Autor Wątek: Khorinis-sesja  (Przeczytany 29798 razy)

0 użytkowników i 2 Gości przegląda ten wątek.

wardasz

  • Wiadomości: 883
Khorinis-sesja
« dnia: Luty 23, 2016, 20:22:46 pm »
Słońce powoli wstawało nad górami zajmującymi wschodnią część wyspy. Delikatnymi, pierwszymi promieniami dotknęło pierwej odległy, spokojny bezmiar oceanu, pomarszczone delikatnym wietrzykiem lustro wody. Oświetliło basen portowy, brudny, wypełniony popiołem, kawałkami drewna i krwią. Jego promienie przesmyknęły się szybko po zrujnowanym mieście, po zgliszczach portowych zabudowań, po zawalonych sklepach i warsztatach, po resztkach barykad przegradzających ulicę, po zniszczonych murach i wybitych bramach. Po orkach przeszukujących ruiny, zbierających trupy obrońców i ciskających je do portowego basenu. Padły na drzewa porastające obszary wokoło muru, nieliczne przebiły się do opustoszałych namiotów orkowych obozowisk, wypalonych ognisk, stosów śmieci i odpadków. Oświetliły także niewielką farmę kilka mil od miejskich murów, odsuniętą trochę od głównego traktu, opuszczoną przed tygodniem.

Choć nie, nie była ona opuszczona. Już nie. Słoneczne promienie, wpadając do wnętrza budynku przez uszkodzony dach i otwarte okiennice, padły na leżących pod ścianami ludzi. Zmęczonych, przygnębionych, załamanych niedawną klęską, niedowierzających w to, że jeszcze żyją. Część z nich spała twardo, korzystając zachłannie z każdej chwili snu po wyczerpujących bojach ostatnich dni. Inny drzemali w urywanym półśnie, rzucali się, przebudzali co chwila, wspominając okropieństwo wczorajszego dnia, orków pustoszących kolejne dzielnice, płonące domy, potwornych magów w czarnych szatach towarzyszących orkom. Jeszcze inni nie spali w ogóle, z przerażeniem myśląc o najbliższych dniach, spodziewając się w każdej chwili orków wpadających do chaty z zamiarem wyrżnięcia wszystkich wokoło. Byli jednak i tacy, którzy drzemali niespokojnym, czujnym półsnem, gotowi w każdej chwili zerwać się i walczyć. Większość z kilkunastu osób przebywających w budynku miała na sobie proste, mieszczańskie bądź chłopskie szaty, część skórzane pancerze różnych krojów, choć znaleźć tu można było także strażnika miejskiego oraz mężczyznę w nieznanym, mocno zniszczonym pancerzu składającym się z elementów kolczych, lamelkowych, a nawet płytowych w czarno-brązowych barwach. Wszyscy byli uzbrojeni, jedni lepiej, inni gorzej, choć część z wyraźnym obrzydzeniem odsunęła od siebie broń, ostawiając ją wieczorem w kąty z dala od swych legowisk, czy raczej po prostu miejsc gdzie się położyli-ciężko bowiem przygotować sobie leże z prawdziwego zdarzenia gdy ledwo żyjąc wpada się w środku nocy do pustej chaty. Było jednak niemalże pewne, że sięgną po nią, gdyby faktycznie coś ich do tego zmusiło, choć fachowiec mógłby zauważyć, że zwłoka ta mogła ich kosztować życie.

Nerwową, przepełnioną czujnym oczekiwaniem i niespokojnym odpoczynkiem ciszę poranka przerwał ostry, urwany, kobiecy krzyk z kąta sali, budzący bądź wyrywający z zadumy zdecydowaną większość zgromadzonych w chacie niczym okrzyk sierżanta spędzający knechtów z posłań.

[opiszcie gdzie mniej więcej klepnęliście, gdzie jest wasze eq i co robiliście przez noc. dodam tylko, że nie znacie zbytnio wnętrza chaty, jako że było ciemno, a wy nie mieliście światła gdy tu wchodziliście.]
chcesz czegoś? pisz pw, powiem ci gdzie mnie można znaleźć

Legion

  • Redaktor
  • Wiadomości: 1666
  • make war, not love
Odp: Khorinis-sesja
« Odpowiedź #1 dnia: Luty 23, 2016, 20:59:15 pm »
Sójeczka spał czujnym półsnem przy drzwiach w pozycji półleżącej, opary o ścianę. Będą królewskim knechtem poczuwał się trochę do odpowiedzialności za uchodźców, lecz długie dni walki i desperacka ucieczka z miasta doszczętnie go wyczerpały. Fakt, że ruszył do walki prosto z łóżka szpitalnego nie pomagał. Po prostu musiał się przespać. Miecz, który wyczyścił przed snem, leżał schowany w pochwie obok prawego uda, kusza straży leżała w pobliżu lewej ręki, cięciwa została zdjęta, Knecht doszedł do wniosku, że na zbyt wiele w razie zasadzi się nie przyda. Sakwa z zapasami leżała w pobliżu kuszy.
Nagły krzyk kobiety postawił Sójeczke na nogi, zrywając się, sięgnął po miecz i natychmiast wyciągnął go z pochwy. Wojownik stanął gotowy do walki, wyjrzał za drzwi szukając śladów niebezpieczeństwa. Gdy nic nie zobaczył, odetchnął z ulgą, po czym skierował wzrok do wnętrza chaty, próbując zlokalizować źródło krzyku.
Dominium - Arcymag Ognia

Wiedźmiński Gladiator
Cytat: Nederland
Chyba was pojebało.

Lowcap

  • Kapituła Dominium
  • Wiadomości: 1536
  • ...we shall win through, no matter the cost!
    • Nawigrator
Odp: Khorinis-sesja
« Odpowiedź #2 dnia: Luty 23, 2016, 22:38:56 pm »
Łysy spał w kącie, to był mocny sen... o ucieczce z wyspy okrętem pełnym złota. Pod koniec zmienił się w koszmar, bo załoga chciała wyrzucić skarby.
Rapier leżał obok "rybaka", a sztylet, był pod prowizoryczną poduszką - torbą.
Krzyk... Syriusz otworzył oczy, odruchowo sięgnął za głowę po sztylet - zawsze go tam trzymał w trakcie snu. Chwycił go w sposób umożliwiający rzut. Usiadł i zaczął się rozglądać.
Kliknij, aby wejść: Czat tekstowy i głosowy

mnikjom

  • Wiadomości: 330
Odp: Khorinis-sesja
« Odpowiedź #3 dnia: Luty 24, 2016, 18:17:30 pm »
Ivor leżał w bezruchu już od niemal godziny. Mimo, że czuł ból w każdej części ciała nie dopuszczał do siebie snu. Wystarczyło już koszmarów jak na jedną noc. Zastanawiał się co teraz ze sobą zrobić. Orkowie zajęli niemal wszystko co było do zajęcia a resztę spalili bądź wyrżnęli. Bo w sumie co innego mogą robić te bezrozumne istoty? Na wspomnienie o orkach odruchowo spojrzał czy topór znajduje się tam, gdzie go zostawił. Wolał nie chować broni gdzieś po kątach i po prostu oparł ją o ścianę.
Już chciał wrócić do swoich rozmyślań, lecz ciszę przerwał kobiecy krzyk. Ivor lekko uniósł głowę i rozejrzał się. Nie liczył na nagły atak orków, ale warto zobaczyć co jest grane. Kto wie? Może orkowie nauczyli się skradać.

Dominium Teunotter - Obywatel
Zabójca Potworów

Księstwo Linz


wardasz

  • Wiadomości: 883
Odp: Khorinis-sesja
« Odpowiedź #4 dnia: Luty 25, 2016, 14:43:26 pm »
Nagły wrzask wyrwał ze snu większość uchodźców, przeraził, sparaliżował wręcz, fakt że mężczyzna w stroju straży miejskiej dopadł do drzwi z nagim mieczem tylko wzmógł przekonanie, że źródłem paniki jest nadejście orków. Nic jednak nie wskazywało na to, placyk przed domem był pusty, po ścieżce biegnącej w jedną stronę w kierunku mostu i gospody, a w drugą ku zejściu na główny trakt, a dalej do lasu także nie było widać absolutnie nikogo. Sójeczka odwrócił, rozejrzał się po izbie, którą już chwilę wcześniej zlustrowali Syriusz i Ivor. Była przestronna, aczkolwiek w obliczu takiej nawały ludzkiej było w niej ciasno. Szeroka na pięć stóp, długa na dwanaście, z wejściem na jednej z krótszych ścian, oknem ona obu krótkich i trzema kolejnymi na prawej (patrząc od wejścia) długiej. Mebli nie było wiele, niewielka szafka obok drzwi, dwa stoły pod prawą ścianą, rząd regałów naprzeciw. W około dwóch trzecich długości lewej ściany było przejście do drugiej izby, dalej stał solidny, wygaszony od dawna piec. Ludzie leżeli pod ścianami, zostawiając wąskie przejście środkiem izby, ich broń, torby i inny dobytek leżał na stołach i półkach regałów. Część patrzyła się tępo przed siebie, na drzwi bądź na Sójeczkę, sparaliżowani strachem, inni niemrawo rozglądali się po sali, część co bardziej przytomnych kierowała wzrok na źródło ich pobudki-młodą dziewczynę, może szesnasto-, siedemnastoletnią, siedzącą obok pieca, jakby właśnie zerwała się ze snu. Oczy miała rozszerzone, oddychała bardzo głęboko, przerażona wpatrywała się we własne dłonie. Przy niej siedział młodzieniec w podobnym wieku, obejmujący ją jedną ręką, drugą trzymający za usta, delikatnie, niemal pieszczotliwie, ale stanowczo. Szeptał jej coś do ucha, jednocześnie rzucając kątem oka niespokojne spojrzenie na drzwi.

Po chwili, gdy do części uciekinierów dotarło, że chwilowo nic im nie grozi, w izbie wszczęło się coś na kształt ruchu. Ktoś wstał i podszedł do stołu, ktoś zaczął coś szukać w torbie, kto inny wziął się za budzenie sąsiada o wyjątkowo twardym śnie. I mimo że było to tylko kilka jednostek, będących zdecydowaną mniejszością zgromadzenia, do świadomości wszystkich jako tako przytomnych dotarło, że chyba czas najwyższy zwijać się i poszukać jakiegoś bezpieczniejszego schronienia, najlepiej trochę dalej od głównego traktu.
chcesz czegoś? pisz pw, powiem ci gdzie mnie można znaleźć

Legion

  • Redaktor
  • Wiadomości: 1666
  • make war, not love
Odp: Khorinis-sesja
« Odpowiedź #5 dnia: Luty 25, 2016, 15:16:00 pm »
Sójeczka dokładnie zlustrował wnętrze domu, przyjrzał się spanikowanej dziewczynie, którą jakiś młodzieniec uspokajał, być może brat, lub kochanek. Knecht raz jeszcze wyjrzał za drzwi, następnie sięgnął po pochwę którą to przytroczył do pasa, a następnie schował w niej miecz. Skawę z zapasami przypiął da pasa, zaraz obok niej kołczan z bełtami, nałożył cięciwę na ramiona kuszy, samą zaś broń przypiął na plecach, to troczków trzymających naramienniki. Gdy już był gotowy, wyszedł na zewnątrz by sprawdzić okolicę chaty. Swoje kroki skierował na tyły domu, rozglądając się za źródłem wody. Czując potrzebę ulżenia pęcherzowi, gdy tylko znalazł się za domem, podszedł do najbliższego drzewa i wysikał się. Po sprawdzeniu tyłów zabudowań, wrócił do wnętrza.
- Czy ktokolwiek z tutaj obecnych zna okolicę?
Dominium - Arcymag Ognia

Wiedźmiński Gladiator
Cytat: Nederland
Chyba was pojebało.

Lowcap

  • Kapituła Dominium
  • Wiadomości: 1536
  • ...we shall win through, no matter the cost!
    • Nawigrator
Odp: Khorinis-sesja
« Odpowiedź #6 dnia: Luty 25, 2016, 23:48:35 pm »
Łysy schował nóż. Następnie wstał i rozciągnął się. Wypił resztę wody z manierki i odłożył ją do torby. Ze swoją bronią poszedł do wychodka odcedzić kartofelki.
Po wykonaniu czynności powrócił do budynku ( o ile wszystko przebiegło zgodnie z planem).
- Ja nie - krótko odpowiedział knechtowi, po czym podniósł swoją torbę i skierował się na zewnątrz, w celu uzupełnienia manierki i umycia głowy.
Kliknij, aby wejść: Czat tekstowy i głosowy

mnikjom

  • Wiadomości: 330
Odp: Khorinis-sesja
« Odpowiedź #7 dnia: Luty 26, 2016, 00:15:47 am »
Ivor w końcu postanowił wstać. Spojrzał tylko na dziewczynę, która była źródłem całego hałasu. Niedobrze. Jeśli zacznie się tak drzeć w obecności jakichś orków to dostarczy wszystkim tylko kłopotów. Nic więcej. Druga część umysłu, ta współczująca, chciała już rzucić kontrargument, ale myśli zostały zakłócone przez pytanie jakiegoś mężczyzny o znajomość okolicy.
- Ja tam nic nie wiem. Dopytaj się kogoś innego.
Ivor zgarnął topór i wyszedł na zewnątrz. Topór wymagał wyczyszczenia. To samo dotyczyło się tomahawka.
(szukam jakiegoś dobrego miejsca by uściąść)

Dominium Teunotter - Obywatel
Zabójca Potworów

Księstwo Linz


wardasz

  • Wiadomości: 883
Odp: Khorinis-sesja
« Odpowiedź #8 dnia: Luty 26, 2016, 15:27:50 pm »
Świeże powietrze... tak, to zdecydowanie uderzało po drugiej stronie drzwi i zagłuszało w pierwszym momencie wszystko inne. Świeże, czyste powietrze, lekko wilgotne, przesycone delikatnym chłodem poranka, wolne od zatęchłego smrodu potu, brudu, krwi, popiołu i nieczystości, wypełniającego chatę. Wolne od aury zniechęcenia i strachu. Nikt z żyjących nie był, nie jest i nie będzie nigdy w stanie wyjść z takiego piekła na czyste, nieskażone łono natury nie przystając na chwilę, by pozachwycać się głęboko wdychanym, krystalicznym powietrzem i bijącą zewsząd aurą życia, zanim przejdzie do swych spraw i prac.

Przed domem była niewielka polanka porośnięta krzakami, przecięta wąską drużką, prowadzącą ku oddalonej o kilkanaście kroków drogi. Na lewo od łączki znajdowało się niewielkie poletko, wciśnięte między dom i łączkę a skały, po prawej droga wzdłuż ściany prowadziła za dom. Tam też udał się Sójeczka, niczym na poranny patrol. Obok chaty, która w tym miejscu była o wiele szersza, widać tu właśnie znajdowała się druga izba, do której prowadziło wejście obok pieca, znajdowało się kolejne pole, o wiele większe od pierwszego. Za domem było pastwisko, wokoło którego rosło kilka samotnych drzew, za nim zaś zaczynał się las. Pastwisko było opuszczone, pola zaś zaniedbane, pozostawione samemu sobie zaraz przed żniwami. Tutaj też Sójeczka przerwał na moment patrol, by nawilżyć jedno z drzew, po czym ruszył dalej. Obok pastwiska, wciśnięta pod skalną ścianę, stała niewielka szopa, przed którą, na niewielkim placyku, stał prosty rożen ponad dawno już wygasłymi resztkami ogniska oraz niewielka studnia. Obok szopy stała niewielka budka, ku której kierował się Łysy, który w międzyczasie zdążył zebrać się z podłogi i wyjść, ruszając wokoło domu w przeciwnym kierunku niż knecht. Minąwszy szopę z przyległościami Sójeczka trafił na pole wciśnięte między dom a skały, które po chwili okazało się tym samym polem, które widział zaraz po wyjściu z chaty, na lewo od łączki przed drzwiami.

Tymczasem wewnątrz budzące się z wolna życie nabierało tępa. Widok strażnika, który powoli i z namaszczeniem zakłada na siebie cały swój ekwipunek, a następnie wychodzi z chaty ostatecznie wbiło do wszystkich głów myśl, że czas się zbierać i wynosić. Mimo to, ruchy zdecydowanej większość uciekinierów były ospałe, wolne, bezwładne. Powoli zbierali dobytek, budzili ostatnich śpiących, ktoś przekazał wiadomość do ludzi z izby obok, że nic się nie stało i że czas się zbierać. Młodzieniec z wolna odjął rękę od ust dziewczyny, która też wyraźnie się uspokoiła. Z drugiej izby wyszło kilka osób, w tym wojownik w skórzanym pancerzu z elementami brązowego sukna, bardzo podobnymi do tych, które nosili szkodnicy w Nowym Obozie, w starych dobrych czasach bariery. Ivor podniósł się, klekocząc i dzwoniąc pancerzem. Był potwornie obolały, a do tego wyraźnie czuł, że pancerz może lada moment się rozsypać. O ile naramienniki jako tako się trzymały, to płyty napierśnika były już w gorszym stanie, zaś elementy lameki i kolczugi trzymały się już tylko dzięki okazjonalnym wiązaniom ze skórzanym podkładem. Na szczęście topór był w całości, ino wysmarowany orkową posoką, czas było go wyczyścić.

Na pytanie wchodzącego Sójeczki początkowo odpowiedziała cisza bądź nic nie znaczące deklaracje niewiedzy. Zaraz potem w drzwiach minęli go Syriusz, który wszedł zaraz za Sójeczką, wziął torbę i zaraz wychodził, oraz Ivar, a także dwóch innych uciekinierów. Już wydawało się, że nici z jakiejkolwiek wiedzy, gdy z dalszej izby wyszedł kolejny mężczyzna, tym razem w skórzanej zbroi. Przeciętnego wzrostu, nawet nieźle umięśniony, o owalnej twarzy i szerokiej szczęce, czarnowłosy z dość sporymi zakolami. Przy boku miał maczetę, w ręku trzymał sajdak z którego wystawało ramie łuku oraz kilka zaledwie strzał.
-Jako tako, ale coś wiem - jego głos był zmęczony i niepewny, lekko drżał - Bywało się tu parę razy, choć groźny to las i mało w nim polowałem

Po ponownym wyjściu na dwór Syriusz ruszył przez pole ku szopie, Ivor, po chwili zachwytu świeżym powietrzem, ruszył za nim. Łysy podszedł do studni, obok której stało wypełnione wodą koryto. Woda była zastała, stęchła, brudna, aczkolwiek wiadro było na dnie studni, lina wyglądała na nienaruszoną, wystarczyło tylko pokręcić. Ivar w tym czasie znalazł sobie wygodne siedzisko, konkretnie ławeczkę na skraju pola. Mógł z niej obserwować skraj lasu, trakt biegnący zdaje się wzdłuż niego, zejście na główny trakt wyspy, jednocześnie zajmując się swoimi problemami.
chcesz czegoś? pisz pw, powiem ci gdzie mnie można znaleźć

Legion

  • Redaktor
  • Wiadomości: 1666
  • make war, not love
Odp: Khorinis-sesja
« Odpowiedź #9 dnia: Luty 26, 2016, 19:25:53 pm »
- Znasz jakieś ustronne miejsca, miejsce, w którym moglibyśmy się schronić? Najlepiej, na dłużej. Ach, Sójeczka jestem.
Gdy tylko Sójeczka usłyszy odpowiedź i uzyska potwierdzenie, że nieznajomy będzie potrafił poprowadzić grupę, knecht uda się do studni, aby napić się, obmyć twarz i przemyć blizny.
Dominium - Arcymag Ognia

Wiedźmiński Gladiator
Cytat: Nederland
Chyba was pojebało.

Lowcap

  • Kapituła Dominium
  • Wiadomości: 1536
  • ...we shall win through, no matter the cost!
    • Nawigrator
Odp: Khorinis-sesja
« Odpowiedź #10 dnia: Luty 26, 2016, 19:43:03 pm »
Syriusz postanowił zaczerpnąć świeżą wodę ze studni. Jeśli ta była w porządku, to wpierw uzupełnił manierkę, następnie przemył twarz i dłonie. Na koniec wylał brudną wodę zarówno z wiaderka jak i koryta.
"Jeszcze jakiś debil by ją wypił..."
- Zdajesz sobie sprawę, że resztki tego czegoś przed niczym cię nie uchronią? - rzucił do jegomościa z toporem.
Kliknij, aby wejść: Czat tekstowy i głosowy

mnikjom

  • Wiadomości: 330
Odp: Khorinis-sesja
« Odpowiedź #11 dnia: Luty 26, 2016, 21:31:20 pm »
- Zdaję sobię z tego sprawę. - Ivor rzucił w odpowiedzi, nawet nie spoglądając na rozmówcę. Najważniejszym było doprowadzenie broni do idealnego stanu. Dopiero później można sobie pozwolić na jakiekolwiek przyjemności. Tak więc, mimo kuszącej wizji spokojnego siedzenia na ławeczce, Ivor postanowił "poświęcić się" i poszukać czegoś co pomogło by co mogło by pomóc w pozbyciu się zaschniętej krwi.
« Ostatnia zmiana: Luty 27, 2016, 00:11:11 am wysłana przez mnikjom »

Dominium Teunotter - Obywatel
Zabójca Potworów

Księstwo Linz


wardasz

  • Wiadomości: 883
Odp: Khorinis-sesja
« Odpowiedź #12 dnia: Luty 27, 2016, 01:39:58 am »
-Bartok - łowca wyciągnął rękę w kierunku Sójeczki, uśmiechając się lekko - Schronienie... kojarzę kilka niewielkich grot, ale ciężko by było ukrywać się tam dłużej niż parę dni, nie w tak licznym gronie. - jego głos był niepewny, wręcz lekko drżał, nie wiadomo czy ze strachu, zmęczenia, uczucia że zawiódł, czy może wszystkiego razem - Łatwiej by było znaleźć coś takiego dalej na wschód, w górach. Możemy pójść w głąb lasu, gdzieś tam powinno być przejście do świętego kręgu, a dalej w góry, jednak nie wiem czy tam dotrzemy...
Zdecydowana większość ludzi w chacie patrzyła się to na myśliwego, to na knechta, wyczekując decyzji, wskazówki co mają robić. Na pierwszy rzut oka było widać, że potrzebują przewodnika. Mina Bartoka mówiła że także zauważył nastrój otoczenia i niezbyt miał ochotę, siłę ani poczucie gotowości do tego, by takim przewodnikiem zostać.

Na zewnątrz tymczasem Syriusz wypełnił manierkę, co chwilę mu zajęło ze względu na niezbyt szeroki otwór naczynia, po czym obmył twarz. Woda w studni była zimna, czysta, orzeźwiająca. Aż żyć się zachciewało, jak to jest że takie drobiazgi taki wpływ mają na samopoczucie człowieka. Potem wylał wodę pozostałą we wiadrze, po czym nachylił się do koryta. Mimo że było napełnione tylko w połowie, i tak stawiło zacięty opór. Po chwili jednak udało mu się je przewrócić, a woda rozlała się po okolicy. Dotarła aż do ławeczki okupowanej przez Ivara, który przeszukiwał okolicę w poszukiwaniu czegokolwiek, co mogło by mu pomóc w zadbaniu o ostrze. Niestety, nic wielkiego nie przychodziło mu do głowy. Jasne, znalazł jakąś szmatę w kieszeni, od biedy mógł użyć liści, trawy bądź oderwać coś od ubrania, jednak poza tym miał tylko wodę w studni. Żadnych olejów, oliwy, wosku, czystego płótna czy innych specyfików w okolicy nie widział, szansa na znalezienie takowych w chacie bądź w stodole była marna, chyba że któryś z uciekinierów przyniósł ze sobą. Tak więc chyba będzie trzeba przeczekać i poprzestać na małym, prostym przemyciu i dokładnym wytarciu ostrza bez dalszej konserwacji.
chcesz czegoś? pisz pw, powiem ci gdzie mnie można znaleźć

Lowcap

  • Kapituła Dominium
  • Wiadomości: 1536
  • ...we shall win through, no matter the cost!
    • Nawigrator
Odp: Khorinis-sesja
« Odpowiedź #13 dnia: Luty 27, 2016, 02:53:06 am »
Łysy powrócił do domu. Oparł się o framugę drzwi, chcąc przysłuchać się rozmowie. Po kilku sekundach wyjął suszoną rybę i zaczął powoli ją jeść. Skubiąc ją kawałek za kawałkiem.
Kliknij, aby wejść: Czat tekstowy i głosowy

Legion

  • Redaktor
  • Wiadomości: 1666
  • make war, not love
Odp: Khorinis-sesja
« Odpowiedź #14 dnia: Luty 27, 2016, 11:39:09 am »
Widząc narastającą niepewność, a nawet strach rozmówcy i pozostałych, Sójeczka postanowił interweniować. - Wędrując lasami mamy największe szanse, to nie lasu powinieneś się bać Bartok, tylko traktów, bo tam znajdziesz orków, w lesie tylko dzikie zwierzęta. Każdy z tu obecnych, walczył z zielonoskórymi na barykadach. Każdy z was walczył i przeżył oblężenie miasta, wiec nie macie co obawiać się leśnych bestii. Las od teraz jest naszym największym sojusznikiem. - knecht przerwał na chwilę, by sprawdzić reakcję słuchaczy, po chwili podjął dalej - Moja propozycja jest jasna, podążmy za tu obecnym Bartokiem w góry, od jaskini do jaskini, od schronienia do schronienia, tak mamy największe szanse przeżyć. Kierując się na główny trakt, na pewno trafimy na orków. Ja nie widzę innej drogi. Jeżeli ktoś ma lepszy pomysł, niech mówi. Jeżeli nie, lepiej się szykujmy do drogi.
Jeżeli nikt nie zgłosi obiekcji, Sójeczka wyjdzie z chaty, kierując się prosto do studni, napełni wiadro, napiję się, po czym obmyje twarz i głowę, kierując szczególną uwagę na świeże blizny.
Dominium - Arcymag Ognia

Wiedźmiński Gladiator
Cytat: Nederland
Chyba was pojebało.