwiek zapamiętać
[6:01 AM]
aczkolwiek fakt, to raczej film na kanapę niż by za niego płacić.

Chociaż jak ty i tak masz abonament, to i tak cię to nic nie kosztuje, poza czasem :P IMHO warto zobaczyć by wyrobić sobie własną opinię. Ja np. im więcej o tym filmie myślę, tym bardziej jestem zdania, że dobre pomysły tam są, po prostu są nieciekawie opakowane.
(click to show/hide)
Ofc nadal nie byłby to idealny sequel, ale postacie w filmie same burzą czwartą ścianę i niejako przyznają, że sequel i tak by powstał - pytanie tylko czy z twórcami czy bez nich. Oba wybory były złe, ale wybrali pierwszą opcję. Nieskromnie uważam, że moje fixy sporo by mu jednak pomogły.

Wielki Czarny Mistrz Podziemia
Znawca Podziemi * Strateg Podziemia * Generał Podziemia * usw.
Nowy, lepszy MoG ver. 2.01b

Non nobis Domine, non nobis, sed nomini tuo da gloriam!

C

  • Wiadomości: 1344
  • Masztalerz
Odp: Fajny film wczoraj widziałem...
« Odpowiedź #494 dnia: Styczeń 03, 2022, 20:52:25 pm »
Obejrzałem dzisiaj "Matrix dla Boomerów", ew. "How I Met Your The One", ew. "Matrix: Wskrzeszenia". Dziwnie trochę ogląda się Matrixa z Barneyem Stinsonem. xD Miałem wrażenie, że oglądam fan-fika inspirowanego trylogią. Powiedziałbym, że to taki fan-fik dla tych, którym podobały się te trzy filmy. Najlepszy był meta-komentarz na temat tego, że nie potrzebujemy więcej Matrixów, ale mimo wszystko dwudziestoletni cykl nostalgii idzie dalej więc nu-Matrix musiał powstać, byśmy my, boomerzy, zostali wydojeni z gotówki, tak samo jak ludzie podłączeni do programu są dojeni z energii. Nawiasem mówiąc, cały ten projekt farmy ludzi dla ich energii bioelektrycznej nadal ma zero sensu, Wachowscy powinni byli użyć ich pierwotnego tłumaczenia, że ludzkie mózgi są dla maszyn cenne jako źródło wielowątkowej mocy obliczeniowej. Keanu fajnie oglądało się ponownie na dużym ekranie, ale zabrakło takiego porządnego łubu-du będącego znakiem handlowym serii. Natomiast zaserwowano nam wszędobylskie call-backi tak nachalne, że mam wrażenie, że ktoś nieznający serii w ogóle nie połapałby się w historii, bo połowa z niej to odwołania: "pamiętacie to miejsce? pamiętacie tę postać"? I akurat powiem, że nie, nie pamiętam murzynki z 2. albo 3. części, która była programem-gówniakiem, a teraz ma jakieś swoje ludzkie motywacje, tak samo jak nu-Smith. xD Niektórych nowych postaci w ogóle nie rozumiałem, jak tych wojowników-bezdomnych, skąd w ogóle oni się wzieli i jaka jest ich rola w historii xD tylko pls niech to nie będzie "sequel bait". Dla mnie takie 5/10.

mieszkaniec piwnicy ('''podziemia''')