Autor Wątek: Mass Effect - Sesja  (Przeczytany 14329 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Dollan

  • Wiadomości: 1041
  • El Magnifico
Mass Effect - Sesja
« dnia: Sierpień 26, 2016, 21:01:18 pm »
[DO WSZYSTKICH CZŁONKÓW ZAŁOGI SSV HASTINGS]

W imieniu Rady Cytadeli, Przymierza Systemów, Hierarchii Turian, Republiki Asari, Protektoratu Volusów, Unii Salarian, Właców Dekuuny, Wędrownej Floty oraz wszystkich innych ras sprzymierzonych, składam wam oficjalne gratulacje! Jesteście pionierami nowego etapu galaktycznej współpracy, żywym symbolem sojuszu, który zapewnia nam wszystkim pokój, dobrobyt i szczęście. Ramię w ramię stają wszystkie gatunki Drogi Mlecznej - Turianie, Asari, Salarianie, Ludzie, Kroganie, Drelle, Quarianie, Volusowie, Hanarzy i Elkorowie zjednoczeni we wspólnym wysiłku! Bądźcie dumni ze swojego zadania - czeka was służba patrolowa w sektorze Pogranicza Skylliańskiego, ciągle narażonego na ataki ze strony batariańskich grup łowców niewolników. Razem zdołamy jednak zapewnić kolonistom bezpieczeństwo i przegnać widmo dyktatury Hegemonii sprzed naszych planet!

Oficjalna odprawa odbędzie się w ciągu najbliższych dni, w doku nr. 7, na Cytadeli. Szczegóły zostaną wam przekazane drogą Extranetową. Już teraz przedstawiamy wam jednak do wglądu listę członków załogi statku, na którym przyjdzie wam służyć - SSV Hastings. Jest to jednostka z długą, chwalebną historią bojową, przekazana na rzecz naszego projektu dzięki uprzejmości Przymierza Systemów.

Dowódca
Kapitan Maximilian Steiner, Człowiek

Pierwszy oficer
Porucznik Vilantian Parim, Turianin

Druga oficer
Porucznik Selyna T’Segos, Asari

Zbrojmistrz
Chorąży Rogarr Turenk, Kroganin

Główny oficer medyczny
Starszy sierżant Solum Vasas, Salarianin

Kwatermistrzyni
Kapral Emma Winckler, Człowiek

Asystent kwatermistrza
Szeregowy Morlyn Dekuuna, Elkor

Główny inżynier
Chorąży Constantin Petrescu, Człowiek

Pierwszy pilot
Podporucznik Vincent Mazzini, Człowiek

Drugi pilot
Starszy sierżant Trian Viryn, Turianin

Dowódca oddziału uderzeniowego
Sierżant Coren Meictus, Turianin

Główny artylerzysta
Kapral Francis Kendrick, Człowiek

Młodszy inżynier
Starszy szeregowy Dominik Takács, Człowiek
Starsza szeregowa Sakura Matsumoto, Człowiek

Technik pokładu dowodzenia
Kapral Desis Lenictus, Turianin
Kapral Blastanis, Hanar
Sierżant Sophia Ramos, Człowiek

Główna nawigator
Chorąża Katrin Rasmussen, Człowiek

Oficer łączności
Sierżant Cal Jahleed, Volus
Kapral Victor J. Draven, Człowiek
Kapral Chloe Davis, Człowiek

Technik systemów operacyjnych
Kapral Remma’Zeesar vas Neelazi, Quarianka

Pilot MAKO
Starszy szeregowy Shiro Thook, Drell

Członkowie grupy uderzeniowej
  • Szeregowa Tori Te'eria, Asari/Adept
  • Szeregowa Ashilda Kastner, Człowiek/Szturmowiec
  • Szeregowy Tomasz Mazowiecki, Człowiek/Żołnierz
  • Szeregowy Pav'Tsar nar Tonbay, Quarianin/Szpieg
  • Szeregowy Lanteus Mavarren, Turianin/Inżynier
  • Szeregowy Sebastien Daquin, Człowiek/Strażnik
  • Szeregowy Dorian Johnson, Człowiek/Żołnierz ciężkiego wsparcia
  • Szeregowa Liana Seleya, Asari/Adept
  • Szeregowa Amber Cruise, Człowiek/Żołnierz
  • Szeregowy William Hoover, Człowiek/Żołnierz
  • Kapral Ugmor Chag, Kroganin/Szturmowiec
  • Szeregowa Lanten Septus, Turianka/Żołnierz
  • Starszy szeregowy Ardan Nelasurn, Salarianin/Inżynier/medyk polowy
  • Szeregowy Bokann Sedril,  Salarianin/Szpieg
  • Kapral Lueria T'Sapso – Asari/Strażnik



Taką wiadomość kilka dni wcześniej otrzymała pewna kilkudziesięcioosobowa grupa. Nie byle jaka grupa, ale nowo sformowana załoga SSV Hastings. Ktoś mógłby zapytać, co takiego się stało, że Hastings potrzebował nowej załogi? Stał się projekt ambasadora Udiny, przedstawiciela Przymierza Systemów na Cytadeli. W związku z tym, że ludzkie kolonie na Skylliańskim Pograniczu, oraz turiańskie w pobliżu Systemów Terminusa stawały się coraz częściej obiektem ataków ze strony piratów lub łowców niewolników, ambasador uznał, że świetnym pomysłem będzie sformowanie ochotniczych jednostek kooperacyjnych, które będą wspierać regularną flotę w patrolowaniu zagrożonych obszarów. W krótkim czasie znalazła się zaskakująco duża liczba chętnych, by wstąpić do tych jednostek, i to z niemal wszystkich ras galaktyki. Oficjalnie, współpraca przedstawicieli różnych gatunków ma być wspaniałym dowodem solidarności ras Cytadeli i znakiem wkroczenia w nową, świetlaną erę.

Praktyką, jak to zwykle bywa na wysokim szczeblu administracyjnym, nikt się już nie interesował.

Teraz wszyscy członkowie nowej załogi stali w mniej więcej równym szeregu na podejściu przy doku numer 7, na Cytadeli. Rzeczywiście, była to kolorowa zbieranina. Byli w niej Ludzie, Turianie, Asari, Salarianie, Kroganie, Drell, Elkor a nawet Volus i Hanar! Chyba jeszcze nigdy żadna oferta pracy nie przyciągnęła tak wielu osób z tak wielu gatunków w jedno miejsce o jednej porze. A teraz, ta grupa dawnych najemników, żołnierzy, policjantów i weteranów kółek strzeleckich stała w jednym rzędzie, czekając na przybycie swoich dowódców. Wciąż w cywilnych ubraniach, mieniących się wszystkimi kolorami tęczy, przypominali bardziej grupę turystów niż szturmowców. Mogli sobie przynajmniej w tym czasie pooglądać swój statek. Nie robił piorunującego wrażenia, zwłaszcza po tym, ile nasłuchali się w wiadomościach o Normandii - najnowocześniejszej fregacie Przymierza, skonstruowanej dzięki wspólnym wysiłkom turiańskich i ludzkich inżynierów. Według tego, co udało się znaleźć w Extranecie, Hastings miał za sobą ponad 10 lat służby, a biorąc pod uwagę tempo z jakim zmieniała się teraz technologia były to całe wieki. Nie wyglądał też jakoś tragicznie - ot, fregata. O ile na zewnątrz wyglądała jako tako, o tyle przy głębszym poznaniu mogła być bardziej rozczarowująca. Ale uprzedzono ich, że toczenie walk w przestrzeni kosmicznej nie będzie należeć do repertuaru Hastingsa, bo i by się do niej nie nadawał.

Dopiero po kilku minutach po wyznaczonym czasie spotkania, na końcu stalowej ścieżki prowadzącej od windy do zacumowanego statku otworzyły się automatyczne drzwi. Oczom załogi ukazały się trzy osoby - Człowiek, Turianin i Asari, cała trójka w granatowych mundurach. Szli spokojnym, miarowym krokiem w stronę czekającej na nich grupki, a gdy zbliżyli się wystarczająco, Turianin wziął wystarczająco teatralnie głęboki wdech, by nawet stojący na drugim końcu platformy usłyszeli jak wciąga powietrze.
- BAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAACZNOŚĆ! - ryknął na całe gardło. Sam zatrzymał się na jednym końcu linii żołnierzy, a następnie poczekał aż towarzyszący mu Człowiek ustawi się w środku a Asari na drugim końcu - Spooooooocznij!
- Czołem, żołnierze - rzucił przybyły Człowiek.
- Czołem, panie kapitanie! - odkrzyknęła mu część zebranych, głównie Ludzi.
Znowu było słychać, jak Turianin nabiera powietrza w płuca, by wrzasnąć, ale powstrzymał go gest ręki kapitana.
- Popracujemy nad tym, poruczniku - stwierdził, po czym ponownie zwrócił się do zebranych podkomendnych - Nazywam się Maximilian Steiner i zostałem przydzielony jako oficer dowodzący na SSV Hastings. Po mojej prawicy, pan porucznik Vilantian Parim, pierwszy oficer. Po mojej lewej, pani porucznik Selyna T’Segos, druga oficer. Jak wszyscy dobrze wiecie, jesteśmy jedną z załóg wchodzących w skład nowego projektu kooperacyjnego, zatwierdzonego przez Radę. Wspólnie będziemy służyć na tej... wspaniałej jednostce i wspierać przykładem, a jeśli będzie trzeba to ogniem zaporowym, kolonistów na Pograniczu Skylliańskim. Jestem przekonany, że wspólnie stworzymy zgrany zespół i wszyscy przyniesiemy zaszczyt naszym rasom, wykonując tą chwalebną misję.
Kapitan Steiner odczekał chwilę, by przyjrzeć się reakcjom załogi, pozwolić im przetworzyć informacje i złapać oddech.
- Czy są jakieś pytania?

Cerberus79

  • Wiadomości: 62
Odp: Mass Effect - Sesja
« Odpowiedź #1 dnia: Sierpień 26, 2016, 21:25:55 pm »
Stojąc i czekając w szeregu, wśród innych ras i, o zgrozo, ludzi przez głowę przelatywały różnorakie myśli, jak i wspomnienia. Nie interesowałem się zbytnio tym co się dzieje w tej chwili wokół mnie i nawet nie zauważyłem zejścia trójki przybyłych oficerów. Prawie odpłynąłem, gdy turiański, donośny głos ocucił mnie i przywrócił do teraźniejszości.

Jednym uchem słuchałem tego człowieka, który miał być głównodowodzącym tej całej zbieraniny jak i misji, jakakolwiek by nie była. Wpatrywałem się w porucznika i zastanawiałem się jakim sposobem może znosić rozkazy tego ludzkiego kmiotka. Czemu to nie on, doskonale wyszkolony i dumny Turianin, nie dowodzi tą misją. Jestem pewien, że poradziłby sobie znacznie lepiej niż ten ssak.
Mimo, że słowa człowieka wlatywały jednym uchem, a wylatywały drugim, dotarła do mnie najważniejsza część przemówienia, dotycząca pytań. Słabsza strona mnie wiedziała, żebym się nie odzywał, ale to było dużo silniejsze ode mnie, chociaż domyślałem się jakie mogą być tego konsekwencje. Z lekkim uśmieszkiem na ustach, przeciągając się ostentacyjnie, wypaliłem:

 - Możemy się już rozejść do naszych kwater... Sir?

Legion

  • Redaktor
  • Wiadomości: 1666
  • make war, not love
Odp: Mass Effect - Sesja
« Odpowiedź #2 dnia: Sierpień 26, 2016, 21:39:43 pm »
Stojąc w szeregu, mając obok siebie tyle różny ras, Tomasz czuł sie lekko podekscytowany służbą w mieszanej z innymi rasami załodze, był świadom, że nie wielu ludzi tak naprawdę spotkało obcego przez okres ich krótkiego bytowania w galaktycznej społeczności. Ba! Na Ziemi zdarzali się ludzie nie wierzący w kosmitów czy galaktyczną cywilizacje. Efekt uczestnictwa w czymś podniosłym lekko psuł okręt na którym będzie dane mu służyć, SSV Hastings to dobra, acz przestarzała jednostka, o czym Tomasz doskonale zdawał sobie sprawę.
Z zadumy wyrwało go głośne baaaczność, Tomasz wyprężył się w postawie zasadniczej, tak doskonałej jak tylko potrafił. Gromkie spocznij, wybrzmiałe innym głosem dostarczyło odprężenia, a na rzucone Czołem żołnierze! Tomasz regulaminowo odkrzyknął - Czołem, panie kapitanie! - zauważając z pewnym niesmakiem brak dyscypliny u innych ras, które już tak nie entuzjastycznie odwzajemniły pozdrowienie. Zwłaszcza jeden Turianin, stojący obok wyrażał całą swoja postawą ukrytą pogardę dla całej procedury, a jego pytanie upewniło go w tym stwierdzeniu.
Dominium - Arcymag Ognia

Wiedźmiński Gladiator
Cytat: Nederland
Chyba was pojebało.

Crispini

  • Wiadomości: 42
Odp: Mass Effect - Sesja
« Odpowiedź #3 dnia: Sierpień 26, 2016, 22:08:14 pm »
Bardziej niż sam statek Tori interesowali zgromadzeni. Ludzie, dużo ludzi. I Turian. Mniej niż ludzi, ale też sporo. Wychyliła się z szeregu obserwując pozostałych zgromadzonych. Quarianin? - dostrzegła charakterystyczny kombinezon. I Kroganin. Charakterystyczna, wiotka sylwetka Salarianina i stojąca obok postać o błękitnej skórze. Asari. Spojrzenia fiołkowych oczu skrzyżowały się na chwilę z ciekawością. Nie spodziewałam się, że będzie tu aż taka różnorodność...
Syk automatycznych drzwi oderwał Tori od lustrowania zgromadzonych i zwrócił jej uwagę na trzy postaci w granatowych mundurach. Człowiek, Turianin i Asari. Z pewnością skład dowództwa fregaty był dobierany przez czynniki polityczne, a nie według zasług. Bo czemu dowódcą nie była błękitnoskóra?
- BAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAACZNOŚĆ! - ryknął Turianin i Tori odruchowo wyprężyła się w postawie zasadniczej.
- Czołem, żołnierze - rzucił przybyły Człowiek.
- Czołem, panie kapitanie! - w odpowiedzi rozległ się nieskładny chór i Tori z zaciekawieniem spojrzała na stojącego obok człowieka. Tego zwyczaju nie znała. Pewnie jakiś ludzki wymysł. Trzeba będzie się przystosować... Dowódca-człowiek, statek należący do Przymierza... Czas najwyższy wskoczyć w ludzkie buty. I nauczyć się ludzkich zachowań.
Krótka prezentacja, standardowe przemówienie dowódcy...
- Możemy się już rozejść do naszych kwater... Sir? - zagryzła wargi, ale i tak nie udało się jej powstrzymać szerokiego uśmiechu. Dobrze, że nie parsknęła. Ten Turianin to niezły dowcipas... Albo totalnie wyluzowany osobnik. Ciekawie będzie obserwować relacje między "zgodnymi rasami społeczności galaktycznej"...

Youkata

  • Wiadomości: 77
Odp: Mass Effect - Sesja
« Odpowiedź #4 dnia: Sierpień 26, 2016, 22:17:37 pm »
Brązowowłosa czekając w tym osobliwym szeregu, rozglądała się to na lewo to na prawo czasem lekko pochylając się do tyłu a czasem do przodu by dostrzec tych stojących na najdalszych krańcach szeregu. Niewielka torba w której mieścił się cały jej obecnie posiadany dobytek leżała spokojnie za nią przy jej nogach.
Ciekawiło ją z kim przyjdzie jej spędzić, no właśnie ile czasu? Westchnęła lekko, miała nadzieję że ci z którymi przyjdzie jej współpracować okażą się w miarę otwarci. A jeśli nie to chociaż będą mieli na tyle profesjonalizmu żeby nie utrudniać życia innym, chociaż z drugiej strony sama nie mogła nic obiecać. Stojąc w śród tych, ludzi... chwila nie, albo i niech będzie, ludzi, czuła dziwną mieszankę uczuć, ekscytację pomieszaną z niepewnością, zbytnio jednak tego nie okazywała. Przestała przyglądać się pozostałym dokładnie w chwili gdy dostrzegła wchodzących oficerów.
Na komendę baczność zareagowała niemal automatycznie i na tyle energicznie że gdyby panowała cisza to można by usłyszeć stuknięcie butów. Gdy kolejna komenda dotarła do jej uszu, przesunęła prawą nogę lekko ugiętą w kolanie i cofnęła ręce do tyłu splatając je ze sobą rozluźniając się.
- Czołem, panie kapitanie!
Odpowiedziała chórem wraz z pozostałymi, przynajmniej tymi którzy wiedzieli że należy tak postąpić.
Sama nie miała, przynajmniej w tej chwili, żadnych pytań, przynajmniej nie takich na które mogli by odpowiedzieć dowodzący oficerowie. Jedyne co zrobiła to zmieniła nogę na której się opierała. Gdyby nie to że stoi w szeregu przed świętą trójcą statku na którym przyjdzie jej służyć to skwitowałaby pytanie turianina siarczystym facepalmem.
- A ponoć turianie to wzór dyscypliny...
Mruknęła bardzo cicho pod nosem, mając nadzieję że, po pierwsze nikt, prócz może stojących najbliżej niej dwóch osób nie usłyszał tego komentarza, a po drugie, że ten osobnik nie będzie jednym z tych z którymi będzie musiała współdziałać. Miała wrażenie że gdyby tak się stało przywaliłaby gościowi prędzej czy później.
« Ostatnia zmiana: Sierpień 26, 2016, 22:22:46 pm wysłana przez Youkata »
Dominium - Rekrutka
_____________________________
Bo trzeba znać tego kto ci robi dobrze.
Pyr pyr pyr

Dollan

  • Wiadomości: 1041
  • El Magnifico
Odp: Mass Effect - Sesja
« Odpowiedź #5 dnia: Sierpień 26, 2016, 22:28:36 pm »
Porucznik Parim w mgnieniu oka znalazł się tuż przed Lanteusem, spoglądając szeregowemu w oczy absolutnie pustym wzrokiem. I dopiero po chwili wybuchnął z siłą wulkanu.
- Przed zadaniem pytania oficerowi dowodzącemu należy przyjąć postawę zasadniczą, szeregowy Mavarren! - wykrzyczał podkomendnemu prosto w twarz - Myślę, że dwadzieścia pompek przypomni wam, że jesteście w wojsku a nie na pikniku, szeregowy Mavarren! Liczcie na głos!
W ułamku sekundy odwrócił głowę w stronę z trudem powstrzymującej uśmiech Tori. Zmrużył oczy i powoli zbliżył się do Asari.
- Czy znajdujecie tutaj coś zabawnego, szeregowa Te'eria? - spytał lodowatym tonem, uważnie obserwując twarz dziewczyny.

Legion

  • Redaktor
  • Wiadomości: 1666
  • make war, not love
Odp: Mass Effect - Sesja
« Odpowiedź #6 dnia: Sierpień 26, 2016, 22:37:44 pm »
Mam nadzieje, że nie dostaniemy wspólnej kajuty, chociaż, ciekawe jak mocny ma pancerz ten.. gad?. Tomasz poczuł dziką satysfakcje, gdy stojący obok niego turianin został ze strofowany, jednak wolał nie przyglądać się rozwojowi sytuacji, tylko przysłuchiwać jednocześnie patrząc w sobie tylko znanym kierunku.
Dominium - Arcymag Ognia

Wiedźmiński Gladiator
Cytat: Nederland
Chyba was pojebało.

Crispini

  • Wiadomości: 42
Odp: Mass Effect - Sesja
« Odpowiedź #7 dnia: Sierpień 26, 2016, 22:39:15 pm »
Pompki. No tak, typowe. W końcu to wojsko. Ludzkie wojsko. Asari kazałaby prędzej wykazać się biotyką. Ale sam fakt, że to, jak Tori oceniła zachowanie turiańskiego szeregowego okazało się zgodne z oceną Porucznika Parima spowodowało, że uśmiech nie zniknął z twarzy dziewczyny póki nie było zbyt późno. W ułamku sekundy wzrok oficera przeniósł się na nią.
- Czy znajdujecie tutaj coś zabawnego, szeregowa Te'eria?
Natychmiast przestało jej być do śmiechu. Podpaść tak od razu, na pierwszym apelu? Przekichane.
Wyprężyła się jak struna i szczeknęła tak, jak uczono ją w Akademii.
- Sir! Nie, Sir! Ucieszyła mnie myśl, że wciąż obowiązuje nas wojskowa dyscyplina!
Kupi to? Nie kupi? - spanikowała lekko. Nie tego się spodziewała i starała się improwizować.
- Sir! - Dodała na zakończenie, pamiętając słowa swoich instruktorów Każdą wypowiedź zaczynać i kończyć "Sir". Przymierze to lubi.

Cerberus79

  • Wiadomości: 62
Odp: Mass Effect - Sesja
« Odpowiedź #8 dnia: Sierpień 26, 2016, 22:54:43 pm »
Nie minęła dłuższa chwila, by konsekwencja mojego pytania uderzyła mnie z siłą wulkanu. Wiedziałem, że to się źle skończy, po prostu wiedziałem. Ja i moja gęba starałem się skarcić w myślach, jednak władczy ton pierwszego oficera sprowadził mnie na ziemię. Nie odwlekając odpowiedzi dłużej niż to konieczne, odparowałem

 - Tak jest, Sir! Już się robi, Sir! Natychmiast, Sir!

Padłem do pozycji pompek i rozpocząłem wykonywanie rozkazu zgodnie z turiańskim szkoleniem. Przykładałem się do tego ćwiczenia dość solidnie, by zaprezentować, i oczywiście zawstydzić ludzi, idealny turiański odpowiednik pompki. Patrzcie i uczcie się pomyślałem sobie i spojrzałem kątem oka w kierunku szeregowej Asari. Uśmiechnąłem się do siebie Oj, może być całkiem ciekawie podczas tej misji. Wykonawszy ćwiczenie podniosłem się do pozycji wyprostowanej, na baczność i oznajmiłem donośnym głosem

 - Dwadzieścia pompek solidnie i dokładnie wykonanych, panie pierwszy oficerze, Sir! Czy mogę czymś jeszcze służyć, panie pierwszy oficerze, Sir!

Youkata

  • Wiadomości: 77
Odp: Mass Effect - Sesja
« Odpowiedź #9 dnia: Sierpień 26, 2016, 23:08:04 pm »
Ashilda spokojnie przyglądała się sytuacji, jeden z kącików jej ust nieznacznie uniósł się w górę. Właśnie obserwowała jedną z lepszych prezentacji zaprowadzania dyscypliny.
Musiała przyznać tej asari, dziewczyna się stara i prawdę mówiąc współczuła jej z całego serca.
Rozgrywająca się w doku scena powoli zaczynała jej przypominać jakiś skecz, chodź jednocześnie miała nadzieję że nie doprowadzi ona do obowiązkowej kilkunastogodzinnej musztry dla całej załogi. Może pan porucznik nie wierzy w odpowiedzialność zbiorową? 
Obserwując zachowanie Mavarrena poczuła niesmak, albo rasista albo lizodup, stawiała raczej na to pierwsze.
Nie powstrzymała się od cichego westchnienia przepełnionego irytacją i zniecierpliwieniem. 
« Ostatnia zmiana: Sierpień 26, 2016, 23:09:43 pm wysłana przez Youkata »
Dominium - Rekrutka
_____________________________
Bo trzeba znać tego kto ci robi dobrze.
Pyr pyr pyr

Dollan

  • Wiadomości: 1041
  • El Magnifico
Odp: Mass Effect - Sesja
« Odpowiedź #10 dnia: Sierpień 27, 2016, 00:20:57 am »
- Bardzo dobrze, szeregowa Te'eria. - oznajmił porucznik, którego najwyraźniej zadowoliła mechaniczna, podręcznikowa odpowiedź. Albo po prostu nie znalazł kolejnego powodu do krzyków.
- Dwadzieścia pompek solidnie i dokładnie wykonanych, panie pierwszy oficerze, Sir! Czy mogę czymś jeszcze służyć, panie pierwszy oficerze, Sir! - pierwszy oficer odwrócił jakby od niechcenia głowę, gdy usłyszał meldunek Lanteusa.
- Spocznij. - odparł zadziwiająco spokojnym tonem Parim - Na przyszłość pamiętajcie, jak zwracać się do starszego szarżą!
Po tych słowach wrócił na swoje pierwotne stanowisko bez większych emocji. Kapitan Steiner, który uważnie przyglądał się całej sytuacji, odchrząknął delikatnie, jak gdyby dając do zrozumienia, że ten etap odprawy załoga miała już za sobą.
- Tak, ekhm. Dziękuję, poruczniku. Cieszę się, że szeregowy Mavarren ma w sobie tyle... energii. Skoro nie ma więcej pytań, pozwolę sobie przekazać oddział w ręce porucznik T'Segos, która zaprowadzi was na pokład. - kapitan wskazał dłonią na podłączony obok statek i skinął głową na drugą oficer. - W razie jakichkolwiek wątpliwości, proszę zgłaszać się do mnie albo do któregoś z oficerów.
- Oddział, w prawoooo zwrot! - rozkazała Asari, zdecydowanie mniej wojowniczym tonem niż ten, którym mógł się poszczycić pierwszy oficer. - Na pokład, biegiem marsz!
Po tych słowach sama ruszyła truchtem w stronę wejścia na Hastings, prowadząc ze sobą sznur biegnących różnym tempem podwładnych. Steiner i Parim zostali z tyłu i przez chwilę jeszcze o czymś między sobą rozmawiali. Kompletnie nieskoordynowany stukot wszelkiego rodzaju obuwia dawał jasny sygnał, że co najmniej połowa obecnych nigdy nie brała udziału w prawdziwej musztrze. A harmonię całkowicie psuł już fakt, że szeregowy Hanar, Elkor i Volus nawet nie mogli biec, więc rozkaz pani porucznik co najwyżej spotęgował determinację, z jaką powoli przesuwali się w stronę statku. Można było tylko mieć nadzieję, że braki w drylu będą nadrabiać entuzjazmem. Gdy oddział dotarł do drzwi śluzy, porucznik zatrzymała się tak gwałtownie, że będący tuż za nią Kroganin ledwo zdążył wyhamować.
- Stać! Piątkami, do dekontaminacji, marsz! - rozkazała, sama też robiąc krok do przodu.
Drzwi się odsunęły i oczom załogi ukazało się pomieszczenie dekontaminacyjne. Faktycznie, gdyby wszyscy mieli tam wejść na raz wyglądałoby to dość komicznie. Po kolei, grupki żołnierzy wchodziły do środka, drzwi się za nimi zasuwały, a po chwili otwierały się i do środka wchodziła kolejna piątka.
- Procedura dekontaminacji w toku. Proszę czekać - oznajmiał komputer pokładowy, beznamiętnym głosem ludzkiej kobiety w średnim wieku. Po chwili oczekiwania, od jednego końca pomieszczenia do drugiego przesuwała się  dwa razy cienka "ściana" laserowa, która skanowała żołnierzy. Dopiero potem, otwierały się kolejne drzwi, które prowadziły już na statek. - Zapisano, członkowie załogi w liczbie pięć na pokładzie. Rejestr obecności uzupełniony.
Po wejściu na pokład, cała załoga ponownie ustawiła się w nieco krzywym szeregu przed obliczem porucznik T'Segos. Asari ta wyglądała na dość młodą, o ile mogła to ocenić ta część załogi, która nie była Asari. Dla reszty, porucznik wyglądała na jakieś 400 lat. Czyli faktycznie, wbrew temu co można by sobie pomyśleć słysząc taką liczbę, dość młoda. Po lewej stronie widać było kabinę pilota, z trzema fotelami przy głównym panelu sterowania, mieniącym się dziesiątkami kolorowych przycisków i ekranów, na których wyświetlało się coś zapewne bardzo ważnego dla funkcjonowania statku. Tylko kilka osób zdawało się patrzeć na stanowisko pilota jak na coś nie znajdującego się w sferze czarnej magii. Z drugiej strony z kolei, widać było okrągłe pomieszczenie z podestem w samym centrum i stanowiskami dla oficerów informacyjnych dookoła. Otoczony barierką podest z osobnym panelem sterowania, do którego wiodły trzy schodki, był zapewne stanowiskiem dowodzenia. Klasyczny przykład ludzkiej inżynierii wojskowej - stanowisko dowódcy jest w środku pomieszczenia informacyjnego, tak żeby kapitan mógł łatwiej współpracować ze swoją załogą.
- No dobra, wszyscy - zaczęła porucznik, splatając ręce za plecami i uważnie lustrując załogę od lewej do prawej. - Witamy na pokładzie SSV Hastings. Jako, że część z was nie służyła w wojsku Przymierza i ma prawo nie orientować się w inżynieryjnej konstrukcji fregat tego typu, pozwolę sobie na krótki wstęp. Znajdujemy się na poziomie dowódczym. Po waszej lewej stanowisko pilota, po waszej prawej Centrum Informacji Bojowych. Na tym poziomie znajduje się również pokój odpraw, tuż obok windy i schodów. Piętro wyżej są kajuty załogi, stacja medyczna, łazienki, kantyna, skład kwatermistrzowski oraz pomieszczenie artyleryjskie, na samym końcu korytarza, za kapsułami ratunkowymi. Na dole jest ładownia, maszynownia i zbrojownia. Macie godzinę na ogarnięcie się. Łóżka przydzielone imiennie więc nie musicie krzątać się jak bezgłowy varren w poszukiwaniu wygodnego siedziska. Mundury granatowe ze srebrnymi obszyciami, uzbrojenie i pancerze są w szafkach na dole. Po tym, jak zostawicie swoje rzeczy i możliwie nie zgubicie się na statku, wskakujecie w mundury i stawiacie się na odprawę. Tam powiemy sobie resztę. Rozejść się.

Cerberus79

  • Wiadomości: 62
Odp: Mass Effect - Sesja
« Odpowiedź #11 dnia: Sierpień 27, 2016, 01:06:37 am »
Na słowa pierwszego oficera odpowiedziałem również ochoczo i prawidłowo. W końcu rozkaz padł od takiego jak ja, więc nie było mowy o jakimkolwiek marudzeniu w tej kwestii. Podniosłem swoje rzeczy, a trochę ich było popakowane w dwie duże torby podróżne i jeden plecak, po czym ruszyłem za Asarską panią oficer. Mimo, że nie była Turianką spełniłem Jej rozkaz zgrywając się z rytmem innych przeszkolonych wojskowych. Niestety, w tym przypadku ludzie stanowili znaczną większość. Chciałem już coś skomentować, ale ugryzłem się w język Wystarczy rozrywek na dziś chłopie. Jeszcze zdążysz napsuć krwi tym ssaczkom. Uśmiechając się pod nosem wszedłem z czwórką innych do komory dekontaminacyjnej, której grodzie zamknęły się za moimi plecami z głośnym sykiem i głuchym trzaśnięciem zamka.

 - Mam nadzieję, że ta łajba nie rozleci się przy starcie - mruknąłem półgłosem, bardziej do siebie niż do kogoś, rozglądając się po wnętrzu fregaty. Słuchałem uważnie przedstawicielki ludu Thessii, w końcu dobrze by było znać rozkład statku i pomieszczeń, coby się nie zgubić szukając toalety chociażby. Widząc jednak usytuowanie punktu dowodzenia, nie potrafiłem się powstrzymać przed głośnym westchnięciem - Ludzie i ich równouprawnienie - po czym pokręciłem głową z rezygnacją i czym prędzej skierowałem swe kroki do kwater załogi w celu odnalezienia tabliczki ze swoim imieniem.
Gdy już to zrobiłem i w miarę się rozłożyłem ze sprzętem na łóżku (broń póki co trzymam w jednej z toreb i chowam pod łóżko), zmierzam do szafki, przywdziewam mundur wygładzając zagięte powierzchnie tak, by leżał wręcz perfekcyjnie i idę do sali odpraw mając nadzieję, że będę tam pierwszy. Może chociaż tam zaznam kilku minut spokoju, by złapać oddech. Jeśli są jakieś siedziska, to siadam wygodnie w pierwszym rzędzie i cierpliwie czekam na pozostałą gromadę.

Legion

  • Redaktor
  • Wiadomości: 1666
  • make war, not love
Odp: Mass Effect - Sesja
« Odpowiedź #12 dnia: Sierpień 27, 2016, 10:34:12 am »
Słysząc, że przedstawienie się skończyło, a butny turianin został przytemperowany ochoczo spełniłem rozkaz Asarii. Sięgnąłem po swoją torbę, w której miałem rękawice i taśmy bokserskie, zapasową cywilke, kilka pamiątek z Ziemi oraz datapad z książkami i muzyką.
- Oddział, w prawoooo zwrot! - na prawej pięcie regulaminowo zrobiłem zwrot.
- Na pokład, biegiem marsz!- ruszyłem truchtem, ale co t ma być, żadnego rytmu nic, zero koordynacji, każdy biegnie jak chce. Niedopuszczalne w przymierzu.
- Stać! Piątkami, do dekontaminacji, marsz! - wszedłem razem z głupio uśmiechającym sie turianinem, który dopiero pompował, właśnie, jego pompki, co to miało być, chyba w życiu ich nie robił, a podobno te gady to zmilitaryzowane społeczeństwo. Drzwi z sykiem zamknęły się, WI statku oznajmiła nasze przybycie, syk otwieranych drzwi i oto jesteśmy, na SSV Hastings, fregacie przymierza o typowym projekcie, tylko przestarzałej sprzętowo.
Stanąłem w linii z innymi, elkor wyglądał śmiesznie na tak małym statku, po wysłuchaniu przemowy i komendzie rozejść się ruszyłem na dół do szafek, wbiłem się w mundur, na szczęście nie był za ciasny, poprawiłem wszelakie niedoskonałości i udałem do sali odpraw. Usiadłem w najbliższym wolnym miejscu z przodu i czekałem na początek odprawy.
Dominium - Arcymag Ognia

Wiedźmiński Gladiator
Cytat: Nederland
Chyba was pojebało.

Lowcap

  • Kapituła Dominium
  • Wiadomości: 1536
  • ...we shall win through, no matter the cost!
    • Nawigrator
Odp: Mass Effect - Sesja
« Odpowiedź #13 dnia: Sierpień 27, 2016, 11:24:48 am »
Gdy zjawili się dowódcy Pav'Tsar ustawił się na baczność. Ekscytacja z powodu znalezienia dobrego miejsca na odbycie swojej pielgrzymki sprawiła, że nie przysłuchał się dokładnie obecnej w doku szopce. Poukładał sobie w głowie to co już wiedział częściowo z extranetu. Dowódca człowiek, oficerowie turianin i asari. Z uzyskanych informacji dowiedział się jak wygląda ludzki regulamin wojskowy.
Gdy usłyszał rozkaz udania się na okręt, posłusznie wziął swój dobytek i wraz ze stojącymi obok niego ludźmi udał się na dekontaminację. Tuż przed uruchomieniem lasera, lekko odsunął swoje ręce na boki, by mieć pewność, że nic nie zostanie pominięte. Wiedział, że to nie ma większego znaczenia, ale nawyk został.
Posłusznie stanął w szeregu, choć chęć przyjrzenia się każdej możliwej konsoli była olbrzymia. Gdy tylko usłyszał "Rozejść się", głowa zaczęła mu latać w każdą możliwą stronę. Pierwszy raz był na tak nowym okręcie.
- Ten okręt ma tylko 20 lat? - Pav'Tsar mimowolnie zadał pytanie, nie było skierowane do nikogo konkretnego, a raczej do siebie.
Widząc jednak, że wszyscy ruszają w stronę kwater, także ruszył z nimi. Podszedł do swojego łóżka, przejechał po nim dłonią. Było czyste, kamień spadł mu z serca.
Podszedł do szafki, "Co jeśli każą mi ubrać ludzki mundur?!" Pav zaczął szybko oddychać, po czym nacisnął przycisk i spojrzał do wnętrza szafki. "Wiedza jest lepsza, od niewiedzy" pomyślał, tuż przed zbzikowaniem.
Kliknij, aby wejść: Czat tekstowy i głosowy

Dollan

  • Wiadomości: 1041
  • El Magnifico
Odp: Mass Effect - Sesja
« Odpowiedź #14 dnia: Sierpień 27, 2016, 12:47:02 pm »
Lanteus
Pokój odpraw był umieszczony tuż obok windy na poziomie dowodzenia, za ścianką symbolicznie oddzielającą Centrum Informacji Bojowych od reszty korytarza. Drzwi rozsunęły się delikatnie i oczom Turianina ukazało się średniej wielkości pomieszczenie z wielkim ekranem na jednej ze ścian i trzema rzędami siedzeń po drugiej stronie. Przed ekranem znajdowała się niewielka mównica, obok której umocowane były trzy kolejne siedzenia - zapewne dla kapitana i oficerów. Gdy szeregowy Mavarren usiadł w pierwszym szeregu nie mógł nie zauważyć wiszących na poziomie osoby siedzącej mniejszych ekranów, rozmieszczonych co kawałek. Na tym, który miał zaraz po swojej lewej stronie wyświetlał się napis "Przymierze Systemów - Dobrych sojuszników nigdy za wielu!", ze zdjęciem ludzkiego marine stojącego ramię w ramię z żołnierzem turiańskim, z Asari i Salarianinem. Chwilę później ekran przełączył się na kolejny obraz, tym razem pokazujący turiański krażownik wznoszący się majestatycznie w chmurach nad zabudowaniami kolonistów, z napisem "Nie obawiajcie się! Jesteśmy tu dla waszego bezpieczeństwa!".

Po jakimś czasie do pomieszczenia zaczęli schodzić się inni członkowie załogi. Człowiek rozmawiający z Asari, Turianin przeglądający jakieś pliki na datapadzie, Volus rozmawiający z Drellem. Żołnierz voluski, co ciekawe, nie miał stworzonego specjalnie dla siebie munduru, a jedynie srebrne belki, symbolizujące stopień sierżanta, przyczepione do kombinezonu na ramionach.
- Mam nadzieję... że nasze stanowiska pracy... nie mają zbytnio przestarzałego oprogramowania. - wydyszał Volus, robiąc przerwy w chwilach, gdy jego kombinezon filtrował powietrze.
- Czytałem, że sporo się napracowali, żeby Hastings prezentował się tylko trochę złomiasto, zamiast okropnie złomiasto jak przed przekazaniem przez Przymierze do projektu - odparł towarzyszący mu Drell, przychrypniętym głosem. A może po prostu głosem typowego Drella, ciężko było to rozróżnić. Po chwili do pomieszczenia wszedł jeszcze jeden człowiek, też szeregowiec, który podobnie jak Lanteus usiadł w pierwszym szeregu.

Tomasz
Po drodze do pokoju odpraw, Tomasz minął rozmawiającego ze sobą Hanara i Salarianina. Ten pierwszy wyglądał dość śmiesznie z dwiema strzałkami symbolizującymi stopień kaprala, przyczepionymi do pleców.
- Ten jest ciekaw, czy stanowisko medyczne na tej jednostce posiada odpowiednie systemy operacyjne potrzebne do ewentualnej reanimacji hanarskiego organizmu. - odezwał się Hanar.
- Nie sądzę. Dlatego zalecałbym unikanie sytuacji potencjalnie niebezpiecznych, kolego Blastanis. - odparł bardzo szybko Salarianin. - Próba reanimacji twojego organizmu przy użyciu standardowych metod lekarskich mogłaby jedynie, że tak powiem, przypieczętować los twój i prawdopodobnie również całego osprzętowania użytego w tym celu.
- Oczywiście. Ten nie zamierza niepotrzebnie się narażać. Ten ma nadzieję, że ze stanowiska technicznego będzie równie przydatny, co reszta załogi, bez konieczności ryzykowania życia.
Gdy Tomasz dotarł do pokoju odpraw, w środku było już kilka osób. Samo pomieszczenie nie wyróżniało się niczym specjalnym. Duży ekran na jednej ze ścian, po drugiej stronie trzy rzędy siedzeń. Stanowisko do przemawiania dowódcy z siedzeniami obok dla oficerów. Oprócz tego, kilka mniejszych ekranów, wyświetlających różne, motywujące hasła na ścianach obok siedzeń. Jeden z nich pokazywał właśnie zdjęcie stojących obok siebie w szeregu cywili, Turianina, Asari, Człowieka i Salarianina. Nad każdym z, w tle widać było sylwetkę żołnierza z tego samego gatunku. Podpis głosił "Wspólnymi siłami - dla wspólnego dobra!".

Gdy szeregowy Mazowiecki usiadł w pierwszym szeregu, zobaczył, że kilka siedzeń dalej znajdował się ten sam Turianin, który jeszcze nie tak dawno temu robił pompki na zewnątrz.

Pav'Tsar
Gdy drzwiczki osobistej szafki Quarianina odsunęły się z sykiem, jego oczom ukazało się zaskakująco niewiele rzeczy. Zamiast pełnego, granatowego munduru ze srebrnymi strzałkami na rękawach, zobaczył same strzałki. Gdy wziął je do ręki okazało się, że od spodu były jakiegoś rodzaju magnesami. Za nimi, na ściance zawieszona była kartka, która przy bliższej inspekcji okazała się być regulaminem okrętowym. A przynajmniej jego fragmentem, bo uwypuklone były na niej te przepisy, które dotyczyły ubioru i rzeczy osobistych. Szybki rzut oka na podkreślony na czerwono punkt regulaminu przyniósł odpowiedź - "Przedstawiciele ras, którzy ze względów biologicznych/etycznych/technicznych/religijnych nie mogą nosić standardowego munduru Oddziałów Kooperacyjnych bez ryzyka uszczerbku na zdrowiu fizycznym/psychicznym, są upoważnieni do posiadania tylko oznaczeń koloru srebrnego, mocowanych na pancerz/ciało/ubranie na ramionach, oraz fioletowej wstążki, symbolizującej przynależność do Oddziałów Kooperacyjnych, którą należy przypiąć do prawej piersi pancerza/ciała/ubrania." I rzeczywiście, pod spodem była jeszcze fioletowa wstążka, prawie niewidoczna na pierwszy rzut oka.
- Dobrze, że chociaż o tym pomyśleli, co nie? - odezwał się przytłumiony, kobiecy głos z boku. Okazało się, że dwie szafki dalej stała Quarianka, próbująca w miarę równo przymocować emblematy do ramienia. - Zastanawiałam się, czy specjalnie nie każą nam założyć ludzkich mundurów, żebyśmy swoimi agonalnymi drgawkami zdezorientowali wroga. Jestem Remma’Zeesar vas Neelazi. - dodała po chwili. - Cieszę się, że w załodze jest jeszcze ktoś z Wędrownej Floty.
Chwilę później, do obojga Quarian doszedł ciężki, pozbawiony jakichkolwiek emocji głos z tyłu.
- Zakłopotanie. Przyjaciele, czy moglibyście pomóc mi z przymocowaniem tych emblematów? Obawiam się, że sam mógłbym mieć z tym problem. - powiedział Elkor, kątem ust trzymający swoje regulaminowe, srebrne strzałki.